Syn zdrajcy, brat zdrajcy, a w dodatku uczeń zdrajcy.
Nie wierzył w to, że rodzina Miodowej Kory, która pozostała w klanie, nie widziała nic na temat spisku, który rozgrywał się pod nosami kultystów i Mrocznej Puszczy. Zarówno brat, jak i matka Wilgowej Goryczy w oczach kultysty była niczym więcej jak szczurami, które pozostały na tonącym statku. Był niemalże pewien, że oni również w końcu odejdą z klanu, a pozory wobec lojalności klanu była jedynie na pokaz, aby uśpić czujność lidera.
Na całe szczęście rządy Nikłej Gwiazdy byłym już przeszłością.
Zalotna Gwiazda w przeciwieństwie do starego kocura nie była naiwna czy głupia. Gdyby nie rychły koniec burego z łap i kłów szylkretowej matki, prawdopodobnie Nikła Gwiazda doprowadziłby do upadku cały klan, a tym bardziej kult. Mroczna Puszcza jednak wciąż czuwała nad swoimi wiernymi wyznawcami, a zmiana władzy była dopiero początkiem nowej ery.
Cienista Zjawa przemknął w cieniu świerku, starając się dorównać kroku Wilgowej Goryczy. Od pewnego czasu zauważył, iż wojownik dziwnie się zachowuję i często oddała się w bliżej nieokreślonym miejscu podczas patroli. Początkowo uznał, iż starszy pragnie zaimponować nowej liderce, chcąc się wkupić w jej łaski, być może chcąc zmyć powiązania z uciekinierami. Nic bardziej mylnego.
Po jakiego grzyba udajesz się na granicę z Klanem Burzy?
Ciałem Cienistej Zjawy przeszedł dreszcz ekscytacji. Mógł się wykazać. Znowu. Mógł udowodnić swoje oddanie klanu i raz na zawsze pozbyć się zakłamanego nasienia, które sprowadziłoby na ich teren ponownie zgubę. Najpierw Wilga, później jego brat, a na koniec Iskrząca Nadzieja. Chyba że... matka mogłaby jej nakazać urodzenie kolejnych kociąt, które zostałyby jej po narodzinach odebrane i przekazane Mrocznej Wizji na wychowanie, aby ich lojalność i oddanie nigdy nie zostało zachwiane.
Aby uniknąć powtórki.
Pomarańczowe ślipia błysnęły w mroku, po czym bura postać zniknęła między drzewami.
***
– Schadzka z ukochaną czy może w końcu po tylu księżycach zdecydowałeś się spotkać ze swoją zdradziecką rodzinkom uciekinierów? – zagadnął, wpatrując się w burasa, na którego pysku widniała kwaśna mina. – Zalotna Gwiazda wie o twoich częstych wypadach na granicę z Klanem Burzy? Ile to już trwa? – spytał, wpatrując się w starszego wyzywającego.
Gdyby chciał, a chciał, pragnął tego, mógłby go w zaledwie chwilę powalić na śniegu. No może, gdyby nie ból w jednej z łap. Śmierć burego kocura na pewno nikogo by nie obeszła, a przynajmniej na pewno Cień by po nim nie uronił łzy.
Był pewny swoich racji, uznając, że jeśli pozbędzie się kocura, po raz kolejny przysłuży się Klanu Wilka.
– Może wie, może nie. To nie twój interes, Cienista Zjawo – burknął w odpowiedzi, spoglądając się na kultystę z politowaniem. – Widzę, że ego ci poszybowało pod niebiosa, może i pod sam Klan Gwiazdy odkąd pozbyłeś się członu Łapa – zakpił. – Szkoda, że zamiast pokonać w pojedynku prawdziwego wojownika, stanąłeś do walki z wyrośniętym kocięciem...
– Wygrałem uczciwie! A przegrałem z tobą tylko dlatego, że byłeś starszy i jedną łapą na wygnaniu. – Najeżył sierść. – Właściwie powinieneś być mi wdzięczny za tą przegraną. W inny przypadku pewnie od kilku księżyców błąkałbyś się po terenach niczyich. Plus tej sytuacji, że mógłbyś ponownie zobaczyć pysk swego ojczulka. – Skoczył w kierunku wojownika, jednak nie zaatakował go. Zatrzymał się tuż przed jego pyskiem. – To jak?
Nie otrzymał odpowiedzi. Zamiast tego Wilgowa Gorycz uderzył mocno w bark kocura, po czym go wyminął, kierując się z powrotem do obozu.
Cienista Zjawa poruszył nosem. Woń, którą za sobą pozostawił Wilga, była dość specyficzna i dziwna, patrząc na porę nagich liści. Wrzos i lawenda, w dodatku dało się wyczuć zapach mięty i innego zielska.
Pomarańczowooki uniósł pysk w kierunku bezgwiezdnego nieba, po czym również ruszył w kierunku obozu Klanu Wilka, z zamiarem poinformowania matki o potajemnych spotkaniach kocura mającego największe powiązanie z uciekinierami, a poza tym miał zamiaru zasugerować kocicy pozbycie się zdradzieckiego kocura.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz