- O-obiecujesz? - zapytał niepewnie wystraszony kociak.
- Obiecuję. A teraz chodźmy po szyszkę, bo pewnie twoje rodzeństwo już nam jej nie odda - zaśmiała się cicho - albo ją zgubią. Wiewiórze, proszę oddaj nam grzecznie szyszkę! Pokaże wam tę zabawę. - zawołała do młodego.
- Nie! - pisnął rudy.
- Proszę. - próbowała przekonać grzecznie syna Oślego Ucha Konwaliowe Serce.
- Nie oddaj jej, teraz jest moja! - miauknął u uciekł mając w pysku szyszką w pobliskie, wysokie trawy.
Łaciata poszła za nim, dała znak ogonem Dreszczowi i Jeżynce, żeby zostali gdzie są.
- Hej... Ale można grzecznie się bawić, wtedy jest dużo milej niż tak na łapu-capu. mówiła dalej asystentka medyka.
Kotka zdecydowanie należała do części kotów które nigdy na nikogo nie nakrzyczą i zawsze próbują rozwiązać sprawy pokojowo. Dlatego też żółtooka nie próbowała nawet wyrwać z łapek kociaka przedmiotu lub też go ukarać za złe zachowanie młodziaka, oraz nie zagroziła zakończeniem ''zabawy''.
- Jak oddasz szyszkę, zaczniemy prawdziwą grę.
- Grę? - zapytał najwyraźniej zainteresowany Wiewiór.
- Tak.
- Ale teraz dobrze się bawię! - wytknął język i próbował uciec dalej.
Kotka wzięła go delikatnie za kark nie patrząc na sprzeciwy kocurka. Wiewiór machał łapkami i kopał nogą.
- Przepraszam, że cię przenoszę. - mruknęła cicho - Ale zmusiłeś mnie do tego. - posadziła kociaka na ziemi. - Mogło ci coś się stać, nigdy nie oddalaj się od dorosłych. - uśmiechnęła się. - A teraz poproszę o szyszkę.
- Masz. - burknął.
- Dziękuję. I nie mów masz bo to nie zbyt ładnie.
Biało-czarna przywołała do siebie resztę kociaków.
- Po kolei sobie ją obejrzycie. Najpierw Dreszcz, gdyż nawet nie zdążył jej zobaczyć, proszę. - mruknęła i podała przedmiot kociakowi.
- D-dziękuję.
Kotka skinęła głową.
- Później się z wami nią pobawię, a teraz ją pooglądajcie. - usiadła i obserwowała kociaki. - I bez wyrywania.
<Dreszcz?>
Jak uroczo :3
OdpowiedzUsuń