— Koperkowa Łapo, podaj mi trochę rumianku.
Uczeń ze swoim klasycznym, nieodgadnionym wyrazem pyska odbiegł do magazynku ziół, po chwili wracając z jakimś zielem.
— To jest stokrotka. Trudno, też się nada. Potrzebuję tylko liści.
Wzięła fragmenty rośliny i wręczyła je chorej Zabielone Spojrzenie. Pacjentka niechętnie zjadła medykamenty, po czym wyszła. Medyczka popatrzyła za nią pogardliwym spojrzeniem. Ich niezbyt dobra relacja trwająca od czasów uczniowskich ani trochę się nie polepszyła. Strzepneła ogonem. Wtedy do legowiska weszła Jarzębinowa Łapa razem z Gronostajowym Tańcem. Nieśli jakieś rośliny w pyskach.
Dziękuję Gronostajowy Tańcu - zwróciła się do wojownika i odczekała, aż wyjdzie - Zjedzcie coś. Ja zostanę w lecznicy i posortuję zioła, które przyniosłaś. Potem pójdziemy do lasu na trening.
***
Medyczka Wilczaków razem z dwójką swoich adeptów przemierzała ciemny las, jaki był terytorium ich klanu. Dźwięki kroków dwunastu kocich łap, stukających rytmicznie o ziemię, rozchodziły się po borze. Drzewa szumiały. Zadaniem tego treningu było pokazanie uczniom miejsc, gdzie można było znaleźć różne zioła na terenach ich klanu. Wtedy wysyłanie Koperkowej Łapy czy Jarzębinowej Łapy na poszukiwania medykamentów byłoby skuteczniejsze.
Zatrzymała się. Nie wydawało się, by wokół było cokolwiek ciekawego. Drzewa, krzaki, czyli to, co można było znaleźć na ich terytorium, jeżeli postawiłoby się łapę chociaż jeden krok poza obóz.
— Dlaczego stoimy? — zapytała najmłodsza z towarzystwa.
Tortie miała ochotę strzepnąć ogonem, by wyrazić swoją irytację. Nie dość, że musiała, w ogóle się tymi uczniami zajmować, to nikt nie nauczył ich szacunku do mentora. Zawsze musieli grać jej na nerwach. Jednak, zamiast dać upust swoim emocjom, uśmiechnęła się, odwracając się przodem do swoich adeptów.
— Koperkowa Łapo, przed zostaniem moim uczniem szkoliłoś się na wojownika. Wyczuwasz tu coś?
Bicolor najwyraźniej lekko się zirytowało, jednak zawęszyło, po czym powiedziało:
— Nic
Cis zatriumfowała w myślach, a uśmiech znikł jej z pyska. Odchyliła gałązkę krzaka obok nich, ukazując mały krzaczek miodunki plamistej.
— Medykom węch przydaje się tak samo, jak wojownikom. Zapamiętajcie to sobie.
<Koper?>
[307 słów]
Wyleczeni: Zabielone Spojrzenie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz