Pierzasta Łapa spędzała czas w legowisku, dzieląc języki z Kaczą Łapą. Kotki wymieniały się ploteczkami na temat innych klanowiczów, śmiejąc się cicho raz po raz. Brakowało im towarzystwa Fasolkowej Łapy, w końcu medycy wiedzą więcej na temat rzeczy, dziejących się w klanie. Codziennie przybywają do nich kocięta, uczniowie i wojownicy, którzy zostali uszkodzeni przez czynniki zewnętrzne. Piórko miała nadzieję, że nic jej się nie przydarzy w ciągu najbliższych tygodni. Każda choroba mogła przedłużyć mianowanie liliowej. Wprawdzie trenowała zaledwie od dwóch księżyców, ale cicho wierzyła w szybkie przejście z rangi uczennicy na wojowniczkę.
Następnie kotka przystąpiła do codziennego treningu. Uczyła się walczyć, a Ciężki Krok pozytywnie udzielał wszelkich rad swojej podopiecznej i wychwytywał czujnym okiem każdy błąd Pierzastej Łapy. Niebieskooka ochoczo poruszała się i zadawała ataki, starając się nie wysunąć za bardzo pazurków oraz się nie pobrudzić. Pierwsze treningi okazały się mordęgą. Zwracała uwagę na każdy brudny skrawek futra i na chwilę odchodziła na bok, żeby się umyć. Zdołała się przyzwyczaić do brudniejszego trybu życia, dlatego już z większą cierpliwością znosiła kurz i pył na własnym ciele. Po nauce przetrwania spędzała dużo czasu na dokładnym zadbaniu o własne futro.
Kotka udała się na kolejny patrol w swoim krótkim życiu, wraz ze swoim mentorem i przybranym bratem, Słonecznym Zmierzchem. Znała czekoladowego tylko z opowieści taty, który wypowiadał się o nim w bardzo pozytywny sposób. Rodzina Pierzastej Łapy była dosyć duża i pokręcona, kotka pamiętała imiona swojego rodzeństwa i nie mogła przestać się nadziwić, o ile ojciec postarał się dzieci. Chciałaby sama posiadać chociaż trójkę kociąt, żeby zasmakować rodzicielskiego życia, jednak gdy mówiła o tym innym, ci krzywili się, czując zapach kocura od uczennicy.
Po patrolu, krótkim, zwięzłym i na temat, liliowa podeszła do Słonecznego Zmierzchu. Chyba czas poznać starszego od siebie brata, chociaż powierzchownie. Każda znajomość mogła przynieść kotce w przyszłości jakieś korzyści.
- Witaj, czy chciałbyś zobaczyć moje roślinki? Rosną w legowisku uczniów. Chyba, że jesteś zajęty... - zwróciła się do czekoladowego.
Następnie kotka przystąpiła do codziennego treningu. Uczyła się walczyć, a Ciężki Krok pozytywnie udzielał wszelkich rad swojej podopiecznej i wychwytywał czujnym okiem każdy błąd Pierzastej Łapy. Niebieskooka ochoczo poruszała się i zadawała ataki, starając się nie wysunąć za bardzo pazurków oraz się nie pobrudzić. Pierwsze treningi okazały się mordęgą. Zwracała uwagę na każdy brudny skrawek futra i na chwilę odchodziła na bok, żeby się umyć. Zdołała się przyzwyczaić do brudniejszego trybu życia, dlatego już z większą cierpliwością znosiła kurz i pył na własnym ciele. Po nauce przetrwania spędzała dużo czasu na dokładnym zadbaniu o własne futro.
Kotka udała się na kolejny patrol w swoim krótkim życiu, wraz ze swoim mentorem i przybranym bratem, Słonecznym Zmierzchem. Znała czekoladowego tylko z opowieści taty, który wypowiadał się o nim w bardzo pozytywny sposób. Rodzina Pierzastej Łapy była dosyć duża i pokręcona, kotka pamiętała imiona swojego rodzeństwa i nie mogła przestać się nadziwić, o ile ojciec postarał się dzieci. Chciałaby sama posiadać chociaż trójkę kociąt, żeby zasmakować rodzicielskiego życia, jednak gdy mówiła o tym innym, ci krzywili się, czując zapach kocura od uczennicy.
Po patrolu, krótkim, zwięzłym i na temat, liliowa podeszła do Słonecznego Zmierzchu. Chyba czas poznać starszego od siebie brata, chociaż powierzchownie. Każda znajomość mogła przynieść kotce w przyszłości jakieś korzyści.
- Witaj, czy chciałbyś zobaczyć moje roślinki? Rosną w legowisku uczniów. Chyba, że jesteś zajęty... - zwróciła się do czekoladowego.
<Słoneczny Zmierzchu? Wybacz za krótkiego gniota>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz