- Ej, ja pierwsza chcę!- rozpaczliwe nawoływania Brzoskwinki rozlegały się w całym sadzie. Pochód składający się z mamy i jej rodzeństwa, mknął naprzód, przemierzając kupy śniegu. Było dosyć ciepło, choć biały puch pod ich łapami moczył futerko.Brnąc przed siebie, szylkretka starała się wyprzedzić nieznośnego brata. Dzisiaj mieli się bawić w śniegu. Nigdy tego nie robiła... I raczej nie chciała. Ciekawsze było rzucanie kasztanem, czy wspinaczka. Lecz Leszczyna opowiadała tyle o swoich przygodach w porze nagich drzew... Że musiała to wypróbować. Pierwszą możliwą opcją, była zabawa w rzucanie się śniegiem. Bardzo ciekawa propozycja zresztą. Wyskoczyła do przodu, wpadając w zaspę. Szybko jednak z jej wyszła. Chwyciła w ząbki troszkę puchu... Lecz on zamienił się w wodę! To było bardzo dziwne... Ale ciekawe. Jeszcze raz pochłonęła garść śniegu.
- Brzoskwinko, nie jedz śniegu!- ciepły głos mamy przerwał jej spokój. Wypluła resztki wody i skoczyła do rodzeństwa. Mirabelek kopał we wzniesieniu, a siostry przykrywały się nawzajem białym całunem. Dołączyła do nich, lecz po chwili jej się to znudziło.
- Może zróbmy zawody!- zawołała przywołując rodzeństwo.
- Jakie?- spytała po jakimś czasie Śliwka.
- No właśnie.- zwrócił uwagę ich brat.
- Na przykład, kto zrobi coś szybciej. Jak to, kto wejdzie szybciej na to drzewo!- wskazała młodą jabłonkę.
- Sądzę, że to będę ją.- miauknął jakby od niechcenia Mirabelek.
- Ty? Ty kupo futra? Phi, ty nawet nie dotkniesz tego drzewa, tak się boisz!- splunęła prosto w pysk bratu. Groźne, gardłowe, lecz jeszcze ciche warknięcia wydobywające się z kociaków, gotowały emocje wśród zebranych. Przerażona Śliwka kuliła się, bojąc pewnie tego, co zrobią z napływu wściekłości a zaintrygowana Cicha zamiatała ogonkiem podłoże, zafascynowana wpatrując się to w jednego, to w drugiego kota. Napiętą atmosferę przerwała ich matka:
- Przestańcie! Jeżeli chcecie się przekonać, kto jest lepszy, zróbcie to. Po prostu spróbujcie się wspiąć. Ale uważajcie!
- No dobrze...- burknęła szylkretka wciąż piorunując wzrokiem kremowego. Mirabelek przytaknął głową i przeprosił, wygłaszając wymowę jak zachowywał się nieodpowiedzialnie, lecz Brzoskwinka nie słuchała. Już nawet nie miała dla niego przezwisk. Przykucnęła do skoku. Wysoko postawiła ogonek. Wystawiła pazurki na wierzch, wbijając je w ziemię najgłębiej jak się dało. Krótki okrzyk mamy obrali za rozpoczęcie. Od kiedy ona popierała ich zachowania? Ale na myślenie nie było czasu. Łapki małej skrobały zmarzniętą korę. Wiedziała, że się im nie uda! Tak, to był plan Leszczyny... Wyczyny Mirabelka nie były lepsze, więc miała pewność. Musiała sobie dać radę. Te knowania skończyć. Wystrzeliła do góry najwyżej jak umiała, chwytając najbliższą gałąź. Chwilę dyndała w powietrzu, wciąż trzymając kurczowo patyk. Powoli podciągnęła się do góry. Stanęła popatrzyła się na zdziwioną rodzinkę. Udało się! Skoczyła na następną. I następną. Aż była na samym wierzchołku, trochę wyżej niż mamusia. Uśmiechnęła się szeroko. Lubiła wygrywać. To było coś. Powoli zsunęła się na ziemię. Leszczyna liznęła ją po główce. Jak fajnie, Wreszcie czuła się, jakby jej zdolności były ważne. Super. Podeszła do brata i go też wylizała. W końcu był młodszy. Miał mniejsze szanse. Hihi.
- Wygrałam, wygrałam...Wygrałam, Wy...- krzyczała biegając obok pobliskich drzew, gdy nagle ziemia pod nią się zawaliła i wpadła do dziury. Przeszywający ból w tylnej łapie był nie do zniesienia, a sam ruch nią sprawiał trudności. Stękając podniosła się z podłogi. Nie spadła z jakiejś dużej odległości. Było dobrze. Raczej nie złamała nogi. O tym słyszała jakiś czas temu. Wtedy bardzo boli. Bardzo. Krzyk mamy teraz nie brzmiał zachęcająco.
- Co ty sobie zrobiłaś! Mogłaś uważać!
Teraz nawet nie mogła się odezwać. Miała szansę na zyskanie zaufania... Ale nie. Wszystko zepsuła.
* * *
- I znowu jesteś u mnie. Ciekawe.- mruknęła Pszczółka okładając jej nogę ziołami. Tak jak myślała, nie była złamana, ledwie zwichnięta. Lecz burę dostała. Jak tylko wyjdzie z tymczasowego schowka medyczki, przez trzy dni będzie siedziała w żłobku z tymi bobasami. Tfe. Znudzona zerknęła na wejście. Nikogo. Tylko w oddali majaczyły się sylwetki kotów. Ale to było daleko. Więc nie było żądnej osoby do zabaw. To słabo.
- Gdybym była mądrzejsza...
- Co?
- Nic, nic...
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
kocham tu pszczółkę xd
OdpowiedzUsuń