Stał przed nim w pełnej okazałości. Cały i zdrowy, a przede wszystkim żywy. Wydawało mu się, że go rozpoznał. W jakikolwiek sposób jest to możliwe, a jednak! Spojrzenie Aronii dawało taką nadzieję.
Chciałby z nim pogadać. Teraz, w tej chwili, ale...
Czy ktoś oprócz niego powinien wiedzieć o jego powrocie? Wydawało mu się, że klan nie jest gotowy na takie wariactwo. Mogliby to uznać za zły omen i co wtedy? Pstrągowa Gwiazda go wygna? Albo od razu podrzuci do Klanu Klifu, gdzie Lisia Gwiazda się nim zajmie, o ile jeszcze żyje i rządzi tak samo twardą ręką, jak za życia Porzeczki, żeby "odechciało mu się tych bzdur". Problem leży w tym, czy brat z poprzedniego wcielenia mu uwierzy. Warto spróbować. Najwyżej zwieje przy najbliższej okazji do Klanu Wilka czy gdzieś tam. Ale... Nie teraz. Nie dzisiaj.
- Cześć. - Choć wydusił z siebie niewiele, to lawina innych słów chciała się wylać z jego pyszczka. Udało mu się jednak ją powstrzymać. Szybko się odwrócił i zajął się polowaniem na motyla, który śmiał wlecieć do kociarni. Aroniowy Podmuch zaś wzruszył ramionami, pozdrowił Owcze Futerko i wyszedł. Tłumaczył się pośpiechem do medyka.
~~
To był pierwszy sen, który zapisał się w pamięci Imbiru. Wyśnił wspomnienie Porzeczkowej Łapy z pamiętnego zgromadzenia. Była wtedy kociakiem, ledwo po zostaniu uczniem. Głupiutkim i zaczepnym dla zabawy - z pewnością nie takim, na jakiego ukształtuje się Imbir. Wspominał tą niewinną zabawę na złość Mokrej Blizny. To jedna z nielicznych chwil, kiedy Aronia i Porzeczka znaleźli porozumienie. Potem rozpętał się chaos. Zaczął padać deszcz, zaś gwiezdni zesłali potężny grad. Ranił zebranych, którzy zostali zmuszeni do powrotu do klanów. Wiele kotów na tym ucierpiało, w tym Porzeczka, która przez cios w głowę straciła nie tylko oko, ale i swoją osobę.
A potem ukazał się wykopany dół z Dębowym Futrem na dnie. Miał szeroko otwarty pysk i wyłupiaste oczy. Był pokryty licznymi ranami, krew już zdążyła skrzepnąć. Jego wyraz twarzy ukazywał jego ostatnią emocje - przerażenie. Porzeczka wtulała się w futro brata. Po raz pierwszy poczuła taką więź z Aronią. To dziwne ciepło i tak silną emocjonalność. Poznała znaczenie słowa "rodzina". Nawet patrząc na martwego ojca... Przecież nigdy się nie znosili. Dlaczego więc płakała. Dlaczego za nim tęskni? Chciała krzyczeć, a nie mogła. W zamian usłyszała głosy, które powtarzały rozpaczliwie mantry, jak bardzo chcą znów żyć.
~~
Imbir miał okazje porozmawiać z Aronią, kiedy Puch uciekła z obozu, zaś Owcze Futerko postanowiła poszukać ją na własną łapę. Pstrągowy Pysk... To znaczy, już Pstrągowa Gwiazda zarządziła poszukiwania. Sama poszła z trzema innymi wojownikami, zaś uznała, że Aroniowy Podmuch, wielki zastępca lidera, upilnuje kociaki. Cóż... Ale stało się i to na rękę niektórym klanowiczom. Wtedy Imbir zagadnął:
- Aronio... - Nie przyszło mu to łatwo, ale... - Nie uwierzysz mi, chociaż wolałbym, żebyś to wiedział. Nie jestem tym, za kogo mnie masz. Posiadam wspomnienia, które nie należą do mnie. Duszę, która nie nazywa się Imbir, a odziedziczoną po kimś, kogo doskonale znasz. Zrobisz z tym faktem, co chcesz, ale Aronio, jesteś moim bratem. To ja, Porzeczka. Pamiętam moment swojej śmieci, a potem obudziłam się w ciele tego obrzydliwego samca... Nie wiem, co się dzieje... Co się w ogóle wydarzyło? Gwiezdni wiedzą, a jeśli zdążyli mi powiedzieć to nie pamiętam nawet, żebym do nich dołączyła. Po co ci to wszystko mówię? Nie uwierzysz mi...
<Aronia?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz