Czas był okrutnym rywalem, w walce o najmniejszy oddech i chwilę ucieczki. Jeszcze zaledwie kilkanaście uderzeń serca temu, była najszczęśliwszą kotką na całym świecie. Czuła się silna i pewna, pierwszy raz od bardzo dawna. Nie myślała o nieszczęśliwej rodzinie, ani o odpowiedzialności, którą jako wojowniczka nosiła na swoim barku. Nie czuła żalu, smutku, niepewności, a jedynie spokój i cudowne uczucie, przechodzące przez całe jej ciało. Bardzo dobrze czuła się będąc sam na sam z Chuderlawym Skowytem, ocierając się swoją sierścią o tą jego, rozmawiając i chłonąc wonie, przynoszone z wiatrem. Szczęśliwa arlekinka nie sądziła, że w jednej chwili wszystko runie. Teraz kotka czuła paraliżujący strach. Spoglądała wielkimi z przerażenia oczami, na scenę rozgrywającą się na samym dole. Z bezpiecznej drewnianej konstrukcji, w którą wbiła mocno ostre pazury. Krzyknęła. Pies nie wahał się. Nawet nie puścił wojownika Klanu Burzy. Zaciskając na nim szczękę, bawił się nim jak zabawką. Widok cieknącej krwi, sprawił, że drgnęła zaniepokojona. Bestia sprawiła, że jej przyjaciel cierpiał, odbierała mu z każdą chwilą coraz więcej sił. Siostra Szybującej Mewy zjeżyła sierść i syknęła głośno jakby to miało przestraszyć psa. Na nic się zdało. Zwierz długo bawił się jej towarzyszem, nim upuścił go na twardą ziemię. Uniósł łeb i szczeknął w stronę kotki. Chciał więcej cierpienia.
Żabi Skok poczekała, aż oddali się, zanim zeszła z konstrukcji. Pobiegła do leżącego bezruchu kocura. Przypadła do ziemi, znajdując się blisko niego. Oczy miał zamknięte, a ze świeżych ran ciekła krew. Obolałe, ranne, niemal rozerwane ciało, przywiodło jej na myśl tylko jedno - śmierć. Jej zapach jakby unosił się wokół. Wtuliła nos w martwe ciało liliowego kocura. Jej kocura. Wtulała się w jego futro, szukając tam pocieszenia. Nie było już tak miękkie jak wtedy, gdy ją okrył ogonem. Gdyby tylko potrafił się wspinać. Gdyby w ogóle nie przyszli tutaj! Mogliby teraz razem obserwować gwiazdy, wspominać i marzyć. Cieszyć się sobą. Wyrzuty sumienia stały się ogromne.
— Chuderlawy Skowycie? — pisnęła, wtulona w jego sierść. Straciła resztki czujności. — C-chudzielcu?
I wszystko runęło. Nie potrafiła i nie chciała tłumić emocji. Wybuchła płaczem.Wtulała się coraz głębiej w jego futro. Pozwoliła łzą spływać po swoich policzkach, zanosiła się głośnym szlochem, drżąc na całym ciele.
— Nie umieraj, proszę. Dasz radę, w-wystarczy, ż-że wrócimy do obozu. S-sosny Zagajnik się t-tobą z-zajmie. — miauczała z rozpaczą i ogromnym smutkiem w oczach. — W-wtedy c-cię j-już nie opuszczę, s-słyszysz? B-będę przy t-tobie d-do samego k-końca.
Zaczęła trącać nosem jego bok. Coraz mocniej, coraz bardziej rozpaczliwie, licząc, że jednak odzyska siły i znowu będą bezpieczni. Marzyła, by usłyszeć jego głos i zapewnienie, że będzie dobrze, znowu spotkać się na Zgromadzeniu, granicy, albo wtulić się w liliowe futro. Mimo trącania, kocur się nie poruszył. Dalej leżał w tej samej pozycji. Dlaczego on? Tak szybko? Żabka poczuła ukucie w sercu. Kolejna bliska osoba ją zostawiła. I to wszystko była jej wina. To przez nią to wszystko, gdyby się nie spotkali, Chuderlawy Skowyt teraz by żył. Nie wiedziała, czy również czuł do niej do ciepłe, przyjemne uczucie, które motywowało kotkę i dawało jej szczęście, ale Żabi Skok czuła, że było prawdziwe. Ich relacja szła w dobrym kierunku. To nie był tylko wojownik Klanu Burzy. Był jej Pszenicą, przyjacielem, którego utraciła za czasów kociaka. Wrócił, żeby znowu odejść, tym razem już bezpowrotnie. Teraz trącała go łapką. Musiał żyć. Błagała Klan Gwiazdy, żeby dali mu jeszcze jedną szanse.
— Pszenico. C-chudzielcu. Wstań, proszę. — szeptała, zalewając się coraz bardziej łzami. Całym zamglonym obrazem, widziała dalej nieruchome ciało przyjaciela. Przestała go trącać, wtulając znowu pyszczek w jego sierść. Było coraz zimniej. Bolesne było uświadomienie sobie, że teraz liliowy poluje z Klanem Gwiazdy i swoją matką, zamiast być przy niej. Ten ostatni raz. Znowu czuła się samotna i nieszczęśliwa. Tęskniła, rozpaczała, odczuwała tak wiele uczuć, wszystkich prowadzących do niezrozumienia okrutności losu.
— P-przepraszam. — wyszeptała. — N-nie nadaję się na w-wojowniczkę, n-nie mogłam n-nawet o-ochronić o-osoby, k-którą k-kocham.
Zamknęła oczy, ale to nie powstrzymało łez. Kotka znieruchomiała, wtulona jedynie w liliowego tak długo, że straciła poczucie czasu. Z transu wybudziło ją czyjeś trącanie w bark. Nie podniosła się. Nie upewniła, jaka teraz panuje pora, ani, czy to może być wróg. Ten dzień stał się najgorszym w jej całym życiu. Jej Chudzielec nie żył. Najodważniejszy, najlepszy wojownik i przyjaciel zginął z łap tego, co kiedyś uważał za swój gatunek. Wbiła pazury w ziemię. Pragnęła zemsty. Na tym, kto odebrał życie niewinnemu kotu.
— Żabi Skoku, co się stało? Szukaliśmy cię cały dzień. Kto to jest?
Nie rozpoznała głosu. Jedynie zapach zdradził jakiegoś wilczaka. Kotka polizała po policzku liliowego pana psa, zanim przeniosła puste spojrzenie na Grzmiącgo Potoka i dwójkę innych pobratymców. Koniuszek jej ogona lekko się poruszył.
— Twój syn. Pszenica. Z-zabity p-przez... — nie potrafiła stłumić kolejnej fali płaczu. Straciła go. Poczuła się tak, jakby spadała w przepaść.
[*]
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
kurde bele moje emocje, aż mam ochotę go ożywić, byle żabce nie było tak smutno
OdpowiedzUsuńzmartwychwstanie :hehe_ćma:
Usuń