— A więc wspinaczka jest bardzo prosta. Nie możesz tylko spaść w czasie wchodzenia, ale i schodzenia — wyjaśnił wojownik, podchodząc do jednego z drzew obok obozu. – Właź.
— Niby jak? — spytał, opierając przednie łapy na pniu. Następnie wysuwał i chował pazury, czekając, aż Żagnica łaskawie udzieli mu odpowiedzi.
— Jak to jak? No normalnie. Naprawdę muszę to tłumaczyć.
— Tak — stwierdził krótko, patrząc na niego nieco zirytowanym wzrokiem.
— Czym ja sobie zasłużyłem, by dostać na ostatnie księżyce ucznia… — mruknął pod nosem. — Zaczepiasz pazurami się o korę, podciągasz i to samo robisz z tylnymi łapami. I powtarzasz wszystko, aż znajdziesz się na odpowiedniej wysokości.
Smuga niezbyt przekonany spojrzał w górę na pnący się wysoko pień drzewa. Machnął ogonem z determinacją, by następnie uczepić się biednej dumnej rośliny. Wykorzystując siłę, odbił się tylnymi łapami od ziemi, aby zaprzeć się nimi o pień. Po upewnieniu się, że nie zjedzie na ziemię, wyciągnął jedną z łap, by później na nowo zaczepić się pazurami. Lekko się podciągnął i uczynił podobnie z lewą łapą, na końcu mu pozostały te tylne.
W międzyczasie Żagnica z coraz mniejszą cierpliwością obserwował, jak czekoladowy powoli wchodzi coraz wyżej. Choć z bólem musiał przyznać, że Smuga przynajmniej robił to dokładnie, nie chcąc popełnić błędy, który w przyszłości mógłby go kosztować życie.
— Świetnie, a raz zejdź. Jak spytasz “jak” to osobiście Cię niedługo z drzewa zrzucę.
Młodszy na to jedynie położył uszy po sobie, próbując zejść w odwrotny sposób, czyli najpierw tylne łapy, a później przednie. Był to powolny sposób, lecz zdecydowanie pewniejszy, co do bezpieczeństwa.
— A teraz tak parę razy jeszcze. W końcu każdy musi nabrać wprawy, a najłatwiej przez powtarzanie.
Uczeń nie wiedział, ile czasu minęło, lecz na pewno długo ćwiczył wspinaczkę na drzewa, gdyż kiedy w końcu biały się zlitował, kiszki zaczęły grać marsza u bicolora, a słońce było o wiele bliżej horyzontowi, chowając się za koronami drzew.
[305 słów + wspinaczka na drzewa]
[przyznano 6% + 5%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz