- Witaj, Mokra Gwiazdo - Stąd czuł jak tata się uśmiecha.
Robił to bardzo często. Może czuł, że dzięki temu jego humor również się poprawia? Czasami próbował go naśladować, jednak trudno mu było to robić w żłobku, gdzie swoje rządy przejął Wiewiór. No i na dodatek, jego futerko miało się nijak do tego ojca.
- Witaj. Co taki radosny? To przez kociaki? Jak się mają? - odezwał się obcy głos, którego kremowy nie kojarzył.
- Całkiem dobrze. Dreszczyku, zobacz to jest nasz lider. Przewodzi naszemu klanowi - powiedział wojownik.
Mokra Gwiazda dziwnie spojrzał na kocura, ponieważ nie dostrzegł nigdzie wspomnianego kociaka. Dla pewności, rozejrzał się jeszcze dookoła.
- Chyba twój syn gdzieś zaginął...
Bury pokręcił głową.
- Nie. - I na dowód swoich słów, odkrył synka ze swojej sierści.
Dreszcz widząc zdziwione spojrzenie obcego, cofnął się z powrotem w futro taty.
- Jest nieśmiały. - wytłumaczył. - Nie bój się synku. Nic ci nie zrobi złego.
Pewność w głosie taty, nieco dodała mu otuchy. Powoli wysunął łepek spod jego sierści i pisnął na powitanie:
- Dzi-dzie-ń do-do-bry.
- Cześć. Nie bój się. Tak jak twój tata wspomniał, jestem przywódcą klanu i nie chcę twej krzywdy.
Mały kiwnął łepkiem, przyglądając się kocurowi. Może trochę wyglądał strasznie, ale gdy się uśmiechał wydawał się przyjazny. W jego oczy nagle rzucił się ogon lidera. Był jakiś... łysy. Czyżby brał udział w jakiejś walce z potworami? Może to zrobił ten śnieg, po którym chodził? A może ten ktoś, co czai się i skrada w żłobku, gdy śpi, który robi dziwne piski? Czyżby też słyszał to co on? Zrobił wielkie oczka, które skierował na Mokrego.
- Potwory panu... panu to zrobiły? - Wskazał łapką na jego ogon. - W żłobku też są. Chodzą nocami. Pokonałby je pan?
<Mokra Gwiazdo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz