— Zmierzch, idziesz już na patrol? — brzmi donośnie głos mojej starej mentorki. No tak, trzeba wyjść z obozu. Patrolować trzeba.
— Tak, już idę. — Idę z grymasem na twarzy. Zimno, ciemno i mokro! Kto to lubi? To jest moment, w którym cieszę, że nie mam krótkiej sierści, im musi być zimno!
— A ty suchołapy? — Miedziana Iskra wyprzedza mnie.
— … — Każda odpowiedź jest ZŁA, milczenie lepsze.
— Wiem, że patrole o wschodzie słońca nie są przyjemne. Szczególnie Porą Nagich Drzew, jednak ktoś to robić musi. — Kotka patrzy na mnie.
— Racja — odpowiadam krótko.
— A teraz chodź. Nie będą na nas czekać! — Kotka bardzo szybko mnie wyprzedza.
Tyle dobrego, że dam kociakom dobry przykład. Na patrolu będzie Modrzewik i Sówka, przepraszam — Modrzewiowa i Sowia Łapa. Ach, te kociaki, tak szybko dorastają. Trochę dziwnie się czuję, mentorem Modrzewiowej Łapy jest Zawilcowe Pnącze, był to mój uczeń.
— Wszyscy są? — Nagietkowa Pręga patrzy na wszystkie obecne koty. — Jeżeli tak, to chodźmy.
Po co się pytał, skoro wiedział? Nie rozumiem go. Tylko wydłuża czas bycia na śniegu. Chociaż mogę iść na końcu patrolu. Pierwszy idzie Nagietkowy, potem Zawilcowe Pnącze, Modrzewiowa, Sowia Łapa i Miedziana. Na końcu jestem ja. Mam nadzieję, że podczas patrolu nic się nikomu nie stanie!
— Okropna pogoda! — mówię pod nosem, by nikt nie usłyszał.
******
Zaczęła się śnieżyca! Jeszcze lepiej! Świata nie widać, martwię się o resztę patrolu. Niby nic nie powinno nam się stać, jednak mamy jeszcze pół patrolu do przejścia. Ta pogoda jest okropna, rozumiem, że to Pora Nagich Drzew, ale żeby trochę po wschodzie słońca taka śnieżyca? Jeszcze ktoś się rozchoruje, tylko tego nam brakuje.
— Zmierzch, jesteś? — chyba woła Nagietkowa Pręga.
— Jestem — wołam z powrotem.
— Dobrze, to co robimy? — Miedź przejmuje głos.
— … — nie moja decyzja, więc po co się wypowiadać?
— Chodźcie pod jakieś drzewo, poczekamy. — Kocur mówi bardzo głośno. — Mamy za dużo terenu do przejścia, żeby wracać!
Czyli marzniemy, kocham swoją sierść. Moją piękną czekoladową sierść, która teraz jest bardziej biała przez śnieg.
— Niedaleko jest wysokie drzewo, możemy tam się schronić. — Miedź wyprzedza uczniów i “kieruje” nami.
— Prowadź — mówi krótko Zawilec.
Mój uczeń, którego ani ja, ani klan nie rozumie w pełni. Idziemy za moją byłą mentorką, to tej pory pamiętam moje treningi. Jak zapomniałem gdzie są Białe Pnie, czułem wtedy ogromny wstyd! Teraz na szczęście wiem dokładnie gdzie są.
******
Jesteśmy już w obozie, dokończyliśmy patrol zaraz po tym, jak śnieżyca się skończyła. Było bardzo zimno, ale obeszliśmy teren, który mieliśmy do przejścia. Teraz siedzę przed legowiskiem wojowników i dzielę się językami z Łasiczym Skowytem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz