Dzień był piękny, ciepły, ale powietrze nie dusiło skwarem. Wczesne słońce padało na leśne runo, rozbijane na mnie wstęgi przez wysokie, chude niczym witki, drzewa. Trochę dalej, gdzie konary zaczynały być grubsze, a gałęzie stabilniejsze, Złota Łapa po raz kolejny próbował sprostać wspinaczce. Bengal i jego mentor, aby uniknąć potrzeby przeprowadzenia szkolenia w porze górowania, wyszli bardzo wcześnie. Las był milczący, jedyne co śpiewało, to wiatr między koronami. Nawet ptaki wydawały się jeszcze spać.
— Obiecać ci gruszki na sosnie jeśli tam wejdziesz czy mam ci wbić kolec w ten jasny zad? — powiedział Rozświetlona Skóra, obdzierając po kolei każde słowo z emocji. Wojownik siedział na wysuszonym, pozbawionym trawy, skrawku ziemi, prowadził poranną toaletę, na którą czasu nie było po pobudce. Uczeń nie dostał pozwolenia na doprowadzenie siebie do porządku; pewnie i tak spadnie przynajmniej kilka razu. Teraz więc potrząsnął głową z pewnym siebie uśmieszkiem. Futro na piersi miał rozczochrane, a policzki odciśnięte w jedną stronę; wszyscy wiedzieli, na której stronie dzisiaj akurat drzemał.
— Nie ma takiej potrzeby, Drogi Panie! — rzucił i od razu przeszedł do przykucu. Wybił się do góry i zaczepił pazurami. To był najgorszy moment; nigdy nie wiedział, co ma zrobić, aby ciało zachowywało się tak, jak tego chciał.
— W tej pozycji widziałem cię już tysiące razy... Zlituj się Złota Łapo i pokaż mi coś innego, albo przynajmniej nie oszukuj, że tym razem będzie inaczej... — prychnął, skupiając całą uwagę na brudzie pod pazurem.
— O-oczywiście! — Chociaż czuł gorycz na języku, zmusił się do przyzwoitej odpowiedzi. Jego dobre maniery nie robiły żadnego wrażenia na białym wojowniku. Czasami wolałby, żeby jego terminator był bardziej wyszczekany; miałby co opowiadać Promienistemu Słońcu i swoim matkom. Z dawnego pieszczocha można było śmiać się jedynie, gdy używał cudacznych słów, co w teorii zdarzało się częściej niż rzadziej, jednak ciężko tworzyć dowcipy, gdy nie rozumie się z czego. — Pa-patrz na to! — krzyknął, aby zwrócić na siebie uwagę czekoladowych ślepiów. Faktycznie zaczął piąć się w górę; no i to nawet całkiem sprawnie i elegancko. Rozświetlona Skóra ukrył swoje zdziwienie bez najmniejszego problemu. Jedyne co wskazywało, że jest zaskoczony, to podniesiona brew i drgający wąsik. Czy ktoś mu ucznia podmienił? Bo jego uczeń zjeżdżał z drzewa po odsunięciu jednej łapy. Obił sobie tyłek tyle razy podczas jednego szkolenia ze wspinaczki, że szczerze zastanawiał się, czy jest sens prowadzić go do swoich sióstr, bo pewien był, że z jasnego zadka została tylko papka.
No a teraz parł w górę niczym wiewiórka. Problematycznym okazało się jedynie postawienie łapy na gałęzie; w pewnym momencie Pełnia myślał nawet, że ten mimo wszystko spadnie, ale nie. Udało mu się wejść na grubą, pokrytą ptasimi odchodami gałąź.
— Dokonałem tego! — zawołał rozradowany. Starszy kocur przewrócił oczami.
— To nie wyczyn, to minimum... — Ostudził jego zapał, ale nie mógł zedrzeć uśmieszku triumfu z jego kremowego pyska. — Ale bardzo dobrze, w końcu możemy uznać, że opanowałeś wspinaczkę. Chociaż nie... Najpierw wejdziesz jeszcze dwa razy; musimy być pewni, że to nie łut szczęścia. — Niewielki, chytry uśmieszek przyozdobił białą mordkę. Złota Łapa nie sprzeciwiał się; był gotów! Musiał być gotów na każde zadanie!
— Mądrze prawisz! — przyznał, ale coś innego przykuło jego uwagę. U początku gałęzi, w grubym konarze była dziura. Nie za duża, nie za mała; idealnej wielkości, aby dał radę włożyć w nią głowę. Co też zrobił.
— Nie myśl sobie, że jak cię coś ugryzie w nos i spuchniesz jak ropucha, to ci odpuszczam! — powiedział bez emocji wojownik.
W dziupli znajdowało się gniazdko, śliczne, uwite przez ptaszki gniazdko. A w gniazdku leżały jajeczka. Złota Łapa przypomniał sobie, jak zajadał się pysznym pomarańczowym żółtkiem, które Bezwłosi mieszali mu z resztą strawy w miseczce. Zaburczało mu w brzuchu, nie jadł przecież śniadania. Delikatnie złapał całe słomiane cacuszko do pyska, uważając, żeby nic nie wypadło. Zanim zaczął schodzić, postawił je na gałęzi, asekurując łapą.
— Mam jaja!
— To znakomicie, przynajmniej tego nie zabrali ci dwunożni... — wymamrotał Rozświetlona Skóra beznamiętnym głosem.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Owocowym Lesie!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Burzy i Owocowym Lesie!
(jedno wolne miejsce!)
07 kwietnia 2025
Od Złotej Łapy
[638 słów]
[przyznano 13%]
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz