Nostalgia słysząc słowa kotki, uśmiechnęła się licho.
— Musi nam się udać — miauknęła w końcu sama w to nie do końca wierząc.
Nocniaki przewyższali ich prawie dwukrotnie liczbą, Lisiaki też nie wiedzieli, gdzie ci mają obóz... na dodatek nadal nie wiedzieli, czy Owocowy Las jest dobrym miejscem na obozowisko. Może i zwierzyny było tu nie mało, lecz kiedyś żyli na bagnach. Tam większość z nich się wychowała, a Owocowy Las zdecydowanie się od nich różnił. Było tu mnóstwo niskich drzew, parę krzewów. Nostalgia nadal nie wiedziała gdzie mogliby rozbić obóz. Westchnęła ciężko, kręcąc łbem. Musiało im się udać. Musieli się postawić głupiemu losu. Przecież nie mogli się poddać przez jakąś głupią bandę rybojadów.
— Póki mamy siebie, damy radę — dodała po dłuższej chwili.
Szyszka kiwnęła łbem.
— Też tak myślę — zgodziła się z kotką, uśmiechając się słabo. — A teraz chodź, czuję, że niejedna mysz zaszyła się w tej okolicy — wskazała ogonem na niewielkie drzewo wiśni.
* * *
Owocowy Las faktycznie z upływem czasu stał się ich domem. Pomimo że ich obozowisko było dość robocze, jedynie kociarnia znajdowała się w jednym miejscu, dawne Lisiaki przyzwyczaiły się do życia w sadzie. Noce bywały zimne, więc wojownicy i uczniowie zbici w jedną kupę futra spali koło siebie. Nostalgia przeciągnęła się leniwie, widząc, że słabe słońce wschodzi już na niebo. Zaraz Myszołów pewnie też się obudzi i zacznie rozporządzać patrole. Pomimo że nie oznaczali swych granic, by nie przykuć niczyjej uwagi, bacznie obserwowali każdego dnia druciany płot. Jak na razie Nocniaki nie zapuszczały się w jego okolice i dobrze. Na razie nie było im spieszno zobaczyć i poczuć ten ryby odór. No może jedynie Szakłakowi tak. Kocur czasem nawet opowiadał kociakom w żłobku jak przeorał niejednemu rybojadowi pysk i opowiadał przyszłe bitwy, w których, pod jego wspaniałym dowództwem, przegonią Nocniaków na zawsze z ich bagien.
— Nostalgio, pójdziesz z Gąską i Perłą — zarządził Myszołów, szturchając zamyśloną wojowniczkę.
Kotką kiwnęła łbem niechętnie. Obie kotki wolały przemierzać ich tereny drzewami, za którymi Nostalgia od czasu jej wypadku nie przepadała.
— Może upoluje coś jednak dla Leszczyny? — zaproponowała. — No wiesz, czwórka smyków to jednak trochę jest, a mówiła, że ma ochotę na wróbla... — zaczęła zmyślać wojowniczka.
Myszołów spojrzał z lekkim niepokojem w stronę kociarni.
— Masz rację — stwierdził. — Jak jest głodna bywa straszna... — dodał ciszej.
Nostalgia zadowolona kiwnęła łbem i oddaliła się. Już miała znikać za rozłożystą jabłonią, gdy usłyszała szelest rozmowy.
—...A może na jabłoń? — zaproponował optymistycznie Wschód.
— Czy ja wiem, jak mielibyśmy na niej spać? — usłyszała głos Pszczółki.
— To proste! Położylibyśmy gałęzie poziomo na sąsiadujących gałęziach lub zrobili gniazda jak ptaki — nie poddawał się kocurek.
Pszczółka westchnęła.
— Szyszko, a co ty myślisz o tym? — zapytała starsza medyczka.
Zapanowała pomiędzy trójką chwila ciszy. Zdawała się trwać parę uderzeń serca, lecz i tak się ciągnęła.
— Obóz na drzewie ma swoje plusy — miauknęła liderka. — Moglibyśmy szybko się schować oraz niebezpieczeństwo łatwiej wypatrzeć, ale... hmm, te legowiska, musielibyśmy to pierw wypróbować — zarządziła Szyszka.
Nostalgia mogła przyrzec, że słyszy jak ochoczo Wschód kiwnął łbem.
— Chodź, Wschodzie — zawołała Pszczółka. — Jak zbierzemy zioła to poeksperymentujesz, synku.
Dopiero gdy dwójka medyków odeszła, Nostalgia odważyła zerknąć ukradkiem w stronę Szyszki. Kotka od razu ją zauważyła.
— Pracowity dzień, co? — mruknęła do liderki.
Czarna kiwnęła łbem, wdychając.
— Mamy jeszcze tyle roboty, ale dajemy sobie dobrze radę — miauknęła optymistycznie, siadając.
Nostalgia posiadła się do niej, zupełnie zapominając o polowaniu.
— Nostalgio — zaczęła Szyszka, spoglądając na jabłoń. — Co myślisz o pomyśle obozowiska na drzewie...?
Nieprzyjemny dreszcz przeszedł po grzbiecie kotki. Wzięła głębszy oddech.
— Nie... nie powinnaś o tym rozmawiać z M-myszołowem? — mruknęła w końcu.
Szyszka wzruszyła ramionami.
— Wolę znać i twoje zdanie — oznajmiła.
Nostalgia westchnęła.
— Brzmi... nieźle można spróbować — miauknęła pewnie, pomijając fakt swojej fobii do drzew.
Obozowisko na rozłożystej jabłoni mogło się okazać niegłupim pomysłem, lecz kotka wiedziała, że prawdopodobnie nie postawi w nim łapy. Strach był zbyt duży. Szyszka nagle zmarszczyła pysk zdziwiona.
— Podpadłaś czymś Myszołowowi? — zapytała zdziwiona.
— Co...? Nie. Chyba. Na ostry i ciernie! — przypomniała sobie nagle o polowaniu Nostalgia. — Kryj mnie — miauknęła żałośnie, kryjąc się za liderką.
<Szyszka?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz