Minęło kilka księżycy od momentu, w którym on i Cisza zostali zapytani przez Fenkułowe Serce, czy nie spędzają u nich za dużo czasu. Teraz stara medyczka odeszła do starszyzny na swój zasłużony odpoczynek, a on sam patrzył ze zdziwieniem na matkę, która okazywała im dzisiaj aż nadmiar czułości, do tego tata nie odstępował ich na krok, a wyszczerz na jego pysku, był szerszy niż to możliwe! Blask popatrzył na mamę, na której pyszczku zagościł smutny, jednak niewymuszony uśmiech. Kociak przechylił główkę lekko w bok, przyglądając się pointce bardzo uważnie, nie rozumiał jej zachowania, wręcz nie umiał tego pojąć!
- Mamo? - spytał, opierając swoje łapki o klatkę piersiową kotki. Faktem było, iż urósł, ha! Nawet nadrobił braki, kiedy był kocięciem, teraz był prawie taki jak Słoneczny Blask, z czego był niezwykle dumny! Młodziak otarł się pyszczkiem o jej policzek, mrucząc przy tym donośnie. Za wszelką cenę chciał poprawić matce humor, nie lubił, kiedy była smutna.
- Moje malutkie szkraby... Oh, jak wy wyrośliście... - szepnęła Poplamione Piórko, tuląc do siebie całą trójkę rodzeństwa.
- Rodzinny uścisk maluchy! - zawołał uratowany Słoneczny Blask, rzucając się na resztę i tuląc ich, najmocniej jak tylko potrafił. Blask i Cisza popatrzyli na siebie zdziwieni. Oboje nie rozumieli, o co chodziło ich rodzicom, jednak na pewno nie przeszkadzał im taki grupowy uścisk. Mimo iż byli ściśnięci trochę za mocno, to trójka kociąt nie protestowała.
- O! O! Na Klan Gwiazdy! Patrzcie, kto tu przyszedł! - zawołał kocur, puszczając całą roześmianą gromadkę, tylko po to, aby praktycznie staranować czarnego przybysza z białą plamką na piersi. Blask zaśmiał się cicho, jeśli to były czulsze pieszczoty Słonecznego to zdecydowanie wolał ich nie poznawać - Chodź tu! Niech no cię wyciskam! - wykrzyknął uradowany, wręcz dusząc biednego poszkodowanego.
- Kochan... SŁONECZNY, zostaw go! - zawołała Poplamione Piórko, podchodząc do dwójki kocurów, nawet Wierzbowe Serce zaśmiała się na ich poczynania, zakrywając pyszczek łapką - Wybacz Czarny Potoku, sam wiesz, jakim myśli móżdżkiem bywa ten narwaniec - mówiąc to, posłała winowajcy mordercze spojrzenie, po czym trzepła go ogonem po nosie.
- Dziwisz mi się? Mój uczeń został zastępcą! Czarnuszku, a jeszcze niedawno uczyłem cię polować! Gratulacje!
- Ciszej, bo obudzisz dzieci Wierzby! - syknęła kocica, kładąc po sobie uszy i patrząc poirytowana na Słoneczny Blask. Chyba wszyscy klanowicze zdążyli zauważyć, że jest coś między tą dwójką, jednak oni usilnie twierdzili, że tylko się przyjaźnią. Czarny kocur wstał z ziemi, po czym otrzepał się z kurzu i stwierdził tylko, że nic się nie stało, po czym podszedł do swojej siostry, witając się z nią czule i pytając o samopoczucie. Kociak westchnął cicho, przeglądając się całemu zajściu. Starał się dokładnie przeanalizować zaistniałą sytuację, jednak wszystko działo się tak szybko, że miał z tym niemały problem. Postanowił więc dać sobie spokój i pobawić się z siostrą. A dlaczego tylko z siostrą? Dobre pytanie, szczerze powiedziawszy, to nie czuł on jakiejś silnej więzi z Obłoczkiem. Traktował go na zasadzie, był to był, nie było, to nie było.
- I jak? Już wiesz, kim chcesz zostać? - spytała koteczka, gryząc brata w ucho. Ten pisnął cicho i wyrwał się z uścisku szylkretki, po czym przygwoździł ją do ziemi. Mimo wszystko jej pytanie lekko go zabolało? Tak, to właściwe słowo. Przypomniał sobie, jak to wczoraj planował, że gdy tylko Czarny Potok ich odwiedzi, poprosi go o radę. Fakt, nadal nie czuł się komfortowo w towarzystwie osobników tej samej płci, jednak dzięki swojemu domniemanemu tacie bardzo polubił zastępcę, stawiając go sobie za drugi wzór cnót wszelakich, który trzeba naśladować.
- Nie, jeszcze nie... - odparł, zupełnie tracąc humor i zainteresowanie czymkolwiek.
- Przecież widzę, że bycie medykiem ci się podoba, zostań uczniem Różanego Kwiatu prze... - zaczęła spokojnie, jednak niedane jej było skończyć, bowiem głos Niedźwiedziej Gwiazdy rozszedł się po całym obozie Klanu Klifu. Poplamione Piórko wstała szybko, popędzając kocięta ku wyjściu z kociarni, a następnie przed samo oblicze lidera. Blask przełknął mysią żółć, która podeszła mu do gardła. Czy to był ten moment? O nie, nie, nie! On jeszcze nie zdążył zapytać o radę! Liliowy poczuł, dosłownie jak łapki mu się rozjeżdżają. Opuścił ogon między tylne nogi, kładąc po sobie uszy, można powiedzieć, że wyglądał on dosłownie jak sponiewierana kupa futra.
- Blasku, ukończyłeś sześć księżyców i nadszedł czas, abyś został uczniem. Od tego dnia, aż do otrzymania imienia wojownika będziesz się nazywać Lśniąca Łapa. Twoim mentorem będzie Pyliste Czoło. Mam nadzieję, że przekaże ci całą swoją wiedzę - bury kocur uśmiechnął się delikatnie, po czym zwrócił się do rudego kocura, który wyłonił się z tłumu kotów - Jesteś gotowy do szkolenia własnego ucznia. Otrzymałeś od swojego mentora, Sójczego Skrzydła doskonałe szkolenie i pokazałeś swoją zwinność i spryt. Będziesz mentorem Lśniącej Łapy, mam nadzieję, że przekażesz mu całą swoją wiedzę - pręgowany kot podszedł w stronę świeżo upieczonego ucznia, dotykając jego nosa swoim. To było... Dziwne, aczkolwiek przyjemne uczucie. Oboje uśmiechnęli się do siebie nawzajem. A więc nie było już odwrotu, zrobi to, zostanie wojownikiem... Musi. Krew szumiała mu w uszach, w głowie kotłowało się od myśli, zupełnie się wyłączył aż do momentu, kiedy Cisza, a właściwie Cicha Łapa rzuciła się na niego cała w skowronkach.
- Już koniec? - szepnął bardziej do siebie, niż do niej, po czym ruszył przed siebie, prosto do legowiska uczniów. Dosłownie czuł, jak mysia żółć podchodzi mi do gardła. Nie był na to gotowy... Zdecydowanie nie. Ostatni raz posłał tęskne spojrzenie w stronę legowiska medyka, po czym ułożył się wygodnie i zasnął.
< Cisza? >
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz