Znowu zwrócił uwagę na malucha. Ośle Ucho otulił futrem synka, zapewniając mu przyjemne ciepło. Usłyszał jak Dreszcz mruczy. Asystent uśmiechnął się delikatnie. Widać, że miał ogromną więź ze swoim tatą. Ośle Ucho mówił, że dba o każdego swojego potomka i stara się być jak najlepszy w roli ojca. Odnajdywał się w niej równie doskonale co Kucykowy Ogon.
Ślepka Dreszcza spoczęły na nim. Miały taki sam odcień co Jeżyka.
— To takie błędne przekonanie. Na przykład gdy wierzy się w coś, czego tak naprawdę nie ma. — wytłumaczył Jeżowa Ścieżka. Starał się to ująć w jak najprostsze słowa, żeby kocurek na pewno zrozumiał.
Pamiętał, że miał go zbadać, ale mieli przecież dużo czasu, więc mogli ze sobą miło porozmawiać. Zawsze starał się mieć jak najlepszą relację z członkami rodziny. Żałował, że Psiankowa Szyja i Rzeczny Nurt skupiły się na obowiązkach wojowniczek tak bardzo, że nie odwiedziły jeszcze bratanków. Koniecznie musiały to zmienić. Ich rodzina stawała się coraz większa. Jeżyk czuł się bardzo szczęśliwy.
— Porozmawiam z mamusią, dobrze? — miauknął Ośle Ucho.
Na pysku jego brata, jak zawsze widniał uśmiech. Kiedyś czekoladowemu się zdawało, że właśnie z takim się urodził i pewnie gdyby nie poznał początku historii swojej rodziny, tak by myślał do końca.
— N-nie, bo b-będzie zła.
— Mama cię kocha. Tylko okazuję to po swojemu. Taki ma charakter. — miauknął powoli Jeżowa Ścieżka. Każdy kot był przecież inny. Jego mama, Brzozowy Szept, tuliła go przy każdej okazji, chociaż czasami bywała stanowcza, natomiast Piaskowa Ścieżka najwyraźniej okazywała uczucie swoim kociętom, poprzez niekiedy ostrzejszy ton głosu.
— Co... co to jest chalaktel?
Uśmiechnął się.
— To cechy, zachowanie, sposób bycia danego kota. — miauknął spokojnym głosem. — I nie musisz się bać.Wujek i tatuś obronią cię przed każdym zagrożeniem.
<Dreszczyku?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz