Mimo woli syknął. Jak ona mogła się tak odzywać? Coś jednak miała rację... Chyba pierwszy raz się z nią zgodził. Ale musiał jej dogryźć.
– Po pierwsze, nie zwracaj się tak do lidera twojego klanu... – warknął. – A po drugie, dołączam do pytania. Ten mysi bobek nie będzie ze mną pracował.
– A ta wronia strawa nie będzie... – zaczęła, lecz ostry głos Mokrej Gwiazdy przerwał jej wywód:
– Może od razu zaczniecie?
– Mhhhmm – oboje przytaknęli niechętnie. Wyszli, przepychając się w wejściu i ze zwieszonymi głowami przeszli cały obóz, dochodząc do legowiska medyków. Usiedli, czekając aż Zajęcza Stopa skończy zgniatać swoje zioła. Medyczka wstała i obróciła się do nich, przekrzywiając pytająco głowę.
– Coś wam się stało? – miauknęła, wpatrując się w zdenerwowanych uczniów. Miał odwarknąć na powitanie, ale jak zawsze, głos w głowie mu przeszkodził. Spokojnie, nic się nie dzieje. Zachowaj spokój i zachowuj się elegancko oraz z manierami. Jak mam się zachowywać elegancko, jak ten lisi bobek... Zresztą, posłucham się ciebie. Tylko ten jeden raz! – pomyślał. To dobrze. Już myślałem, że cały ty odpłynąłeś z dołączeniem do klanu. Kim ty jesteś? Kimś. Jak mam ciebie nazywać? Ja już mam nazwę. Podświadomość. Aha... I tak nie rozumiem. Kiedyś zrozumiesz.
– Halo? Czy ty cokolwiek słuchałeś? – usłyszał głos Zajęczej Stopy przy uchu. Otrząsnął się i zdziwiony spojrzał wielkimi oczami na kotkę.
– Ja...Ja... – jąkał się, nie wiedząc, jak wybrnąć z tej sytuacji. – Niie. A co mówiłaś?
– Eh, to, że macie zebrać żywokost oraz trochę mniszka. Wybierzcie się też po korę olchy. Wiesz jak wyglądają?
– Tak, tak...
– To dobrze. Ruszajcie zanim się ściemni.
– Rozumiem. Chodź, Miodowa Łapo. – Machnął ogonem i wyszedł ze schowka medyka. Gdy tylko wyruszyli poza obóz, usłyszał syk uczennicy.
– Jeśli myślisz, że będziesz mną rozporządzał, to się absolutnie mylisz...
– Ja się lepiej znam. Musisz się mnie czasem słuchać. – Splunął. Fajnie było się czuć mądrzejszym oraz ważniejszym.
– Nie muszę.
– Musisz.
– Nie.
– Tak.
– Nie!
– Jestem od ciebie mądrzejszy! Pamiętasz jak cię porobiłem w walce? A na ziołach dosyć dobrze się znam, bo pomagam prawie codziennie w zbieraniu ziół!
– No to co?
– No to to.
– Mysi móżdżek.
– Wronia karma.
– Lisi bobek.
– Rozlazły ślimak.
– Mysia strawa.
– Popielica.
– Ja?
– Tak. Pieszczoszko.
– Ej!
– Kupa futra.
– Kleszcz.
– Co?
– Kleszcz.
– Aha. Czyli teraz na ciekawe przezwiska... Robak.
– Pchła.
– Już mam dość. To nudne. O zobacz! Tam jest mniszek. – Podbiegł do kwiatka. Już miał go zerwać, gdy coś kłapnęło przed nim i zabrało roślinę.
– Ej! – teraz on wyraził sprzeciw.
– Powinieneś być szybszy.
– Już ja ci pokażę, kto jest szybszy... Wyścig do tych drzew! Zobaczymy, kto wygra. Zgadzasz się?
<Miodowa Łapo? Sorki za mętlik w opowiadaniu ^^>
Ale wylew przezwiskXDDDD
OdpowiedzUsuń