Patrzył jak Jałowcowa Łapa, pokazuje mu jak polować. Uważnie obserwował ruchy starszego, który tak nagle i niespodziewanie rzucił się na listek! Przez to, że był wrażliwy na zbyt szybkie ruchy, aż odskoczył wystraszony!
- Nie bój się... Ja tylko chciałem ci pokazać, jak polować na mysz. I tak to się robi. Jak będziesz uczniem, twój mentor nauczy cię wszystkiego.
Kiwnął główką. Oczywiście wiedział, co kocur starał się go nauczyć, ale nie było jego winą, że jego ciało samo zareagowało. Nadal nie panował nad swoimi odruchami, tak jak nad tym całym drżeniem.
- Mentor? - zapytał go powoli.
Od tatusia słyszał opowieści o mentorach, co uczą kociaki, gdy te kończą sześć księżyców. Sam za bardzo nie wiedział ile ma i kiedy dostanie mentora. Mamusi nie chciał się pytać, bo ta zaraz by się zdenerwowała, że nie potrafi liczyć księżyców. No ale prawda była taka, że nie potrafił.
- Tak. Uczy uczniów polowania i innych rzeczy, które będą im potrzebne, gdy zostaną wojownikami. - wyjaśnił.
Brzmiało to bardzo fajnie, tylko martwił się, że pewnie nikogo nie dostanie. No bo jak mamusia nie chciała się z nim męczyć, to czy jakiś obcy kot zechcę?
- A zdarzyło się, że ktoś nie dostał mentora?
To pytanie zdziwiło Jałowca. Szybko pomyślał i pokręcił głowa.
- Nie słyszałem o czymś takim.
Nieco uspokojony przyjrzał się listkowi. Może trochę treningu mu nie zaszkodzi? Nie wiedział jak wygląda mianowanie, ale szybko wymyślił, że pewnie kociaki muszą przejść jakieś specjalne testy, a on chciał wypaść jak najlepiej, dlatego też przypadł do pozycji, tak jak uczył Jałowcowa Łapa i skierował się na listek. Szybko skoczył na niego, ale znów powtórzyła się nieszczęsna sytuacja z Jeżynką! Listek okazał się być nie ofiarą, a drapieżnikiem! Znów wszedł mu w pazur i machając z paniką łapką, starał się zrzucić napastnika. Czuł jak powoli panikuję, ale na szczęście starszy, szybko pomógł mu pozbyć się liścia z łapki.
- Dzi-dz-dziękuję! - Odetchnął z ulgą. - Listki lubią mnie atakować i przez to ich nie lubię. - wyjawił mu. - Możemy ćwiczyć na czymś innym? Proszę - Zrobił wielkie oczka.
Jałowcowa Łapa chwile zastanowił się, co miałoby zastąpić listek. Dreszcz przez ten czas obserwował go i zastanawiał się, jak można było być tak dużym! Oczywiście kocur nie był większy od taty, ale mimo to jego rozmiary robiły wrażenie.
- Może przyniosę jakiś patyk - stwierdził w końcu uczeń.
- Czekaj! - Zatrzymał go, kiedy już miał zamiar opuścić żłobek. - Też chcę być taki duży jak ty! Powiedz mi co trzeba zrobić, by urosnąć i być większym nawet od taty! I na co polują koty? Masz rodzeństwo? Jesteś silny i niezwyciężony? Dlaczego masz oczy jak ja, wujek i tata? Jesteśmy rodziną? - zalewał go pytaniami, naprawdę zaciekawiony tym kotem i jego przeżyciami.
Nauka łapania patyka mogła w końcu poczekać. Na nic mu się teraz ona zda, jak nadal będzie takim słabym chucherkiem! A dzięki Jałowcowej Łapie, mógł osiągnąć wszystko! Bo tak naprawdę nie dopuszczał do siebie myśli, że on mógłby nie wiedzieć tych rzeczy! Był w końcu uczniem, niedługo pewnie wojownikiem! Musiał wiedzieć, co zrobić, by być silnym i nie bać się byle listka!
<Jałowcowa Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz