Treningi z Borsuczą Gwiazdą były bardzo przyjemne. Gardenia uwielbiała spędzać czas z liderem, nie ważne jak dziwnie to brzmi. Młoda wstawała skoro świt żeby tylko na pewno zdążyć się wylizać i dotrzeć na miejsce obok wyjścia z obozu, przed przywódcą. Zawsze to ona czekała na niego, była przygotowana i gotowa do nauki polowania lub walki. Mentor zdążył już wtłoczyć do jej główki kodeks wojownik, pokazał jej tereny Klanu Wilka oraz granice z Klanem Klifu i Klanem Burzy. Opowiedział jej trochę o tych klanach, zdradził imiona liderów, zastępców oraz medyków. Gardeniowa Łapa wiedziała już jak pachnie dana zwierzyna, ale to dziś miała nauczyć się techniki polowania. Była podekscytowana i zestresowana jednocześnie, jak zawsze przed treningiem. Nie chciała zawieść kocura, który przyjął ją do klanu, kiedy ona potrzebowała pomocy. Było to dla niej bardzo ważne.
Tak jak zwykle czekała na swojego mentora przy wyjściu z obozu. Kiedy zobaczyła kocura jak wychodzi ze swojego legowiska zadrżała. Lider wymienił parę słów z swoim zastępcą-Płonącym Grzbietem, a po chwili ruszył w moją stronę. Borsucza Gwiazda posłał swojej uczennicy przyjazny uśmiech, który kotka szybko odwzajemniła z radością.
- Witaj Gardeniowa Łapo - Kocur usiadł obok niej i polizał swoją łapę szorstkim językiem parę razy.
- Dzień dobry Borsucza Gwiazdo - odpowiedziała szybko, szarpiąc zieloną trawę pazurkami. Kocur i kotka często rozmawiali prze, w czasie i po treningu. Jeszcze w obozie lider opowiadał kotce co ma zamiar z nią przećwiczyć tego dnia. Podczas przerw w polowaniu czy walce, Gardenia pytała mentora czy mógłby pokazać jej jakieś sztuczki lub inne pomocne rzeczy. Kiedy wracali często dyskutowali o jej postępach, ale nie zawsze, czasami lubili po prostu luźno pogawędzić.
- Jak wspominałem ci wczoraj, dzisiaj polujemy. Nie ma co siedzieć w obozie, kiedy w lesie tyle zwierzyny czai się w krzakach - lider wstał i przeciągnął się, ziewając długo. Otrzepał ogon od pyłu i kurzu. Wskazał głową na wyjście z obozu, a Gardeniowa Łapa szybko wstała i pognała do przodu.
Mentor razem z uczennicą dotarli na małą, leśną polankę. W wyższej trawie, mokrej od porannej rosy skakały koniki polne. Na niebie latały ptaki i motyle, a pod łapami brzęczały mi puchate pszczółki. Kocur wszedł na polankę i usiadł na środku. Liliowa kotka stała przed kocurem. Lider zamknął oczy i otworzył pysk. Gardenia przyglądała się kocurowi.
- Powiedz mi co czujesz - odezwał się cicho, jakby nie chciał żeby usłyszała go zwierzyna, ukryta w wysokim gąszczu. Uczennica wciągnęła powietrze mając otwarty pysk. Czuła mocny zapach myszy polnej. Gdzieś dalej musiał nasłuchiwać zając, ale jego woń była znacznie słabsza. Najgorzej czuła ptaki, które szukały materiału na swoje gniazdo. W tej trawie na pewno usłyszałyby jej kroki, więc złapanie ic byłoby bardzo trudne, a wręcz niemożliwe, zwłaszcza dla początkującej uczennicy. Gardeniowa Łapa ostatni raz otworzyła pysk, żeby na pewno wyczuć wszystko. Nic więcej już nie poczuła.
- Mysz, niedaleko nas. Zając, jest przy lesie, po drugiej stronie polany. Para ptaków na skraju, blisko krzaków - powiedziała, patrząc na lidera który dalej nasłuchiwał odgłosów lasu z zamkniętymi oczami. Pokiwał niemo głową na co Gardenia uśmiechnęła się radośnie.
- Chociaż mysz jest dalej niż ci się zdaję - powiedział otwierając ślepia. Wstał lekko na równe łapy i przyjrzał się liliowej - Bardzo pomocną i ważną rzeczą w polowaniu jest sposób w jaki ofiara dowiaduje się o twojej obecności. Zając cię usłyszy, więc trzeba być bardzo cichym podczas polowania na nie. Mysz poczuje twój zapach, dlatego należy zabrać się od tej strony, żeby wiatr nie niósł woni w jej stronę. Ptaki mają świetny wzrok oraz najczęściej kryją się w gałęziach drzew. Najtrudniej je upolować, bo one cie zobaczą zanim zdążysz wskoczyć na pień drzewa. Warto to zapamiętać, na pewno ci się przyda.
- Pamiętam wszystko co mi mówiłeś, Borsucza Gwiazdo! Każda twoja rada jest dla mnie bardzo ważna! - powiedziała głośno i radośnie uczennica z uśmiechem.
- Właśnie spłoszyłaś zająca - zaśmiał się lider
- Oh! Przepraszam. Już nie będę tak krzyczeć - spochmurniała kotka. Kocur podszedł i położył pysk między jej uszy mrucząc. Był to prosty gest, który sprawiał, że uczennica szybko odzyskała humor. Gardeniowa Łapa uśmiechnęła się, a lider musiał poczuć zmianę jej nastroju, bo po chwili odsunął się od niej.
- Spróbuj złapać tą mysz. Tam jest utarta ścieżka, więc będziesz mogła ciszej się do niej przedostać. Najpierw jednak chce zobaczyć twoją łowiecką pozycję. - kocur wlepił ślepia w kotkę, która przykucnęła na łapach - Niżej, tak każde zwierzę cię dostrzeże
Gardenia bardziej zgięła łapy, niemal czuła jak cienkie źdźbła trawy gilgoczą ją w brzuch. Podniosła wzrok na kocura, który pokiwał łbem. Pręgowana podniosła się i ruszyła cicho w stronę myszy. Kiedy była już na tyle blisko, opadła i zaczęła się skradać. Cicho przesuwała swoje łapy zaraz nad ziemią, żeby nie wydawać niepotrzebnego hałasu, który dla niej ledwo słyszalny, dla myszy mógł być ostatecznym ratunkiem. Jeszcze raz otworzyła pysk i zaciągnęła się (kocham). Mysz musiała być bardzo blisko, ponieważ jej zapach był bardzo intensywny. Wsunęła łapy między wysokie pasma trawy, później zrobiła to samo z pyskiem i drugą kończyną. Gryzoń skubał jakieś źdźbło nie zważając na resztę otaczającego świata. Uczennica wlepiła w niego swoje jasne ślepia i przygotowała się do skoku. Napięła wszystkie mięśnie i wyskoczyła lekko w górę. Spadła delikatnie na łapy, przyciskając zdobycz do ziemi. Mysz piszczała i próbowała się wyswobodzić, jednak kotka szybko zakończyła jej cierpienie. Uśmiechnięta wzięła ją do pyska i w podskokach wróciła do Borsuczej Gwiazdy, który dalej siedział na swoim miejscu. Na widok swojej uczennicy niosącej w pysku swoją pierwszą zdobycz wyszczerzył się wesoło, a jego oczy błyszczały swojego rodzaju dumą. Gardeniowa Łapa też była z siebie dumna.
- Świetna robota. Wróćmy teraz do lasu. Zakopiesz tam mysz i może uda ci się coś jeszcze upolować. Daje ci wolną łapę, bo wiem jak wzrok mentora rozprasza uczniów, zwłaszcza tych młodych - kotka szybko pokiwała głową i pognała do lasu, nie czekając na Borsuczą Gwiazdę, który jeszcze tylko krzyknął, żeby wróciła do obozu przez szczytowaniem księżyca.
Uczennica wykopała dołek i włożyła do niego gryzonia i szybko zakopała. Czuła jak rozsadza ją energia, miała wrażenie, że jest w stanie opustoszyć cały las ze zwierzyny. Kotka poczuła zapach zająca. Pomyślała, że mała pogoń za nim będzie świetnym rozpoczęciem polowania, i że będzie dobrym sposobem na rozładowanie tej całej energii. Przypadła nisko na łapy i zaczęła przedzierać się przez leśne runo. Była pewna, że zajączek jest już bardzo blisko. Wyjrzała zza krzewu i zobaczyła parę szarych uszu. Nie chciała skradać się bliżej, więc wyskoczyła daleko w przód, ofiara zerwała się nagle i zaczęła gnać przez las. Kotka nie była dłużna, szybko biec za nim. Zając był cholernie szybki, a uczennica nie miała w zwyczaju długich biegów. Prędko opadła z sił, więc zwolniła, co zwierz wykorzystał i uciekł zostawiając ją daleko w tyle. Gardeniowa Łapa zaprzestała i zaczęła łapać oddech. Było jej przykro, że nie dała rady dogonić zająca, ale szybko o tym zapomniała, ponieważ usłyszała szelest w krzakach. Zasmakowała powietrza i wyczuła jakiegoś gryzonia. Pachniał trochę inaczej od myszy, ale na pewno było to coś podobnego. Kotka znów przyjęła łowiecką pozę i zaczęła przemieszczać się w stronę nowej ofiary. Była w wysokiej trawie, nie widziała nic, ale słyszała i czuła, że gryzoń jest przed jej pyskiem. Niemal mogła go posmakować. Oddychała tak delikatnie, jakby zwierzak mógł poczuć jej oddech i uciec w krzaki. Uczennica wyskoczyła do góry i złapała w pysk grubego gryzonia. Przyjrzała się mu i zaśmiała pod nosem. Gardeniowa Łapa spojrzała na niebo i pomyślała, że jak na pierwsze polowanie dwie zdobycze to wystarczająco. Wzięła nornicę za skórę na szyi i wróciła po mysz. Zaczęła kierować się do obozu.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Plotki w Klanie Klifu mimo upływu czasu wciąż się rozprzestrzeniają. Srokoszowa Gwiazda stracił zaufanie części swoich wojowników, którzy oskarżają go o zbrodnie przeciwko Klanowi Gwiazdy i bycie powodem rzekomego gniewu przodków. Złość i strach podsycane są przez Judaszowcowy Pocałunek, głoszącego słowo Gwiezdnych, i Czereśniową Gałązkę, która jako pierwsza uznała przywódcę za powód wszystkich spotykających Klan Klifu katastrof. Srokoszowa Gwiazda - być może ze strachu przed dojściem Judaszowca do władzy - zakazał wybierania nowych radnych, skupiając całą władzę w swoich łapach. Dodatkowo w okolicy Złotych Kłosów pojawili się budujący coś Dwunożni, którzy swoimi hałasami odstraszają zwierzynę.W Klanie Nocy
doszło do ataku na książęta, podczas którego Sterletowa Łapa utracił jedną z kończyn. Od tamtej pory między samotnikami a Klanem Nocy, trwa zawzięta walka. Zgodnie z zeznaniami przesłuchiwanych kotów, atakujący ich klan samotnicy nie są zwykłymi włóczęgami, a zorganizowaną grupą, która za cel obrała sobie sam ród władców. Wojownicy dzień w dzień wyruszają na nieznane tereny, przeszukując je z nadzieją znalezienia wskazówek, które doprowadzą ich do swych przeciwników. Spieniona Gwiazda, która władzę objęła po swej niedawno zmarłej matce, pracuje ciężko każdego wschodu słońca, wraz z zastępczyniami analizując dostarczane im wieści z granicy.Niestety, w ostatnich spotkaniach uczestniczyć mogła jedynie jedna z jej zastępczyń - Mandarynkowe Pióro, która tymczasowo przejęła obowiązki po swej siostrze, aktualnie zajmującej się odchowaniem kociąt zrodzonych z sojuszu Klanu Nocy oraz Klanu Wilka.
W Klanie Wilka
Kult Mrocznej Puszczy w końcu się odzywa. Po księżycach spędzonych w milczeniu i poczuciu porzucenia przez własną przywódczynię, decydują się wziąć sprawy we własne łapy. Ciężko jest zatrzymać zbieraną przez taki czas gorycz i stłumienie, przepełnione niezadowoleniem z decyzji władzy. Ich modły do przodków nie idą na marne, gdyż przemawia do nich sama dusza potępiona, kryjąca się w ciele zastępczyni, Wilczej Tajgi. Sosnowa Igła szybko zdradza swą tożsamość i przyrównuje swych wyznawców do stóp. Dochodzi do udanego zamachu na Wieczorną Gwiazdę. Winą obarczeni zostają żądni zemsty samotnicy, których grupki już od dawna były mordowane przez kultystów. Nowa liderka przyjmuje imię Sosnowa Gwiazda, a wraz z nią, w Klanie Wilka następują brutalne zmiany, o czym już wkrótce członkowie mogli przekonać się na własne oczy. Podczas zgromadzenia, wbrew rozkazowi liderki, Skarabeuszowa Łapa, uczennica medyczki, wyjawia sekret dotyczący śmierci Wieczornej Gwiazdy. W obozie spotyka ją kara, dużo gorsza niż ktokolwiek mógłby sądzić. Zostaje odebrana jej pozycja, możliwość wychodzenia z obozu, zostaje wykluczona z życia klanowego, a nawet traci swe imię, stając się Głupią Łapą, wychowanką Olszowej Kory. Warto także wspomnieć, że w szale gniewu przywódczyni bezpowrotnie okalecza ciało młodej kotki, odrywając jej ogon oraz pokrywając jej grzbiet głębokimi szramami.W Owocowym Lesie
Społecznością wstrząsnęła nagła i drastyczna śmierć Morelki. Jak donosi Figa – świadek wypadku, świeżo mianowanemu zwiadowcy odebrały życie ogromne, metalowe szczęki. W związku z tragedią Sówka zaleciła szczególną ostrożność na terenie całego klanu i zgłaszanie każdej ze śmiercionośnych szczęki do niej.Niedługo później patrol składający się z Rokitnika, Skałki, Figi, Miodka oraz Wiciokrzewa natknął się na mrożący krew w żyłach widok. Ciało Kamyczka leżało tuż przy Drodze Grzmotu, jednak to głównie jego stan zwracał na siebie największą uwagę. Zmarły został pozbawiony oczu i przyozdobiony kwiatami – niczym dzieło najbardziej psychopatycznego mordercy. Na miejscu nie znaleziono śladów szarpaniny, dostrzeżono natomiast strużkę wymiocin spływającą po pysku kocura. Co jednak najbardziej przerażające – sprawca zdarzenia w drastyczny sposób upodobnił wygląd truchła do mrówki. Szok i niedowierzanie jedynie pogłębił fakt, że nieboszczyk pachniał… niedawno zmarłą Traszką. Sówka nakazała dokładne przeszukanie miejsca pochówku starszej, aby zbadać sprawę. Wprowadziła także nowe procedury bezpieczeństwa: od teraz wychodzenie poza obóz dozwolone jest tylko we dwoje, a w przypadku uczniów i ról niewalczących – we troje. Zalecana jest również wzmożona ostrożność przy terenach samotniczych. Zachowanie przywódczyni na pierwszy rzut oka nie uległo zmianie, jednak spostrzegawczy mogą zauważyć, że jej znany uśmiech zaczął ostatnio wyglądać bardzo niewyraźnie.
W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz