Niebo przybierało już kolor wyblakłej pomarańczy. Wojowniczka westchnęła ciężko, spoglądając w dół. Może to wpływ Burzowej Łapy, jednak buraska nigdy nie bała się wysokości. Siedzenie na szorstkiej gałęzi drzewa było dla niej rzeczą tak zwyczajną, jak polowanie, czy bieg, chociaż jej przyjaciel niejednokrotnie upominał ją, aby na siebie uważała. Nie wspinała się tak zwinnie i szybko jak on, jednak była w tym całkiem niezła. Powoli poruszała pazurami po powierzchni, bardziej aby mieć jakieś zajęcie dla łap, niż żeby faktycznie cokolwiek poczynić. Wiosenny wiaterek tutaj, u góry, delikatnie muskał jej ciemne futro.
Nie potrafiła. Po prostu nie umiała. Mijały księżyce, a ona nadal miała w sobie to okropne uczucie. To było zupełnie tak, jakby smutek wrzucił do jej wnętrza małe nasionka, które powoli, stopniowo zaczęły wytwarzać silne korzenie, zbyt ciężkie do wyrwania, aby walczyć z nimi gołymi łapami. A ona nie miała nic więcej, co pomogłoby jej je wyplemić.
W oddali ujrzała jasną sylwetkę, poruszającą się między kępami traw. Na jej pyszczku pojawił się delikatny uśmiech, kiedy rozpoznała puchaty łebek swojej przyjaciółki. Brzoskwiniowa Gałązka musiała udać się na samotne polowanie. Cierń pozwoliła sobie na obserwowanie jej z ukrycia, jakie dawała jej aktualna pozycja. Kolor futra kotki pozwalał jej wtapiać się w drzewo tak, że z daleka ciężko było ją rozpoznać.
Córka Nocnej Gwiazdy była już na tyle blisko, że Cierń mogła obserwować, jak jej nosek poruszał się, kiedy ta stawiała spokojnie łapy. Od mianowania wykonała duże postępy, chociaż nadal nie była mistrzynią polowań. Bura wojowniczka pamiętała doskonale, jak liczne obawy wzburzały serce kotki za czasów ucznia. Była wtedy bardzo zdeterminowana, aby jej pomóc. Częściowo jej nie rozumiała, częściowo współczuła, ale przede wszystkim chciała, aby Brzoskwinia czuła się przy niej... Zwyczajnie. Jak kotka przy kotce.
No właśnie. Kotka.
To było chyba słowo klucz. Ciernia nigdy nie obchodziło, czy jej przyjaciółka faktycznie jest Kocurem, czy nie. Niejednokrotnie dała jej i osobą w ich otoczeniu jasny przekaz: jeśli Brzoskwinia chce być kotką, będzie kotką. Koniec tematu.
Tak więc kotka przykucnęła, najwidocznjej zauważając coś w zaroślach. Przez chwilę buraska mogła z zadowoleniem obserwować, jak kremowa zastyga w zupełnym bezruchu, aby zaraz odbić się i skoczyć. Po chwili w jej pyszczku znajdowała się niewielka mysz.
Brzoskwiniowa Gałąź rzadko biegała za ofiarą. W ogóle, rzadko biegała. O wiele częściej czaiła się i pochwytywała coś w pyszczek. Zwyczajnie nie przepadała z takową formą aktywności.
Kąciki ust Ciernistej Łodygi gwałtownie wywinęły się w górę, kiedy Brzoskwiniowa Gałązka usiadła pod Burzowym Drzewem, odkładając zdobycz na bok.
— Serwus — rzuciła z góry, starając się odezwać na tyle głośno, aby druga wojowniczka ją usłyszała. Brzoskwiniowa Gałąź podskoczyła, obracając łeb w jej kierunku. Spojrzenie zielonych niczym polna trawa oczu skrzyżowało się z przypominającymi czyste niebo ślepiami starszej z kotek.
— Och, C-Ciernista Łodygo... Nie zauważyłam cię. — Posłała jej delikatny uśmiech, na co Cierń odpowiedziała tym samym.
— Taki był plan — stwierdziła, wolno poruszając ogonem. — Zostałam szpiegiem, wiesz? Na twoim miejscu miałabym się na baczności. — Brzoskwinka zaśmiała się, słysząc te słowa. Również i córka Cienistego Pazuru rozluźniła swoje ściśniete strapieniem myśli.
— Dobrze, dobrze, szpiegu — powiedziała, opierając przednie łapy na korze drzewa — zejdziesz do mnie, czy mamy zamiar rozmawiać krzycząc przez siebie?
Ciernista Łodyga wesoło przewróciła oczami.
— Raz w życiu chciałam się poczuć wysoka, wiesz? — burknęła, jednak już zaraz ostrożnie zlazła z gałęzi, zsuwając się na dół, aby następnie lekko potrącić łebkiem przyjaciółkę na powiatanie.
— To chyba cud, że na ciebie trafiłam — mruknęła kocica — całymi dniami siedzisz poza obozem. Gdyby nie patrole i treningi z Ziołową Łapą, można by pomyśleć, że przychodzisz do nas tylko, aby się przespać.
Cierń westchnęła cicho.
— Tak, wiem... Nie powinnam, ale... Chyba nie jestem w nastroju na dzielenie języków z klanem, ostatnimi czasy — powiedziała, zgodnie z prawdą. Ostatnio miała nastrój chyba tylko na treningi. Dużo treningów. Jej terminator dawał jej się we znaki, kiedy to po raz enty kazała mu coś zrobić. Młody może i bywał zmęczony, ale szło mu całkiem nieźle, co dla Ciernistej miało ogromne znaczenie.
— Ani na jedzenie, co? — zauważyła. Cierń poczuła, jak w jej głowie kłębi się doza irytacji. Zawsze tak było, kiedy ktokolwiek zaczynał ten temat. Po prostu ją on denerwował.
— Co to ma za znaczenie? — burknęła cicho, przez co tym razem cętkowana przewróciła oczami.
— Twoje zdrowie, Ciernista Łodygo — powiedziała cierpliwie — osłabmiesz, jeśli nie będziesz jeść.
Słyszała to. Tyle już razy. Co chwile ktoś jej to mówił. Jakby nie mogli się po prostu przyzwyczaić, że jedna bura głowa je o wiele mniej od innych różnibarwnych głów. Próbowała. Naprawdę próbowała, aby to zmienić, ale pokarm wywoływałw niej obrzydzenie. Jadła więc tyle, aby przetrwać, nic więcej.
— To moja sprawa — tym razem nabrała łagodnego tonu głosu — nie musisz się o mnie martwić, wiesz? Umiem sobie poradzić.
Brzoskwiniowa Gałązka westchnęła ciężko.
— To jasne, że się o ciebie martwię, kupo futra — powiedziała cicho — w końcu tylko ty mnie w pełni akceptujesz.
Cierń zamrugała dwa razy, zdziwiona. Zawsze starała się dać tej kotce poczucie bezpieczeństwa i swobodę, przy tym jednak pozostając tą sarkastyczną Ciernistą Łodygą, jaką znał Klan Burzy. Dawno jednak nie słyszała z ust bicolorki czegoś tym podobnego. Właściwie, nie słyszała tego od księżyców. Cierń deliaktnie ją szturchnęła.
— Nie ma tutaj czego akceptować, głuptasie — powiedziałs ciepło — jak dla mnie mogłabyś być nawet żabą, bylebyś to wciąż była ty. Nie zależy mi na twojej płci, tylko na tobie.
Przez krótką chwilę kotki wpatrywały się w siebie, milcząc. Nie była to jednak niezręczna cisza. Była taka... Delikatna. Przyjemna.
Bezpieczna.
Brzoskwiniowa Gałązka powoli otworzyła usta.
— M-myślałaś kiedyś o nas jako o kimś więcej, niż przyjaciółkach? — zapytała, zaczynając grzebać łapą w ziemi. Cierń drgnęła, czując, jak jej ciało na moment zamiera w bezruchu. Zupełnie tak, jakby mózg powoli czytał nowe dane.
Kimś więcej.
Cóż. Niewątpliwie Brzoskwiniowa Gałązka była jedną z najbliższych jej osób. Ciernista Łodyga ufała jej w pełni, byłaby w stanie zawierzyć jej własne życie. Zawsze też czuła się w jej towarzystwie dobrze. Swobodnie. Troszczyła się także o tę cieplutką istotkę, chciała, aby była szczęśliwa. To samo zresztą odczuwała z drugiej strony. Troskę. Ciepło. Wyjątkowy rodzaj ciepła. Cierń uśmiechnęła się lekko, patrząc na zagubiony wyraz pyszczka Brzoskwini.
— Tak — stwierdziła po kilku chwilach — A Ty?
Kotka również lekko się uśmiechnęła.
— Ja też.
Ciernista Łodyga delikatnie liznęła ją w nos, aby następnie zaśmiać się z jej zaskoczonego wyrazu pyszczka.
— Nic nie stoi na przeszkodzie, aby stać się kimś więcej, prawda? — zapytała, nim bardziej się nad tym zastanowiła. Dopiero po chwili zrozumiała, co proponuje. Dopiero po chwili poczuła się zakłopotana, a po jej ciele powędrował stres, przyjmując do siebie pewną wiadomość. Co, jeśli odmówi? Jeśli zrobi się niezręcznie? Może Ciernista właśnie zaprzepaściła tak długą przyjaźń?
Zaskoczenie powoli zeszło z pyszczka przyjaciółki, aby przerodzić się w ciepły, szczery uśmiech.
— Nie widzę przeciwskazań — oświadczyła, delikatnie ocierając się pyszczkiem o krótkie futerko pręgowanej.
Może wcale nie jest tak źle? W tej chwili bowiem Cierń czuła, że spokojnie mogłaby przenieść nie jedną górę, mimo że z żadną się jeszcze nie spotkała.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
25 lipca 2018
Od Ciernistej Łodygi
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz