Szczawiowy Liść musiał przyznać, że nie spodziewał się takiego pytania. Kocur przyjrzał się jeszcze czujniej swojemu młodszemu o kilkanaście uderzeń serca bratu. Ciekawość kazała mu jak najszybciej dowiedzieć się, o co też może chodzić. Może nawet czekała na nich następna super przygoda? Szczawik niecierpliwie przystępował z łapy na łapę.
— Niee. — miauknął, lekko się krzywiąc. — Dlaczego pytasz, bracie?
Wystarczyło mu spojrzenie na Mysią Łapę. Widział, że uczeń się spiął, a jego wzrok spoczął na własnych łapach, jakby się zastanawiał, czy liliowy jest wart powierzenia tak cennej informacji. Szczawik cierpliwie czekał. Jedynie ruch koniuszka ogona zdradzał, że chciał się już dowiedzieć. Myszek wahał się jeszcze przez jakiś czas, zanim ponownie spojrzał na wojownika.
— Myślałem, że ciebie też odwiedzi...
Szczawik zastrzygł uszami. Pomarańczowe ślepia stały się jeszcze większe.
— Kto? Myszek, co się stało? — mruknął dawny uczeń Łabędziego Plusku. Poruszył ogonem, mrużąc w zamyśleniu oczy. — Gadałeś z jakimś umarlakiem?
Chociaż słowa szybko wydostały się z pyszczka liliowego, nie był pewny, czy brat go nie wyśmieje. W końcu zmarli, przebywający już z Klanem Gwiazdy, odwiedzali jedynie medyków i przywódców. A Mysia Łapa był przecież jedynie uczniem. Spodziewał się, że brat się zaśmieje, rzuci jakimś żartem i zaproponuje porobienie coś razem. Może nawet się posiłują. Jednak Myszek milczał, wyraźnie się nad czymś zastanawiając, zanim wreszcie zabrał głos.
— Odwiedziła mnie nasza babcia. Sroczy Żar.
Gdyby coś jadł, właśnie w tym momencie, by się zakrztusił. Zamiast tego liliowy wpatrywał się jak głupi w brata, zastanawiając się na ile jego słowa są prawdą. Jednak Myszek nigdy go nie okłamał, wątpił, że nagle by się do tego posunął, żeby zyskać większy podziw u syna Berberysowej Bryzy. Spojrzał na chwilę na własne łapy. Sroczy Żar. Ich babcia. Słyszał o niej wielokrotnie jako kociak. Mama chyba za nią nie przepadała, ale tata podzielił się opowieściami o jego matce. Dzięki temu mimo, że nie dane było mu jej poznać, Szczawik polubił kocicę i pewnie starałby się, być jak najlepszym wnukiem, by zyskać jej szacunek. Niestety spotkają się dopiero po drugiej stronie. Westchnął cicho, zanim spojrzał ponownie na Mysią Łapę.
— Czego od ciebie chciała? To trochę dziwne, przecież gwiezdni nie odwiedzają zwykłych kotów. — miauknął, próbując ukryć zazdrość w swoim głosie. Jego babcia Sroczka nie raczyła odwiedzić. — Cokolwiek to było, pewnie musiało być ważne.
Liczył, że brat opowie mu trochę więcej o tym niesamowitym spotkaniu.
<Myszek?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz