- Jestem! - zawołał podchodząc do czekającego wojownika, kładąc zwierzynę pod łapami.
Szybko ocenili swoje łowy.
- No, no! A tak się martwiłeś! Wygrałeś! - oświadczył z dumą Jesionowy Wicher, że jego uczeń spisał się i złapał aż trzy piszczki, co na tę porę było i tak dużym osiągnięciem.
Jaskrowy Pył najwyraźniej nie mógł uwierzyć z wygranej, bo zerkał to na swoje, to na byłego mentora zwierzynę. Czekoladowy pacnął kocura po nosie, widząc jego zdziwienie.
- Wracamy! - Złapał w pysk dwie myszy i ruszył w drogę powrotną.
***
Po ataku na Klan Klifu, chodził dość spięty. Pstrągowa Gwiazda walnęła taką gadkę, że aż poczuł fale upokorzenia, która spłynęła mu wzdłuż ciała. Według Brzoskwiniowej Bryzy, która uważała, że i tak słusznie postąpili, miał się nie martwić tym starym sierściuchem. Nie wiedział czy cieszyć się, czy też martwić przez słowa ukochanej. Pstrągowa Gwiazda była od tamtej pory mocno... zdenerwowana na swój klan. Gdyby jeszcze usłyszała takie słowa. Aż nie chciał myśleć jak to by się skończyło.
Dziś miał z Jaskrowym Pyłem i Żółwim Brzaskiem przeprowadzić patrol. Mieli sprawdzić granicę z Klanem Klifu i las w okolicach farmy. Nie guzdrali się i od razu ruszyli w teren. Możliwe, że również chcieli doświadczyć, choć trochę swobody od przywódczyni. Idąc wzdłuż granicy odnowili ślady zapachowe. Na szczęście nie spotkali żadnego patrolu wroga. Po tym co im pokazali, pewnie mieli ich za słabych, więc nie zdziwiłby się, gdyby chcieli zrobić na nich zasadzkę, ku swojej radości. Mimo to obawy były nieuzasadnione. Pozostał tylko las przy farmie. W tym miejscu bardziej się odprężył, ponieważ widmo zagrożenia minęło. Najwidoczniej się mylił. W lesie rozlegały się dziwne piski. Grupa kotów stanęła, nasłuchując. Dochodziły z niedaleka. Dla bezpieczeństwa klanu powinni to sprawdzić.
- Bądźcie ostrożni - ostrzegł ich i ruszył powoli w stronę źródła dźwięku.
Nigdy jeszcze nie słyszał takich odgłosów. To zwierzę było najwyraźniej nowe w tych lasach. Powoli wyjrzał zza drzewa i aż zachłysnął się powietrzem. To byli Dwunożni! Widział raz jednego, podczas wyprawy po zioła do zamkniętego świata wraz z wujkiem. Wtedy taki sam osobnik, groził im jakimś grubym patykiem, który robił bum, bum. Ci byli nieco niżsi i rzucali się śniegiem. Z ich pysków rozlegały się dziwne, niezrozumiałe piski. Dwaj wojownicy stanęli obok niego, wpatrując się w te dziwne istoty. Była ich tylko dwójka. Nie rozumiał co robili na ich terenie. Bawili się, czy może polowali? Nie znał zbytnio zachowań tych zwierząt, więc trudno było stwierdzić, co ich tu przyprowadziło. Wydawali się niegroźni, nawet ich nie zauważyli. No właśnie. Musiał cofnąć swoje słowa, gdy wyczuł, że za nimi ktoś stoi. Szybko uciekł, gdy dziwne łapy, próbowały go pochwycić. Żółwi Brzask zareagował również błyskawicznie. Niestety Jaskrowy Pył został pochwycony! Widział jak przyjaciel szarpie się, walcząc o życie. Dwunożny zawołał coś do reszty swojego stada i pokazał im biednego arlekina. To była pułapka! Gdy dwójka się bawiła, trzeci zaatakował! Musieli być bardzo silni, skoro Jaskier nie miał z nimi szans! Stworzenia zaczęły dotykać kocura, który machał wściekle łapami. Czy teraz skończy w ich brzuchach? Jadali koty?
- Musimy coś zrobić! - szepnął do Żółwiego Brzasku Jesionowy Wicher, obserwując jak jego dawny uczeń oddala się od nich, kierując się w stronę farmy. O nie! Czemu go tam zabierali?!
- Musimy powiadomić klan - zaczął niebieski wojownik.
Czekoladowy pokręcił głową.
- Nie. Spróbuje go uwolnić.
- Ty? Sam? Oszalałeś? Widziałeś co to za stworzenia? Z jaką łatwością pochwyciły Jaskrowy Pył? Nie masz z nimi szans! - próbował wybić mu ten pomysł z głowy kocur.
- Posłuchaj. Nie mogę go tak zostawić! Jeżeli nie wrócimy do zachodu słońca, wtedy ostrzeż klan i... i powiedz Brzoskwińce, że ją kocham - Po czym ruszył szybko po śladach, pozostawionych przez dwunogie stworzenia, by ruszyć na ratunek przyjacielowi.
<Jaskier? Nie bój się, jestem z tobą>
żegnaj jaskrze, byłeś świetnym wojownikiem [*]
OdpowiedzUsuńSerio umarł?
Usuńpopełnił sudoku
UsuńAha czyli zyje
Usuń