Kocur niechętnie uchylił powieki, słysząc, że ktoś zbliża się do jego posłania, które kilka wschodów słońca przeniósł w głąb jego legowiska. Chciał oczyścić swój umysł, ostatnie wydarzenia nie należały do najspokojniejszych, więc zasługiwał na odpoczynek. Musiał wszystko przemyśleć, ułożyć odpowiednio, nim powróci do swoich obowiązków. Z jednej strony Klan Burzy nie był dla niego dobrym miejscem, gdyż jego obecność w nim zdawała przynosić tylko tragedię, jednak z drugiej strony to był jego dom. Tu leżała już martwa Rozkwitająca Szanta, Cykoriowy Pyłek, Ryk oraz Zmora. Jak mógłby o nich zapomnieć? Znieważysz ich istnienie i poświęcenia. Jednak jak mógł teraz patrzeć na inne koty, wiedząc, że to on był problemem? Jak mógłby spojrzeć w te niebieskie oczy Zawodzącego Echa, które zdawały się przypominać oczy Świerszczowego Skoku? A co jeśli zgodnie ze swoją obietnicą powróci on? Znajdzie jakąś drogę, aby ponownie go odnaleźć i położyć na nim swe łapy. Nie mógł do tego dopuścić. Nie mógł powrócić do tego bólu. Podnosząc wzrok, dostrzegł on Brzozę, a na jej pysku malował się uśmiech. Miał on z nią porozmawiać, potrzebował jej rady.
– Nie sądziłam, że otrzymam przez Kminka zaproszenie od Ciebie Zawilcu – zaczęła kocica, siadając obok niego. – Tym bardziej nie spodziewałam się, że będzie to na rozmowę z tobą. Coś Cię trapi?
– Zastanawiałem się Brzozo. Jak ty i Kminek opuścicie Klan Burzy, to kto się wami zajmie, gdy znowu postanowicie wbić w siebie swe kły?
– To zdarzyło się tylko raz!
– To nie oznacza, że nie może zdarzyć się ponownie. Poza tym wizja braku Ciebie oraz Kminka nie jest najlepsza. A co jeśli Świerszcz spełni swoją obietnicę, a was nie będzie? Znowu wiele kotów ucierpi przeze mnie.
– Więc o to chodzi. Nie musisz mnie okłamywać swoimi powodami. Naszej decyzji nie zmienisz niestety, ale kto powiedział, że nie możesz ruszyć z nami. Może jak dołączysz do naszej rodziny, to wreszcie znajdę dobry argument, aby Monarch wreszcie zmienił swe imię.
– Ruszyć z wami i dołączyć do waszej bandy samotników? Czy to najlepszy pomysł?
– Oczywiście, że tak! Pewnie Czaszka nie będzie miał nic przeciwko. Widział, że twoja wiedza jest warta więcej niż niejedna zwierzyna. Będziesz ze mną, Kminkem, Czaszką, Krecikiem, Łapkiem i Monarchem, a z tymi kotami nawet jakby to lisie łajno wykopało się z grobu, to wsadzimy go do niego ponownie. Przy okazji będę mogła nauczyć Cię walczyć jak prawdziwy kot i nawet gdy nie będzie nas w pobliżu, to nie będziesz bezsilny.
– Szczerze? Wątpię w to, patrząc na mój stan. – Brzoza zaśmiała się cicho na jego słowa.
– Wszystko jest możliwe. Będziemy mieli mnóstwo czasu, więc przemyśl to dokładnie. Tak samo, jak powiedziałam to moim kociętom, chcę, aby był to twój i tylko twój wybór. Niczego nie będę na Ciebie narzucać, w porównaniu do innych kotów.
– Zapytałaś ich, czy chcą z wami odejść?
– Oczywiście, że tak. Nie zamierzałam narażać ich na niebezpieczeństwo oraz obracać aktualny świat, bo ich rodzice postanowili coś zmienić, ale też nie miałam zamiaru ich opuścić bez żadnego pożegnania. Dałam im wybór, na który mi wszyscy odmówili i zamierzam uszanować ich decyzję. Najwyraźniej podoba im się tu, nawet jeśli na dwójkę z nich została nałożona niesprawiedliwa kara. Nie zmienię ich zdania ani oni mojego.
*****
Postanowił odejść. To była jego decyzja, którą podzielił się najpierw z Brzozą i Kminkiem, a później z Firletką oraz Rumiankiem. Najgorzej odebrał ją ostatni kocur, próbując go przekonać do zmiany zdania, jednak na marne. Czemu miał sprowadzać na klan następne nieszczęścia, a tym samym narażając również siebie? Z dwójką kotów był bezpieczny, to mógł powiedzieć bez większego zawahania i chciał to utrzymać. Przecież od urodzenia samotnikiem, więc czemu miałby porzucić ścieżkę samotnika? Kiedyś wykrzykiwał to na prawo i lewo, jednak od czasu straty oka, myśl ta wylądowała z tyłu jego głowy. Czy tego chciałaby od niego Ryk i Zmora? Z pewnością. Podąży ich ścieżką jednak, zamiast zamieszkiwać w norze, dołączy do większej grupy kotów. Nim opuścił on obóz po raz ostatni, porozmawiał z Wdzięczną Firletką, dziękując za wszystko i żegnając się po raz ostatni. Będzie za nią tęsknić, nawet jeśli głośno się do tego nie przyzna. Takim sposobem znalazł się przy drodze grzmotu z Brzozą po prawej i Kminkowym Szumem po lewej. Spojrzał ostatni raz na tereny Klanu Burzy, gdzie spędził większość swego życia. Klan, którego z początku nie mógł ścierpieć, teraz pozostawiony na zawsze za nim.
– To co, ruszamy? – Głos kotki dotarł do jego uszu, wyrywając go z myśli. Kiwnął on głową, co również zrobił jego brat. – Przejdziemy trochę drogą grzmotu, więc starajcie się trzymać blisko mnie oraz nie wpaść pod żadnego potwora. – Po tych słowach Brzoza ruszyła, a Zawilec podążył za nią. Zapach drogi otoczył go, co nie było niczym przyjemnym, jednak szedł w ciszy, skupiając się na drodze przed nim. Długo nie zajęło, aby jego łapy ponownie powstały na ziemi, a unosząc swój wzrok z ziemi, dostrzegł czwórkę kotów. Jednego z nich kojarzył dobrze, gdyż był to Czaszka, jednak pozostałą trójkę widział pierwszy raz.
– Brzozo! Już myślałam, że Cię tam zabili! – odezwała się czarna kocica, a jej wzrok z początku wylądował na Brzozie, jednak szybko przeskoczył na Kminka, a później Zawilca. – A co to za dodatek? Tego nie było w planie.
– Plany się zmieniły Krecik – rzuciła szylkretka w odpowiedzi. – Pozwólcie, że przedstawię wam naszych nowych towarzyszy. To jest Kminek, nowy kochanek Czaszki, a zaś drugi to Zawilec, który zostanie naszym zielarzem.
– A to niby mnie prześladuje o imię… – powiedział pod nosem liliowy kocur, który od dłuższego czasu wbijał swój wzrok w kremowego kocura. – Zielarz? Skąd mam wiedzieć, że nie zatruje nas przy pierwszej lepszej okazji? Już w ostatniej porze straciliśmy Sikorkę oraz Kostkę, nie możemy stracić następnych kotów przez głupotę.
– Monarch, masz moje słowo, że nie zaszkodzi on żadnemu z nas, a nawet przydadzą się nam łapy do pomocy. – Głęboki głos Czaszki uderzył o jego uszy. – Nie ma już czasu na rozmowy. Musimy ruszać, jeśli chcemy znaleźć lepsze miejsce na nasze legowisko, nim biały puch opadnie na ziemię. Porozmawiacie po drodze lub nocą.
Zawilcowa Korona spojrzał za siebie, ostatni raz spoglądając na tereny Klanu Burzy, po czym ruszył za resztą samotników, trzymając się przy boku Kminkowego Szumu. Tu kończył się jego jeden rozdział i zaczynał następny z dala od klanów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz