Uśmiechnęła się do przyjaciółki i w podziękowaniu zamruczała. Skinęła głową.
***
Obie kotki stały przed legowiskiem przywódcy wymieniając się spojrzeniami, która pierwsza zacznie - jak kocięta.
- Można wejść? - odważyła się wreszcie Konwalia. Jej oddech drżał.
- Proszę! - miauknęła przywódca i wystawił pysk z legowiska.
- Cześć, Mokra Gwiazdo! My w takiej jednaj sprawie... - zaburczała bura i spojrzała się na lidera.
- W jakiej? Coś się stało?...
- Nie, nie. Okazało się, że m-moja koleżanka z Siedliska Dwunożnych spodziewa się kociąt i...-
- Musimy jej pomóc. - dokończyła brązowooka. - On chce by kocięta trafiły do Klanu Burzy, nie wiemy kto jest ojcem.
- No to weźcie ze sobą kogoś...
- Nie możemy, ona... Ona się boi obcych kotów, a zwłaszcza tych dzikich. Ufa mi bo... Jesteśmy przyjaciółkami z dawnych lat i... Jesteśmy ze sobą spokrewnione. - powiedziała niepewnie łaciata.
- Tak, tak. - potwierdziła wojowniczka. - Boi się, mogło by się coś jej stać i kociakom.
- No cóż... Fakt. - miauknął przywódca. - Ma prawo się bać skoro mieszka u dwunogów, ale chyba powinniście ze sobą kogoś wziąć... Na przykład-
- Poradzimy sobie same. - przerwała Mokremu cętkowana.
- Hm... Muszę się nad tym zastanowić... Nie możemy stracić dwóch członków Klanu.
- Nic nam się niestanie.
Lider nie słuchał już dalej dwóch kotek i po kilku chwilach miauknął.
- Powiem wam jutro, dobrze?
- Okey, ale cza-
Żółtooka przerwała burej nadeptując specjalnie jej na ogon, by przestałą marudzić bo liderowi się odechce w ogóle je puszczać. Córka Czapli wydała cichy pisk i prawie niesłyszalnie warknęła.
- To my nie będziemy ci przeszkadzać w namyślaniu się, heh! Pa! - pożegnała się i wyciągnęła Cętkę za ucho z legowiska przywódcy Klanu Burzy.
- Ej! - burknęła niezadowolona pranerka Orlikowego Szeptu - Bolało!
- Przepraszam... - szepnęła Konwalia - Czasem trzeba cię powstrzymać.
- Jak ja cię zaraz powstrzymam to zobaczysz!
***
- Możecie iść, ale pilnujcie się. - rzekł Mokra Gwiazda.
- Jej! - miauknęła radośnie Cętka i chrząknęła. - Znaczy dziękuję, dziękuję.
- Dziękujemy, to mu już będziemy się zbierać.
***
Łaciata trzymała w pysku małą paczuszkę, w której znajdowały się wszystkie potrzebne zioła i dwie myszy. Przypatrywała się burej kotce żegnającej się ze swoim partnerem.
- Orliku, pilnuj się, proszę! - miauknęła wojowniczka liżąc po pysku białego. - Niedługo wrócę, a i niczego nie bierz zatrutego. Nie patrz się tak na nią! - naglę przerwała swoje pożegnalne teksty.
- Na kogo?
- Na nią! Jeszcze mnie zdradzisz... - fuknęła.
- Nie, Cętko, uspokój się.
- No dobrze, dobrze. Żegnaj, Orliku, postaramy się jak najszybciej wrócić oraz wszystko ci opowiem.
Córka Pylistego Świtu zaczęła mówić ciszej i uspokajająco klepać niebieskookiego po plecach.
Jasny wytrzeszczył oczy i spojrzał na asystentkę medyka z dziwną i przestraszoną miną. Czarna nie wiedziała dlaczego.
- No to... Wiesz, my musimy lecieć i nikomu nic nie mów, pa!
Łaciata poszła się pożegnać ze swoim dawnym mentorem, nie mogąc pozbyć się myśli co mogła powiedzieć bura swojemu ukochanemu.
- Do zobaczenia, Jeżowa Ścieżko i Orlikowy Szepcie! - pożegnała się ze swoimi przyjaciółmi i wyruszyła w drogę ze swoją kumpelką.
***
Śnieg sypał w oczy, co powodowało ból i swędzenie. Mogło się zdawać, że z każdym uderzeniem serca wiało coraz bardziej. Dwóch kotek nie było już na terenach Klanu Burzy. Śnieg zasypywał ich ślady oraz kłamstwo. Wyruszyły na południe, czyli w przeciwną stronę gdzie cały klan myślał, że idą. A właśnie czy cały klan...? Czy Cętka powiedziała swojemu partnerowi prawdę?
- Ma pewne pytanie... - burknęła biało-czarna na chwilę się zatrzymując i otrzepując śnieżki z lodowatych łap. - Co powiedziałaś wtedy Orlikowemu Szepcie? Ja rozumiem sprawy prywatne..., ale czy ty...?
- Ja mu tylko powiedziałam co i jak...
- Czyli on wie?
- No... Tak.
- Wszystko?! - miauknęła oburzona żółtooka.
- Yhm... - pokiwała głową przyjaciółka, która najwyraźniej niezdawana sobie powagi z tego co zrobiła.
- Agr... A co jeśli komuś powie? Hm? Będzie super, co?
- Nie ufasz Orlikowi? Obiecał mi.
Asystentka medyka odwróciła głowę.
- Ty też mi coś obiecałaś, nie pamiętasz? I co? Wygadałaś się!
- Ale on się o mnie martwił, o nas. Miał prawo widzieć, ufamy sobie. Jesteśmy przyjaciółmi.
- Jesteśmy, zgadza się, ale... Nasza przyjaźń się skończy jeśli wszystko się wyda, rozumiesz?!
- Rozumiem... - uszy Cętki opadły.
- Ej, nie chciałam cię urazić. - miauknęła Konwalia - Przepraszam, że na ciebie nakrzyczałam...
<Cętko?>
Mokry jaki miły o.O
OdpowiedzUsuńNo słuchaj, nie poszłoby im tak łatwo. Mokry nie jest głupi i takie coś jak one dały jest dosyć podejrzane
Usuń