— Witaj Kosaćcowo Łapo, choć posłanie ciepłe, to niestety trzeba iść na trening — odparł, przypominając sobie, jak on jako uczeń budził się z trudem na treningi, to były piękne czasy.
Było zimno. To wszystko, o czym zdawał sobie sprawe Kosaćcowa Łapa, gdy mentor go zbudził z przepięknego snu. Spojrzał na wyjście, zamrugał kilka razy i się rozciągnął. Gonił taką piękną, pulchniutką mysz! Już ją miał w łapach, aż nagle usłyszał Miodową Korę… I się obudził w zimnym świecie.
— Nienawidzę Pory Nagich Drzew! — narzekał uczeń, gdy się wygramolił z ciepłego posłania. — Nienawidzę! Z rozpaczą w oczach wyszedł z legowiska i na chwilę obrócił się w stronę swojego nagrzanego legowiska, z którym nie chciał się rozstawać, ale musiał. Ziewnął przeciągle, a z jego pyska wydobywała się biała para, która zniknęła po pięciu uderzeniach serca. Spojrzał swoimi zmęczonymi, brązowymi oczami na złote ślepia Miodowej Kory i zapytał cichutko: — Co dzisiaj będziemy robić, Miodowa Koro? Nawigacja w tunelu? — milczał przez chwilę, ale nie dał mentorowi dojścia do głosu i zaraz kontynuował: — Fajnie by było, jakbym się nauczył nawigowania w tunelach. Nie sądzisz? Ziewnął jeszcze raz i czekał na odpowiedź liliowego kocura. Nie patrzył mu w oczy, ponieważ za każdym razem, gdy wpatrywał się w te miodowe, czuł pewną złość, że się nie urodził z takimi oczami jak starszy kocur.
Uczeń w końcu wstał i wyszedł z wieloma pytaniami, jak i z żalem, że opuszcza legowisko uczniów. Trochę mu współczuł, ale w końcu musiał zrobić z nim trening. Najgorzej było, gdy go spytał, czy mogą zająć się dzisiaj nawigowaniem w ciemnościach. Był bardzo, w tym kiepski, ale nie mógł powiedzieć swojemu uczniowi, że nie umie, więc odparł.
— Wyjąłeś mi to z głowy! W końcu każdy uczeń powinien wiedzieć, jak poruszać się w tunelach. — Popatrzył na niego, po czym otrzepał się ze śniegu i szedł w stronę wyjścia. — Miejmy nadzieję, że śnieg nas nie zasypie w korytarzach. — Czekał, aż uczeń dołączy do niego.
<Młody?>
[401 słów]
[przyznano 4%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz