Słońce ponownie wstało, chociaż w myślach kocur błagał, aby do jego ślepia nie dotarł następny promień. Wtedy może wszystkie jego problemy by zniknęły, a on zmuszony byłby do odpoczynku. Jednak czy bycie bezużytecznym członkiem nie było najgorszą karą, jaką mógł ktoś mu zaoferować? Utknięcie w nieustannej bezczynności, która nazywana była odpoczynkiem i którą można tylko przerwać, rzucając się komuś pod łapy. To brzmiało jak koszmar, który mógłby się spełnić, wbrew jego woli. Westchnął cicho, a po chwili do jego uszu dotarł cichy śmiech. Podnosząc swój wzrok, ujrzał w wyjściu Przeplatkowy Wianek, która swe ślepia wbijała wprost w niego.
– Czyżby komuś się nudziło? – zapytała, podchodząc do niego. – To dobrze, bo ostatnio me stawy dają o sobie znać i to nie w dobry sposób. Może to dobry czas, abym pomyślała o odejściu do starszyzny, aby pilnować moich wnucząt. Rosną zdecydowanie za szybko. Poza tym chciałam z tobą porozmawiać.
– Świetnie – mruknął, wskazując ogonem na posłanie przed nim, na którym kocica położyła się, dając mu się zbadać. – Z jakim temat dziś do mnie przybywasz?
– Przyszłam dziś do Ciebie z nowym problemem, który staje się powoli irytujący. A mówię dokładnie o Świerszczowym Skoku. – Uszy kocura drgnęły, gdy dotarło do niego to imię. Mimo iż słyszał je wiele razy to ton, z jakim wojowniczka je wypowiedziała, nie sugerował nic dobrego. Zwykle wychwalała go, jednak tym razem tak nie było, co go zdziwiło. – Przekracza on już wszystkie granice smaku, a zaczęło się to po śmierci Norniczego Śladu, jakby ona zadziała w jakiś sposób na niego, co jest dla mnie trudne do uwierzenia. Jednak pozostawia nam to jedną opcję, jaką jest pozbycie się go.
– Nam? Wypraszam sobie, to brzmi tylko jak twój problem. Od kiedy to moim problemem jest to, że nie słucha się on Ciebie? Może wreszcie zrozumiał swe błędy.
– Błędy? On jest bardziej ślepy niż ty Zawilcowa Korono. A czemu to również twój problem? Bo teraz nie mogę zagwarantować Ci, że któregoś poranka nie wpadnie on na świetny pomysł, na przykład uciszenie Kminkowy Szum na wieki, który postanowi zrealizować. Dlatego to jest nasz problem. Mój i twój. Jednak jak zwykle posiadam rozwiązanie, a jedynym problemem jest to, że ty musisz go zrealizować, gdyż mogłam przypadkowo sprowadzić na siebie uwagę naszego zastępcy.
– Jak sprowadza się na siebie jego uwagę przypadkowo? Czyż nie prowadzi on całego klanu?
– Tam o jedno za dużo słówko się powiedziało w rozmowie z Motylkową Łączką, a ta pobiegła zaraz pod jego legowisko. Nie ważne jak to się stało, ważne jest to, że jesteś w stanie to zrobić. Na chwilę obecną postaraj się dowiedzieć, co planuje.
Uśmiech przystroił pysk Przeplatki, jakby kilka mrugnięć powieki nie powiedziała czegoś, co mogłoby być przyczyną jej wygnania. Medyk zniknął na chwilę z pola widzenia kocicy, udając się do składziku po potrzebne zioła, a kiedy powrócił, dostrzegł Wełnistą Mszycę, która powróciła do legowiska i zamieniła kilka słów z jej byłą mentorką. Dalej nie mógł uwierzyć, że kotka szkolona pod łapami Przeplatki skończyła jako asystentka medyka, tuż obok niego. Los śmiał mu się w pysk i czasem trudno było trzymać język za kłami, jednak musiał. Jego słowa i tak nie miały większego znaczenia, był to wybór Wdzięcznej Firletki, by ją mianować. Zawilec usiadł obok wojowniczki, zajmując się nią w milczeniu.
Wyleczeni: Przeplatkowy Wianek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz