— Jasne! Oh, gdyby tylko już była Pora Nowych Liści! Mam dość tego mokrego śniegu i zimnego powietrza. — westchnęła, strzepując z łap zamrożoną wodę. Piórko odskoczyła od niej, czując, jak wyrzucony w powietrze śnieg lekko ląduje na jej liliowym futrze.
— Hej, uważaj! — zawołała, otrzepując się z białego puchu. Fasolka zaśmiała się rozbawiona reakcją siostry i już czystą łapą pomogła jej pozbyć się resztek śniegu.
— No, już jesteś czysta. — zamruczała, po czym polizała siostrzyczkę po policzku by trochę ją udobruchać. Fasolkowa Łapa odsunęła się odrobinę i posławszy niebieskookiej promienny uśmiech spojrzała na zachmurzone niebo, powoli barwiące się na odcienie różowego i pomarańczowego. Liliowa tonkijka zmarszczyła brwi, niekoniecznie ucieszona z tego powodu. — Kończy nam się czas na pogaduszki... — mruknęła niezadowolona, czując, jak temperatura coraz bardziej się obniża, a słońce powoli jak ślimak chowa się za drzewami za obozem Klanu Wilka.
— Niestety...
— Ale jesteśmy umówione! Pogadaj z Ciężkim Krokiem, a ja przekonam Potrójny Krok i widzimy się na zbieraniu ziółek. Najlepiej jak już śnieg się rozpuści, będzie cieplej i wszystko zacznie rosnąć znowu.
Pierzasta Łapa skinęła głową, po czym mrucząc głośno, córki Iglastej Gwiazdy pożegnały się czule i rozdzieliły się, by wrócić do swoich wieczornych obowiązków czy rutyn.
***
Pora Nowych Liści nadeszła w końcu na dobre, na reszcie przepędzając Porę Nagich Drzew. Już dawno temu z ziemi zniknął śnieg, odsłaniając połacie jeszcze niezbyt zielonej, zaspanej trawy. Fasolkowa Łapa cieszyła się dobrą pogodą gdy tylko mogła. I chociaż burze były dosyć częste tej wiosny, Fasolka nie przejmowała się tym aż tak mocno. Trójka spekulował, że być może to Klan Gwiazdy się zdenerwował na coś i teraz wali piorunami w ziemię. Jego uczennica za to niekoniecznie w to wierzyła, ale nie miała zamiaru mówi tego cętkowanemu, bo tylko by się zdenerwował. Wcześniej, o poranku, Pierzasta Łapa i Fasolkowa Łapa umówiły się, że dzisiaj pójdą nazbierać kwiatków i ziół, więc Fasolka nie chciała podpaść starszemu medykowi. Poprosiła go tylko o zgodę, ten zgodził się, pod warunkiem że nie pójdą za daleko i wrócą przed zachodem słońca. Ucieszona Fasolka wybiegła z legowiska i postanowiła poczekać na siostrę przed wejściem. Kotka nie wyczyściła się przed wyjściem i po prostu ignorowała brud na jej futrze, który zbierał się już od jakiegoś czasu. Za dużo czasu spędziła z Cisowymi Moczarami by poświęcać czas na codzienną pielęgnację liliowej sierści. No była ładna, gdy się ją wyczyściło, ale w końcu po co to robić, skoro na co dzień i tak możesz siebie zobaczyć jedynie w odbiciu wody?
— Fasolkowa Łapo? — kotka odwróciła szybko łeb w kierunku adresata słów. Pierzasta Łapa w końcu przyszła, z promiennym uśmiechem na pysku. — Ruszamy?
— Tak, chodźmy, bo jeszcze Potrójny Dziad zmieni zdanie. — zamruczała radosnym i jednocześnie zniecierpliwionym głosem Fasolkowa Krzywizna.
< Pierzasta Łapo? >
***
Pora Nowych Liści nadeszła w końcu na dobre, na reszcie przepędzając Porę Nagich Drzew. Już dawno temu z ziemi zniknął śnieg, odsłaniając połacie jeszcze niezbyt zielonej, zaspanej trawy. Fasolkowa Łapa cieszyła się dobrą pogodą gdy tylko mogła. I chociaż burze były dosyć częste tej wiosny, Fasolka nie przejmowała się tym aż tak mocno. Trójka spekulował, że być może to Klan Gwiazdy się zdenerwował na coś i teraz wali piorunami w ziemię. Jego uczennica za to niekoniecznie w to wierzyła, ale nie miała zamiaru mówi tego cętkowanemu, bo tylko by się zdenerwował. Wcześniej, o poranku, Pierzasta Łapa i Fasolkowa Łapa umówiły się, że dzisiaj pójdą nazbierać kwiatków i ziół, więc Fasolka nie chciała podpaść starszemu medykowi. Poprosiła go tylko o zgodę, ten zgodził się, pod warunkiem że nie pójdą za daleko i wrócą przed zachodem słońca. Ucieszona Fasolka wybiegła z legowiska i postanowiła poczekać na siostrę przed wejściem. Kotka nie wyczyściła się przed wyjściem i po prostu ignorowała brud na jej futrze, który zbierał się już od jakiegoś czasu. Za dużo czasu spędziła z Cisowymi Moczarami by poświęcać czas na codzienną pielęgnację liliowej sierści. No była ładna, gdy się ją wyczyściło, ale w końcu po co to robić, skoro na co dzień i tak możesz siebie zobaczyć jedynie w odbiciu wody?
— Fasolkowa Łapo? — kotka odwróciła szybko łeb w kierunku adresata słów. Pierzasta Łapa w końcu przyszła, z promiennym uśmiechem na pysku. — Ruszamy?
— Tak, chodźmy, bo jeszcze Potrójny Dziad zmieni zdanie. — zamruczała radosnym i jednocześnie zniecierpliwionym głosem Fasolkowa Krzywizna.
< Pierzasta Łapo? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz