Zwinięty w kłębek, leżał w miejscu, do którego nie docierało światło Gwiazd. Uciekał od ich zimnego, niemego towarzystwa, nie chcąc zadawać sobie pytań, na które bał się uzyskać odpowiedzi.
Jego oddech nie potrafił dołączyć do spokojnych dźwięków śpiącego obozu. Odcinał się od nich samotną, zbyt szybką melodią. Rwał się.
Spod jego zaciśniętych powiek wymykały się łzy. Prześlizgiwały się po mokrych policzkach i dołączały do swoich poprzedniczek, na wilgotnej leśnej ziemi.
To nie była pierwsza taka noc.
Chciał być na nich wściekły. Bać się. Ze wstrętem uciekać za każdym razem, gdy się pojawiali.
Czemu wciąż tęsknił do ich towarzystwa?!
Przecież pokazali, do czego są zdolni. Wystarczył pretekst. Między nimi a Stwórcą nie istniała żadna granica.
Oszukali go. Skrzywdzili. Zawiedli. Zasłużyli na jego pogardę. Milczenie.
Dlaczego nie potrafił przestać ich kochać?
Szloch rzucił jego ciałem.
Wciąż miał przed oczami wszystkie te chwile. Uśmiechy. Zabawy, rozmowy. Ciepło w sercu na jej widok, odblask Gwiazd w jego oczach, poczucie jedności ze światem. Szczęście.
Łapczywie chwytał powietrze w urwanych oddechach.
Szaleństwo w jej oczach. Tamto zimne spojrzenie.
"Skrzywdził Sarenkę, więc ja… skrzywdziłem jego."
Bał się. W głębi przerażonego serca wierzył, że jeśli zaakceptuje to zło, jeśli je wybaczy… Nic nie stanie na przeszkodzie, żeby wybaczył też kolejne.
To, którego sam się dopuści.
Nie chciał stać się potworem.
Załkał, ciaśniej zwijając się w kłębek.
Wstydził się tej myśli. Piekła go jak głęboka rana, jątrząc się za każdym razem, gdy o nich myślał. Był rozdarty między miłością i poczuciem winy, a nienawiścią i świadomością, że został oszukany. Błądził. Nie chcąc przyjąć pomocy, skazywał się na samotność.
Czasem nie wiedział, kogo nienawidzi mocniej. Ich, czy siebie.
Potrafił kochać, ale tylko wtedy, gdy było mu z tym wygodnie. Prosto jest kochać kogoś, kto jest dla ciebie dobry. Ofiaruje miłość, bezpieczeństwo i jedzenie, w zamian pragnąc tylko wzajemności. W swoim egoizmie to potrafił. Dostawał, więc był w stanie też dać.
Gdy okazali się być inni, niż sobie wyobrażał, gdy dowiedział się, co w sobie skrywają… Po prostu uciekł przed wysiłkiem poznania. Zaakceptowania.
Zostawił ich, gdy najbardziej potrzebowali akceptacji.
A jeśli oni też teraz płakali?
Ta myśl go uderzyła. Był głupi. Głupi i samolubny. Teraz to widział. Wciąż i wciąż przywoływał bolesne wspomnienia, zamykając się w bólu i samotności, analizując, jak bardzo został skrzywdzony.
On i on.
To chyba dobry moment, żeby przestać. Przypomnieć sobie o tak oczywistym fakcie, że inni też mają uczucia.
Wybaczyć.
Wiedział, że nie będzie w stanie zapomnieć o tym, co się stało. Ale to przecież nie to było istotą pójścia naprzód. Mógł pamiętać. I będzie. A mimo wszystko zostawi to za sobą.
Uniósł łeb i otarł łzy. Powoli wstał, biorąc głęboki wdech. Jego oddech wciąż się rwał, lecz coraz mniej.
Zrobił krok w stronę linii drzew. Kolejny.
Tak, był głupi. I potrzeba było dopiero tragedii, żeby otworzyły mu się oczy.
Łatwo mieć nadzieję komuś, kto nie zdaje sobie sprawy z tego, do czego zdolny jest świat. Kto widzi tylko to, co chce widzieć.
Srebrne światło Gwiazd zamigotało w jego oczach, gdy wszedł na polanę.
Musiał nauczyć się wierzyć na nowo. Z całą świadomością zła, cierpienia i niesprawiedliwości tego świata. Wiedząc, że jeszcze nie raz zostanie skrzywdzony. Szczególnie przez tych, których kochał najbardziej. Dopóki nie zamknie oczu po raz ostatni, będzie cierpiał. Wiedział o tym.
Uśmiechnął się. To wcale nie tak długo, prawda?
Duża, jasna Gwiazda zamrugała mu w odpowiedzi.
- Wróbelek?
Bez słowa podszedł do zaskoczonego kocura i wtulił się w jego bure futro. Modrzew momentalnie zesztywniał, przestraszony. Po chwili jednak wojownik poczuł jego ciepłe łzy na swoim karku.
- Tęskniłem - miauknął.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz