Pierzasta Łapa wylizywała starannie swoje liliowe futerko, czując na sobie czujne i nonszalanckie spojrzenie starszego od siebie ucznia. Kolczasta Łapa przesadził, dotknął ją! Na jej sierść dostało się tyle brudu, że nawet ślepy by to zauważył! Tym bardziej, że liliowa dopiero uczyła się starannego mycia się na błysk. Dopiero co opuściła żłobek, nie zdążyła do końca przyswoić nauki prawidłowego czyszczenia swojego ciała.
- Spokojnie, spokojnie, nie bądź taki spięty - miauknął Kolczasta Łapa, siadając blisko liliowej. Pierzasta Łapa drgnęła, słysząc męską formę. Zdążyła już przyzwyczaić się do tego, że rodzeństwo (mimo zdziwienia i uszczypliwości Kaczuszki) i mama traktowały bliską sobie uczennicę jako kolejną kotkę w rodzinie. Pamiętały wprawdzie, że Piórko urodziła się jako kocur, ale dla nich pointka stała się kimś innym i zupełnie nowym.
Pierzasta Łapa skończyła mycie się. Nadal na jej futrze znajdował się brud, ale niestety nie miała wystarczająco dużo czasu na ogarnięcie się. Kocury zazwyczaj nie przykładają wielkiej uwagi do swojej higieny, więc i taki Kolec nie zwróci uwagę na bród na ciele towarzyszki.
Nadszedł czas, aby i on dowiedział się o tej rzeczy.
- Posłuchaj. Mam ważną wiadomość, naprawdę ważną. Dotyczy ona bezpośrednio mnie i mam nadzieję, że to zaakceptujesz - miauknęła Pierzasta Łapa poważnym tonem.
Srebrny zmarszczył brwi, przyglądając się z nutą niepokoju kompance.
- Mianowicie? Coś nie tak? - zapytał się.
- Nie! Wręcz przeciwnie! Wiesz... Jako kociak dużo myślałem... - Przez gardło liliowej ledwo przeszła męska forma. Póki nie zdradziła koledze swojej prawdziwej płci, używała w jego obecności formy męskiej. -... i doszłam do wniosku, że jestem kotką. Wolę kwiatki i ładny wygląd niż turlanie się w błocie czy chwalenie się ostrymi pazurami.
Zapadła cisza, którą przerwał śmiech Kolczastej Łapy.
- Nie gadaj! Nie wyspałeś się i wymyślasz takie bajki? - zaśmiał się.
- Nie kłamię! Nie żartuję! Mówię samą prawdę! - miauknęła Pierzasta Łapa. Dlaczego on jej nie wierzył? Przeciez nawet z wyglądu przypomina kotkę! - Nie wierzysz mi? Mam ci dokopać jak prawdziwa wojowniczka? Oj, nie chcesz poczuć moich pazurków na swojej skórze. - Kotka spodziewała się drwiącej reakcji że strony srebrnego, cóż, taki charakter posiadał żłobkowy kolega. Pierzasta Łapa nie czuła ani grama potrzeby, aby walczyć z Kolczastą Łapą, starszy uczył się walki znacznie dłużej, niż ona, więc szybko powaliłby przeciwniczkę i wygrał bójkę.
- No, no, jaki ostry, a właściwie ostra - zaśmiał się kolega, ukazując przy tym swoje ostre zęby. - Kusi mnie koleżeńska walka, ale szybko się ubrudzisz. - Wydawało się, że srebrny uwierzył słowom młodszej od siebie, widząc jej determinację i pewność w wypowiadane słowa.
- I tak się pobrudzę. Mam trening popołudniu, bo Ciężki Krok coś załatwia ze swoim bratem - powiedziała Pierzasta Łapa, machając niespokojnie ogonem. - Skoro już zaczęliśmy rozmawiać i wiesz, że jestem kotką... Kryj się! - Kotka zmieniła tor rozmowy, aby kocur mógł przyswoić nową informację o znajomej. Uczennica podbiegła bliżej Kolczastej Łapy i sypnęła w kierunku jego ciała trochę śniegu. - Zimowa bitwa! Wygra ten, kto zakopie przeciwnika pod śniegiem!
- Spokojnie, spokojnie, nie bądź taki spięty - miauknął Kolczasta Łapa, siadając blisko liliowej. Pierzasta Łapa drgnęła, słysząc męską formę. Zdążyła już przyzwyczaić się do tego, że rodzeństwo (mimo zdziwienia i uszczypliwości Kaczuszki) i mama traktowały bliską sobie uczennicę jako kolejną kotkę w rodzinie. Pamiętały wprawdzie, że Piórko urodziła się jako kocur, ale dla nich pointka stała się kimś innym i zupełnie nowym.
Pierzasta Łapa skończyła mycie się. Nadal na jej futrze znajdował się brud, ale niestety nie miała wystarczająco dużo czasu na ogarnięcie się. Kocury zazwyczaj nie przykładają wielkiej uwagi do swojej higieny, więc i taki Kolec nie zwróci uwagę na bród na ciele towarzyszki.
Nadszedł czas, aby i on dowiedział się o tej rzeczy.
- Posłuchaj. Mam ważną wiadomość, naprawdę ważną. Dotyczy ona bezpośrednio mnie i mam nadzieję, że to zaakceptujesz - miauknęła Pierzasta Łapa poważnym tonem.
Srebrny zmarszczył brwi, przyglądając się z nutą niepokoju kompance.
- Mianowicie? Coś nie tak? - zapytał się.
- Nie! Wręcz przeciwnie! Wiesz... Jako kociak dużo myślałem... - Przez gardło liliowej ledwo przeszła męska forma. Póki nie zdradziła koledze swojej prawdziwej płci, używała w jego obecności formy męskiej. -... i doszłam do wniosku, że jestem kotką. Wolę kwiatki i ładny wygląd niż turlanie się w błocie czy chwalenie się ostrymi pazurami.
Zapadła cisza, którą przerwał śmiech Kolczastej Łapy.
- Nie gadaj! Nie wyspałeś się i wymyślasz takie bajki? - zaśmiał się.
- Nie kłamię! Nie żartuję! Mówię samą prawdę! - miauknęła Pierzasta Łapa. Dlaczego on jej nie wierzył? Przeciez nawet z wyglądu przypomina kotkę! - Nie wierzysz mi? Mam ci dokopać jak prawdziwa wojowniczka? Oj, nie chcesz poczuć moich pazurków na swojej skórze. - Kotka spodziewała się drwiącej reakcji że strony srebrnego, cóż, taki charakter posiadał żłobkowy kolega. Pierzasta Łapa nie czuła ani grama potrzeby, aby walczyć z Kolczastą Łapą, starszy uczył się walki znacznie dłużej, niż ona, więc szybko powaliłby przeciwniczkę i wygrał bójkę.
- No, no, jaki ostry, a właściwie ostra - zaśmiał się kolega, ukazując przy tym swoje ostre zęby. - Kusi mnie koleżeńska walka, ale szybko się ubrudzisz. - Wydawało się, że srebrny uwierzył słowom młodszej od siebie, widząc jej determinację i pewność w wypowiadane słowa.
- I tak się pobrudzę. Mam trening popołudniu, bo Ciężki Krok coś załatwia ze swoim bratem - powiedziała Pierzasta Łapa, machając niespokojnie ogonem. - Skoro już zaczęliśmy rozmawiać i wiesz, że jestem kotką... Kryj się! - Kotka zmieniła tor rozmowy, aby kocur mógł przyswoić nową informację o znajomej. Uczennica podbiegła bliżej Kolczastej Łapy i sypnęła w kierunku jego ciała trochę śniegu. - Zimowa bitwa! Wygra ten, kto zakopie przeciwnika pod śniegiem!
<Kolczasta Łapo? :D>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz