– Na pewno to dobry pomysł, jeśli tam wrócimy? Dobrze wiesz, że Mandarynkowa Gwiazda cię nienawidzi, nie wiemy też jaką narrację rzuciła samemu klanowi. Może po prostu chodźmy do Klanu Burzy? Może by nas wpuścili... nie wiem tego, a ja na starość chciałbym przynajmniej mieć gdzie umrzeć – wędrowali już długo samotnie, to nie był dla nich problem, by się samemu wyżywić, tylko pytaniem było, jak długo to zniosą. Zwykle starszym mogła ot tak złamać się kość lub mogły opadać kończyny, a po tych objawach trzeba było iść już do starszyzny. Niestety oni będąc samotnikami, nie mieli żadnej z wymienionych opcji... nawet medyka na starość, który mógłby ich wyleczyć.
– Wymyślę coś, nie będziemy wiecznie siedzieć w tych gąszczach! Po drugie nie potrzebuję i nie zamierzam iść do Klanu Burzy. Klan Nocy pozostaje moim miejscem, nawet jeśli z niego uciekłam – skoro była tak przywiązana do niego to czemu od razu po ataku zastępcy nie mogła tam wrócić? Lepiej by było, gdyby wrócili od razu po ataku Stokrotki. Jego partnerka była tak poharatana, że pół kotów mogło im uwierzyć na świeżo. Przecież Błękitna Laguna nie miał na sobie ran, więc narracja Mandarynki szybko by upadła, ale... uciekli, więc skreśliło to ich odkupienie.
– Nie jesteśmy najmłodsi, ja już dłużej tak nie mogę. Dobijamy prawie do stu księżyców. Jeśli do stu dziesięciu jak nam wybije, a nic lepszego nie wymyślimy, to idę błagać o azyl w Klanie Burzy, a cie–ciebie tam przytargam! Potrzebujemy też medyka, w tym wieku łatwo chorujemy! Nawet kaszel nie będzie dla nas łaskawy w tym wieku – jego żona miała wielkie aspiracje, ale były one za wielkie jak na niego. On był już za stary na takie numery.
– Marudzisz jakbyś był starym dziadem, przecież zanim miną dwa księżyce to coś wymyślę! Mam plan na początek, żeby ich poinformować, że nie zniknęliśmy. Możemy dać stokrotki w porze nowych liści przy granicy – Bulwa mrugnął tylko intensywnie oczyma, nic nie mówiąc.
– Stokrotko, po pierwsze oboje jesteśmy starymi dziadami, po drugie ja nie wiem, czy te migi ze stokrotkami to dobry pomysł. Jeszcze to odbiorą jako zmasowany atak stokrotek, a przywódczyni wyśle pół klanu, by nas szukać! – to brzmiało jak coś, co zrobiłaby Mandarynka, nawet jeśli brzmiało to komicznie. Jego partnerka tylko westchnęła.
– Dobra, może stokrotki odpuszczę, ale nadal mamy w klanie Porywisty Sztorm i Trzcinowy Szmer. To nasze córki i nie możemy ich opuścić – powiedziała Stokrotka.
– Co, jeśli jednak nas nienawidzą po tym, co zrobiliśmy? Też je kocham, ale boję się, że gdy wrócimy do klanu, to wyrzekną się nas. Tym bardziej Trzcinka. Dobrze wiesz, jaki ma charakter i stosunek do Mandarynki. Czuję, że nie stanie za nami – Trzcinowy Szmer była bardzo oddana Mandarynkowej Gwieździe, więc prawdopodobnie uwierzyła w jej narrację i teraz była pod jej wpływem. Przy Pluskającym Potoku, Trzcinowy Szmer też nie stanęła po stronie rodziny. Dlatego, gdyby mieli wrócić, to prawdopodobnie rozszarpałaby ich w imię srebrnej kotki.
– Przypominam ci, że masz dwie córki, nie jedną! Porywisty Sztorm na pewno stanie za nami, nawet gdyby woda miała się palić. Przy okazji, jeśli Trzcina nie chciałaby stanąć za nami, to już jej sprawa – wiedział, że ma dwie córki, nie musiała mu o tym przypominać. Nie podobało mu się jednak, jak Baśniowa Stokrotka odnosiła się do jej młodszej córki.
– Wiem, że mam dwie córki… nie mam innych – odparł starszy kocur.
– Przy okazji jak wrócimy do klanu, to możemy mieć nowe potomstwo, nie mówię oczywiście o biologicznych kociakach, bo jestem za stara, by rodzić. Możemy adoptować jakieś urwisy bez rodziców. Potrzebujemy więcej lojalnych dzieci – czy mu się przesłyszało? Czy ona chciała zastąpić ich dzieci jakimiś innymi? Jego dziećmi zawsze będą Pluskający Potok, Różyczka, Perlista Łza, Porywisty Sztorm i Trzcinowy Szmer. Choć większość z nich nie żyła, to nie chciał o nich zapominać. Jego żona zawsze miała na pieńku z Trzciną i nie wątpił w to, ale żeby od razu następne dzieci? Szczerze nie chciał psuć marzeń swojej żony, ale personalnie nie będzie już chciał się do nich przywiązać. Może być ich opiekunem, ale nie ojcem. Nie zamierza zastępować swoich dzieci jakimiś adoptowanymi.
– To wrócę z tobą, ale musisz mieć dokładny plan działania. Ja tymczasem idę się zdrzemnąć – kocur poszedł do legowiska spać. Może, gdy odpocznie, to później będzie miał więcej energii, bo czuł się na razie zmęczony.
***
Chciał iść do drugiego awaryjnego obozu, tam była pochowana Różyczka, często przychodził do jej grobu wspominać ją w ciszy i wymieniać kwiaty na świeższe. Ciekawe czy ktoś dbał teraz o jej grób, czy może był zarośnięty, zapomniany przez resztę klanu. Gdyby był nadal w Klanie Nocy, to by wymienił już zasuszone kwiaty na piękne liście Pory Opadających Liści. Dałby na jej grób większość żółtych liści od jej plam na futrze, które były kremowe. Kto teraz dbał o pamięć zmarłych ich rodziny? Pewnie Porywisty Sztorm, bo wątpił, że Trzcinowy Szmer to robiła. Oby jego córki były bezpieczne od wszystkiego złego, co teraz się mogło dziać w Klanie Nocy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz