*jeszcze przed narodzinami Dreszcza, Jeżynki oraz Wiewióra*
Wśród najszybszych w lesie kotów, na świat przyszły kolejne malutkie istotki. To był bardzo dobry znak. Klan Burzy zyskał kolejnych pobratymców oraz wzmocnienie. Pamiętał jak odbierał poród zastępczyni, wydającej na świat swoje pierwsze potomstwo. Za każdym razem, gdy na świecie pojawiało się nowe życie, był bardzo zadowolony. Akurat dziś nadszedł dzień, w którym ponownie miał obejrzeć maluchy, sprawdzając czy prawidłowo się rozwijają i czy nic im nie polega.
Czekoladowy kocur skierował się pewnie w stronę żłobka, gdzie dorastały nowe pokolenia młodzików. On sam jednak wychowywał się w innej kociarni, tej pozostawionej na starych terenach. Jeżowa Ścieżka wślizgnął się do żłobka. Ciepło i zapach mleka, dopłynęły do niego od razu. Poczuł się uspokojony.
— Witaj, Jeżowa Ścieżko. Przyszedłeś obejrzeć kociaki?
Dobiegł do głos Chabrowej Bryzy. Uśmiechnął się w stronę królowej, krótkim skinieniem głowy się z nią witając oraz potwierdzając jej słowa. Kontem oka spojrzał na bawiącą się koteczkę. Z tego co wiedział, nazywała się Krówka i od razu wydała mu się urocza. Podszedł do niej trochę bliżej, by się lepiej przyjrzeć. Wydawała się jednak na tyle energiczna iż wątpił, że mogłoby cokolwiek jej dolegać. Pochylił pyszczek, gdy malutka na niego spojrzała, wpadając na jego łapę. Przyjrzał jej się z zaciekawieniem, zanim poczuł jak wtula się w jego futro, a potem nieoczekiwanie go ugryzła. Chociaż to go nie bolało, w końcu malutkie kiełki niewiele złego mogły uczynić. Cofnęła się, wywalając język.
— F E — skrzywiła się i wróciła do zadarcia łebka. Obserwował jak się wyciągnęła, zanim otworzyła pyszczek. — KIM JESTEŚ? JEŻELI MOŻNA CIE JEŚĆ, CZEMU JESTEŚ NIEDOBRY, HĘ?
W tym momencie był wdzięczny Klanowi Gwiazdy, że nie znajdowała się aż tak blisko jego ucha, bo zapewne już by leżał na ziemi, próbując pozbyć się odgłosów wrzasku ze swojej głowy. Kocur westchnął cicho, następnie wesoło się uśmiechając.
— Nazywam się Jeżowa Ścieżka i jestem medykiem. — miauknął czekoladowy kocur, poruszając z rozbawieniem wąsami. Kociaki były niekiedy takie zabawne, że aż zazdrościł im tej naturalności, z którą rodził się każdy kot. — Niestety muszę cię zmartwić, Krówko, ale nie jestem do jedzenia. Jestem kotem, dokładnie tak jak ty. Tylko trochę większym.
— Skoro tak, to CZEMU JESTEŚ WIĘKSZY?
Jeżowa Ścieżka zerknął kontem oka na Chabrową Bryzę. Zastępczyni posłała mu przepraszające spojrzenie, ale on jedynie wzruszył ramionami. Spojrzał ponownie na malutką koteczkę, zanim cicho się zaśmiał. Krówka zmarszczyła nosek.
— Czemu się śmiejesz?
— Gdy jestem radosny, to wtedy się śmieję. — miauknął czekoladowy kocur. — Kiedyś też będziesz taka duża. A może nawet większa. Jednak musisz się porządnie wysypiać i słuchać mamy. Wtedy będziesz potężną wojowniczką.
— Skoro tak, to CZEMU JESTEŚ WIĘKSZY?
Jeżowa Ścieżka zerknął kontem oka na Chabrową Bryzę. Zastępczyni posłała mu przepraszające spojrzenie, ale on jedynie wzruszył ramionami. Spojrzał ponownie na malutką koteczkę, zanim cicho się zaśmiał. Krówka zmarszczyła nosek.
— Czemu się śmiejesz?
— Gdy jestem radosny, to wtedy się śmieję. — miauknął czekoladowy kocur. — Kiedyś też będziesz taka duża. A może nawet większa. Jednak musisz się porządnie wysypiać i słuchać mamy. Wtedy będziesz potężną wojowniczką.
<Krówko?>
słuchaj mamy, będziesz wielki xD
OdpowiedzUsuń