Pojawił się jednak mały problem. Prawie każdego dnia lub nocy pojawiała się burza, często dosyć mocna. Już od początku wiosny, która zaczęła się niedawno, Fasolka zaczęła zauważać coraz więcej połamanych lub powalonych drzew, co jednak nie było takim wspaniałym znakiem. Potrójny Krok też ostatnio zaczął marudzić, że któryś klan musiał rozgniewać gwiezdnych i dlatego robią tak często tą straszną pogodę. A z burzą, przynajmniej dla Fasolki, przyszły bóle stawów.
— Myślałam, że łapy bolą tylko jak się jest starym... — westchnęła niezadowolona kotka, próbując rozruszać obolałe kończyny.
— Najwyraźniej jesteś już stara. — skomentował Potrójny Krok. Szybko po tym spotkał się z nieprzychylnym spojrzeniem. Kocur wywrócił oczami, po czym podszedł do zapasów ziół na skalnych półkach. — Brałaś już coś na te twoje nieszczęsne stare stawy?
— Nie są stare. — bąknęła, unosząc się z legowiska. — Ale tak.
— A co?
— Liście stokrotki. Mam też korzenie żywokostu w posłaniu. — odparła, spoglądając na swoje legowisko. Było trochę mniej wygodne, ale powinno pomóc. — Pomyślałam, że tyle na teraz wystarczy.
— Nieźle. — zamruczał Trójka, unosząc brwi. — Na razie nie jedz więcej, a jak ból nie przejdzie możesz jeszcze wziąć liście krostawca i jagody jałowca. Ale nie przedobrzaj, bo jeszcze coś sobie zrobisz.
— Dobrze, dobrze. — Fasolka podeszła do wyjścia z ich leża. — Myślisz, że inni też mają takie problemy?
— Dopóki nie przyjdą się nie dowiemy. — mruknął Potrójny Krok i wyszedł, by wziąć sobie coś do jedzenia. Zima przebiegła dosyć łagodnie jeśli chodzi o choroby, to wiosna nie może być gorsza, prawda?
Cóż, już następnego dnia kotka przekonała się, że się myliła. Trzy koty - jej starszy przybrany brat Słoneczny Zmierzch, ukochana siostrzyczka Pierzasta Łapa i Senny Świt przyszli do niej, Trójki i Strzyżyka z dosyć brzydkimi ugryzieniami szczurów. Pora Nowych Liści nie zapowiadała się ładnie.
A stawy nadal ją bolały.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz