dawno, jeszcze przed wojną
— Ale się obsrałeś, lisi bobku — zaśmiała się licho wojowniczka, starając się zamaskować własny strach.
Spiorunował wzrokiem mentorkę. Nie było mu do żartów. W pewnym momencie naprawdę miał wrażenie, że Nostalgia zginie, a on będzie musiał zawleć to co z niej zostanie do obozu. Wyobraził sobie krew na własnych łapach. Zupełnie jakby sam był takim drapieżnikiem, czającym się, by zabić własną ofiarę w jakimś momencie. Wziął głęboki wdech i wydech, żeby się uspokoić i nie wysyczeć wianuszka jakże pięknego bocianowego słownictwa.
— Ciebie to bawi, mysi bobku? — mruknął, wpatrując się nieugiętym spojrzeniem w mentorkę. Nostalgia zmrużyła oczy, przyglądając mu się. Widział jednak w jej ślepiach strach. To mu przypomniało jej wyznaniu. Momentalnie poczuł się lepiej. Przysiadł, rozpoczynając wylizywanie białej sierści.
— Zajmiesz się tym w obozie. Lepiej się stąd ulotnić, lisi bobku. — miauknęła Nostalgia, rozglądając się wokół. Ona również wiedziała, że lisica pojawi się lada moment. Młode dalej im się przyglądało. Szylkretka syknęła, próbując je odstraszyć. Udało się, rude młode prędko czmychnęło w krzaki.
Bocian ostatni raz liznął się po boku, zanim uśmiechnął się szyderczo.
— Nie sądziłem, że moja wielka mentorka, będzie się bała drzew. — mruknął, nie kryjąc rozbawienia w swoim głosie. — Nawet kociaki nie mają z tym problemu.
W oczach Nostalgii zauważył iskierki rozdrażnienia. Wypominanie jej strachu przed wspinaniem na drzewa, na pewno jej się nie podobało. Koniuszek jej ogona poruszył się nerwowo.
— Zamknij się, lisi bobku.
Biały wywrócił oczami.
— No wiesz, Nostalgio. Możemy tutaj poczekać na lisa. Ja się nie boję, a ty? Masz może kolejne sekrety przed swoim uczniem? — miauknął.
Wiedział, że ma. Zobaczył to w jej oczach. Był dobrym obserwatorem i takie szczegóły zawsze zwracały jego uwagę. Oczywiście każdy miał prawo do własnych sekretów, ale w naturze kota leżała też ciekawość. Bocian zamierzał więc się dowiedzieć, jakie jeszcze tajemnice skrywa szylkretka, żeby w odpowiednim czasie, ujrzały światło dzienne.
***
— Więc jaką pozycję powinienem przybrać?
Bocian skupił zielone ślepia na Nostalgii, pokazującej mu właśnie jedną ze sztuczek, jak powinien podchwycić przeciwnika w walce, by od razu powalić go na ziemię. Ta umiejętność była bardzo ważna i zawsze znajdzie się okazja, by pokazać swoje waleczne zdolności. Skupił się więc na ruchach kocicy, by je powtórzyć z podobnym dobrym skutkiem.
Bocian skupił zielone ślepia na Nostalgii, pokazującej mu właśnie jedną ze sztuczek, jak powinien podchwycić przeciwnika w walce, by od razu powalić go na ziemię. Ta umiejętność była bardzo ważna i zawsze znajdzie się okazja, by pokazać swoje waleczne zdolności. Skupił się więc na ruchach kocicy, by je powtórzyć z podobnym dobrym skutkiem.
— Całkiem nieźle. — stwierdził biały.
Lubił swoją mentorkę. Mógł się od niej dużo nauczyć.
<Nostalgio? Przepraszam, że tak długo>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz