No i jeszcze czego, niańczenie kociaka. W końcu to jej kuzyn, chyba powinna podwyższyć sobie stosunek z rodziną.
- C-c-ches się p-pobawic? - zaproponował cicho kociak.
Uch, siedzenie z kociętami. Sama wiedziała, że nigdy, przenigdy, nie założy rodziny, bo nie chce siedzieć z takimi wkurzającymi kociętami, które jedyne co robią, to krzyczą od rana do nocy, jakby ktoś je ze skóry obdzierał.
- Jasne - próbowała brzmieć, jak najbardziej miło potrafiła. Patrząc tak na sytuację, to kociak, jej kuzyn, nie mogła tak o drzeć na niego japy, bądź mówić, jakby zaraz miała go zabić. - Wiesz, jak byłam w żłobku, bawiłam się w udawane walki z rodzeństwem, ale... - patrzyła wciąż na kociaka, a w jej głowie siedziało „jesteś zbyt mały, abym się z tobą siłowała" - jesteś na pewno wiele silniejszy ode mnie prawda? Pokonałbyś mnie szybciej, niż zrobiłabym krok. - Zauważyła iskierki dumy w oczach Króliczka, które zapewne zostały przywołane przez komplement. - Dlatego nie ma sensu się w to bawić.
Kotka rozglądała się po żłobku, zastanawiając się, w co się może bawić z o wiele mniejszym od siebie kociakiem.
- Słuchaj. Co ty na to, żeby sprawdzić twój węch? - zapytała.
Króliczek przekrzywił łeb, zaciekawiony patrząc na nią.
- Wezmę kawałek ryby, a ty będziesz musiał ją znaleźć - wytłumaczyła. - Taka gra w chowanego, tylko z rybą.
- N-no d-dobrze - powiedział cicho.
- Zamknij oczy i nie podglądaj. - Rzeczna Łapa odgryzła kawałek ryby. Patrząc, czy kociak na pewno się jej posłuchał, rozejrzała się jeszcze raz po żłobku. Musiała przyznać, nie było tu dużo miejsca, aby schować rybę, a tym bardziej siebie. Ostatecznie poszła do ściany żłobka, w której widniała mała dziura, a z racji, iż dużo ryby nie wzięła, bo nie chciała aż tak bardzo łamać zasady „nie baw się jedzeniem”, wepchnęła ją tam. Podeszła z powrotem do kociaka.
- Możesz otworzyć oczy - powiedziała do Króliczka. - Teraz powąchaj rybę. Spróbuj znaleźć jej drugi kawałek.
<Króliczku? Możesz zakończyć sesję po odpisie, jeżeli chcesz>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz