Rybkowa Łapa przemierzała teren Klanu Burzy wraz ze swoją mentorką, Skrzydlatą Płomykówką. Dziś nauczycielka chciała pokazać jej miejsca, do których nie udało im się dotrzeć na poprzednim badaniu terenu i ewentualnie zapolować, jeśli czas im na to pozwoli. Przez praktycznie całą drogę mentorka opowiadała o tym, jak niebezpieczne mogą być tereny, gdy jest się na nich samotnie: o drodze grzmotu, niebezpiecznych stworzeniach, dwunożnych i tym podobnych, w których zagrożenie uczennica szczerze wątpiła. Na treningi wychodziła praktycznie codziennie, a nigdy nic strasznego się nie stało. Nie napotkała lisów, borsuków czy długonogich dziwolągów, przed którymi przestrzegała ją ruda kocica. Droga grzmotu co prawda była imponująca i potwory napawały ją strachem, ale nigdy nie zbaczały z ciemnej, śmierdzącej drogi, do której zdawały przyklejać się ich okrągłe, również ciemne łapy. Co więc się mogło stać? Rybkowa Łapa miała nadzieję, że mentorka jej nie oszukuje. Co prawda nawet lubiła Płomykówkę, ale jej zmienny charakter, tajemniczość i częsta niechęć do rozmowy czasem przyprawiały ją o podejrzenia wobec kotki. Czy coś ukrywała? Nie chciała, żeby Rybkowa Łapa o czymś się dowiedziała? Może zagrożenia były tylko wymówką, a Skrzydlata Płomykówka starała się zataić prawdę? Może właśnie przez te sekrety jej osobowość była taka, jaka była? Rybkowa Łapa postanowiła sobie, że przy pierwszej nadarzającej się okazji, sprawdzi te rzekome zagrożenia własnołapnie.
***
Po powrocie do obozu uczennica i jej mentorka zastały przerażający widok: na środku polany leżało martwe ciało Kołysankowej Łapy, pokryte krwią i licznymi ranami: według zebranych wokół kotów, dzieło lisa. Mimo przerażenia i smutku spowodowanych śmiercią kolegi z legowiska, w sercu Rybkowej Łapy zaczęła narastać wątpliwość co do prawdziwej przyczyny śmierci ucznia. Czy to naprawdę możliwe, że zagryzł go lis? A może przedwczesna śmierć kocura spowodowana została kocimi łapami? Może koty znów starały się zatrzeć prawdę kłamstwami? Uczennica nie wiedziała co miała myśleć. Była jednak zdania, że śmierć Kołysanka dała jej kolejny powód, by samodzielnie sprawdzić tereny. Szczególnie te miejsca, przed którymi ostrzegała ją mentorka. Kto wie, co jest tam ukrywane.
***
Rybkowa Łapa z całej siły starała się nie zasnąć. Wciąż była poruszona śmiercią Kołysankowej Łapy, jednak jej umysł skupiony był na jednym: wymknąć się z obozu i sprawdzić tajemnice terytorium. Pomimo swojej tragiczności, sytuacja sprzyjała Rybkowej Łapie: pogrążone w żalu koty nie będą tak czujne jak zazwyczaj. Mimo tego, że uczennica wstydziła się wykorzystywania bólu innych, wiedziała, że nie ma innego wyjścia. Musi dowiedzieć się, co tak naprawdę dzieje się na terenach. I może przy odrobinie szczęścia uda jej się odkryć prawdziwą przyczynę śmierci Kołysanka. Gdy obóz ucichł całkowicie, Rybkowa Łapa skierowała swoje kroki w stronę głównego tunelu. Łut szczęścia sprawił, że żaden kot jej nie zauważył i udało jej się niepostrzeżenie wymknąć z obozu. Teraz czekało ją najważniejsze zadanie: dokładne przebadanie łąk.
***
Podczas drogi uczennica ustaliła dalszy plan działania: wpierw sprawdzi potwory, a potem zajmie się dzikimi zwierzętami. Przy drodze grzmotu mogło znajdować się wiele sekretów, dlatego ją chciała sprawdzić najpierw. Skrzydlata Płomykówka zawsze powtarzała o czyhających na niej niebezpieczeństwach. Kto wie, co chciała zatuszować gadką o zabijających koty potworach?
Po długim marszu uczennica zaczęła wyczuwać smród drogi grzmotu. Gdy do niej dotarła, jej oczom ukazała się wydająca się nie mieć końca czarna ścieżka, od czasu do czasu przemierzana przez wielkie, świecące oczami stworzenia. W nocy było ich mniej niż w dzień. Uczennica podeszła tak blisko, jak tylko mogła i zaczęła iść brzegiem drogi, szukając… no właśnie, czego? Tego nie była pewna. Uznała, że sprawdzi każdą podejrzaną rzecz, na jaką natrafi. Tajne przejścia, dziwne obiekty i tym podobne. Gdy szła tak już od kilku minut, usłyszała dźwięk zbliżającego się potwora. Na wszelki wypadek odsunęła się trochę od drogi. Oczywiście nie dlatego, że wierzyła, że coś może się stać. Wcale. Ku jej zaskoczeniu, potwór zaczynał zwalniać, zamiast kontynuować swoją podróż po ciemnej ścieżce. Rybkowa Łapa z przerażeniem wpatrywała się w monstrum, które zdawało się zatrzymywać. Tuż obok niej. Gdy potwór zjechał z drogi, Rybka się nie poruszyła. Strach paraliżował ciało młodej kotki, zupełnie odbierając jej zdolność do ucieczki. Z ciała straszydła wyłoniła się młoda dwunożna, szepcząc coś piskliwym głosem. Dwunożna wyciągnęła swoje długie łapska w stronę uczennicy, złapała ją i zaczęła do siebie tulić. A co najgorsze, niosła ją w stronę czuwającego na trawie potwora. W tym momencie Rybkowa Łapa ocknęła się, z całej siły wbijając zęby i pazury w ogromne łapy dwunożnej. Ta krzyknęła, wypuszczając kotkę na ziemię. Rybka wykorzystała okazję i rzuciła się do ucieczki, biegnąc tak szybko, na ile pozwalały jej łapy. Zupełnie nie patrzała w którą stronę biegnie. Chciała tylko znaleźć się jak najdalej od tej strasznej dwunożnej i jej wielkiego potwora. No cóż, najwidoczniej to, że potwory są niebezpieczne, było prawdą. W tym przypadku Skrzydlata Płomykówka jej nie okłamała. Ale zostały jeszcze dzikie zwierzęta. Do nich kotka nadal była dosyć sceptyczna.
Nagle Rybkowa Łapa potknęła się, wpadając do jakiegoś zagłębienia. Gdy się podniosła, poczuła zapach jakiegoś zwierzęcia. Po chwili z głębi nory wydobyło się głośne szczeknięcie i groźny warkot, a z ciemności wyłonił się długi rudy pysk. Stworzenie kłapnęło w stronę uczennicy, a ta rzuciła się do ucieczki. Niestety, była zbyt wolna. Poczuła, jak ostre zębiska bestii zaciskają się na jej ogonie. Pomimo przeszywającego bólu, uczennica zaczęła się szarpać, wyrywając się z uścisku lisa. Czuła, jak gdyby połowa jej ogona została w paszczy zwierzęcia, nie miała jednak ani odwagi ani czasu, by obrócić się i to sprawdzić. Biegła na oślep, czując na sobie śmierdzący oddech bestii. Czy miała teraz umrzeć? Tym samym sposobem, co Kołysankowa Łapa? Teraz w pełni wierzyła już w zdolności lisów. Wierzyła w to, że to przez jednego z nich jej kolega zginął. Czemu była taka głupia i wyszła z obozu sama? Przed uczennicą ukazało się jezioro. Lis ciągle był na czubku jej ogona. W akcie desperacji Rybkowa Łapa rzuciła się w błękitną toń. Nie spodziewała się jednak, że woda będzie aż tak zimna i głęboka. Lis odpuścił. Uczennica, starając się utrzymać głowę nad wodą, patrzyła jak odchodzi, powarkując z frustracji. Czuła, jak z każdą sekundą traci siły do walki. Miała wrażenie, że jej imię jest jej przeznaczeniem. Utonąć jak umierająca ryba. Klan Gwiazd miał niezłe poczucie humoru.
***
Rybkowa Łapa obudziła się na brzegu. Próbowała wstać, lecz tylko zaniosła się kaszlem i znów upadła na ziemię. Nie wiedziała, gdzie się znajduje lub jak długo tu leżała. Niebo było całkowicie zachmurzone. Nie mogła się więc kierować ani pozycją słońca, ani pozycją księżyca. Nie była nawet pewna, jaka jest pora dnia. Nagle przypomniała sobie o ogonie. Choć kosztowało ją to wiele wysiłku, obróciła głowę, by na niego spojrzeć. Ku jej przerażeniu została tylko jego połowa: reszta została odgryziona przez lisa. Ciało uczennicy przeszły nudności. Zarówno z utraty krwi, jak też z widoku zmasakrowanego ogona. Co prawda nie utonęła, ale teraz wiedziała już na pewno, że umiera. Nie miała siły się poruszać. Mogła tylko leżeć, czekając na swój marny koniec. Zamknęła oczy, znów tracąc przytomność. Leżała tak przez długi czas. Nie poczuła, jak czyjeś zęby zaciskają się na jej karku i wloką ją w stronę obozu.
<Zwiewny Maku?>
[1151 słów]
[Przyznano 23%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz