Kocur od znalezienia kociaków nie wiedział sam czemu, czuł, jakby kociarnia przyciągała go do siebie. Nigdy nie był typem kota, który był zainteresowany kociakami. Miał ich serdecznie dość, a przynoszenie zwierzyny do żłobka wiązało się z przeklinaniem pod nosem przy wychodzeniu, bo młodziaki wyrywały mu futro skacząc na niego. Teraz jednak czuł się inaczej. Czasami po treningu z matką wybierał ze stosu dorodnego zająca i zanosił go do żłobka, rozmawiając dwójką kociąt. Obie kotki wydawały się być nadal jeszcze nie w pełni przyzwyczajone do pobratymców, jednak gdy tylko widziały jego, uśmiech pojawiał się na ich pyszczkach. Nie były wcale takie młode, ale czuł się tak, jakby był ich ojcem, bądź dobrym przyjacielem. Nie był w stanie tego dokładnie określić, ale po prostu lubił je odwiedzać. Z rana obudził się, przeciągając się na legowisku. Nie miał ochoty na trening tego dnia, pogoda wcale nie była najpiękniejsza, ale musiał zepchać te myśli na bok i wziąć się w garść. W końcu klan potrzebował dobrych wojowników, a on takim właśnie chciał zostać. Otrzepał się i wyszedł na zewnątrz szukać Jagodowego Marzenia. Gdy już odnalazł kotkę, ta od razu zaproponowała trening w tunelach. Ze sobą zabrali Rybkową Łapę i jej mentorkę. Po drodze wojowniczki rozmawiały ze sobą, natomiast Ciernista Łapa zdecydował się przypodobać młodszej kotce. W końcu dobrze jest mieć dobrą reputację, prawda? Ciernista Łapa uśmiechnął się do niej, a błysk w jego oku mógłby wkręcić nawet najbardziej doświadczonego, starszego wojownika.
— Jak tam treningi, Rybkowa Łapo? Dobrze ci idzie, z tego co słyszałem. — zapytał młodszą, na co ta od razu odwzajemniła uśmiech, jednak jej zapewne był bardziej szczery, niż kocura. Tak naprawdę nie miał ochoty z nią rozmawiać, ale musi sprawiać pozory…
— Podoba mi się, póki co dobrze dogaduję się z mentorką. Bardzo spodobało mi się polowanie na króliki, gonienie za nimi to niezła zabawa!
— Tak, tak… Zgadzam się. Hej, jak co, to nie mam zamiaru się hamować przy walce. Ale nie bierz tego do siebie, w końcu trening to trening. Ale nie skrzywdzę cię, nie mógłbym poturbować tak czarującej kotki. — puścił oczko do młodszej, na co ta zachichotała. Cóż, wolał, żeby chociaż myślała, że jest miły. Dotarli do wejścia do tuneli, więc powoli wcisnął się do środka jako pierwszy. Za nim podążyła jego matka, po niej Rybkowa Łapa, a na końcu Skrzydlata Płomykówka. Gdy już dotarli do większej jamy, Jagodowe Marzenie usiadła przed nim i Rybkową Łapą razem z rudą wojowniczką.
— Dzisiaj pouczymy się walki w tunelach. Mam nadzieję, że jesteście gotowi. Pamiętajcie aby nie używać pazurów, ani nie walczyć zbyt mocno. Zrozumiano? — Na słowa Jagodowego Marzenia uczniowie pokiwali głowami. Ustawili się jedno na jednym końcu, a drugie na drugim końcu jamy. Na znak mentorek ruszyli na siebie. Rybkowa Łapa wyskoczyła w stronę srebrnego, ale ten był szybszy i uniknął jej ataku. Obrócił się i skoczył na jej grzbiet, przybijając ją do ziemi, na co ta pisnęła zaskoczona. Pochylił głowę do jej ucha.
— Mówiłem, że ci nie popuszczę. — wyszeptał, schodząc z młodszej. Usiadł przed nią, liżąc teraz swoją łapę. Ta wstała i otrzepała się, patrząc na niego zaskoczona. Chyba nie spodziewała się tak dobrego ataku z jego strony… Jego matka skinęła do niego głową z aprobatą.
— Brawo, Ciernista Łapo. Spróbujcie jeszcze raz. — Na słowa matki ustawił się znowu na swoim miejscu, a kotka zrobiła to samo. Znowu, rzucili się na siebie, oczywiście nie wysuwając pazurów. Walka nie potrwała długo, gdyż Ciernista Łapa po raz kolejny wygrał. Po jego triumfalnym zwycięstwie mentorka Rybkowej Łapy zabrała ją na bok tłumacząc jej techniki walki, natomiast jego matka pogratulowała mu. Po dłuższej chwili zaczęli się zbierać do obozu. Wracając zdążyli jeszcze złowić dwa króliki, które odłożyli na stertę zwierzyny. Ciernista Łapa usiadł przed nią, próbując wybrać coś dla dwóch kotek w żłobku. Obok niego znalazł się nagle Berberysowa Łapa, który sam chciał zjeść coś po własnym treningu. Uśmiechnął się do brata, a srebrny odwzajemnił niechętnie gest.
— Masz ochotę na zjedzenie czegoś razem? — zapytał go brat.
— Wiesz, chciałem dzisiaj zjeść w żłobku, razem z kociakami… — odpowiedział mu Ciernista Łapa. Berberys przyjrzał się mu zdziwiony
— Kocięta i ty? Tego bym się nie spodziewał. Chodzi o te dwie kotki, które uratowałeś? Masz szczęście, że mama nie urwała ci uszu, a chyba chciała.
— Cóż, przynajmniej je uratowałem, a nie stałem bezczynnie. A teraz wybacz mi, ale muszę zanieść im coś do jedzenia. — Wybrał ze stosu dorodną wiewiórkę i skierował się do żłobka, aby dać kotkom jedzenie. Te gdy tylko wszedł ruszyły w jego stronę.
— Ciernista Łapo! Przyszedłeś! — Jedna z nich skakała wokół niego, a druga przyglądała się wiewiórce.
— Złapałeś to sam? — zapytała go młodsza. Ciernista Łapa odłożył zdobycz na ziemię, a kotki od razu ruszyły w jej stronę, aby ją zjeść.
— Nie, za to złapałem porządnego królika. Ale zazwyczaj ze sterty wybiera się starszą zwierzynę, aby się nie zepsuła. Kiedyś przyniosę wam coś, co sam upolowałem. — odpowiedział na ich pytanie. Uśmiechnął się lekko, widząc, że obie zajadają się ochoczo przyniesioną przez niego wiewiórką, jednak od razu spoważniał. Co się z nim działo? Nie spodziewał się, że tak bardzo mu będzie na nich zależało… Gdy te skończyły już posiłek, ułożył się na ziemi w bochenek i zdecydował się opowiedzieć im o dzisiejszym szkoleniu i o tym, jak to pokonał z łatwością Rybkową Łapę. Kotki słuchały opowieści zdumione, nawet próbując odtworzyć scenę. Ciernista Łapa widząc po jakimś czasie, że słońce zachodzi, pożegnał się z młodymi, które protestowały przez jakiś czas, jednak poddały się po chwili.
— Obiecuję, że jutro też was odwiedzę. Nawet przyniosę wam co tylko zechcecie z polowania.
— Chcę spróbować myszy! — od razu wypaliła Lodówka.
— Dobrze, to przyniosę mysz. — odpowiedział Ciernista Łapa, po czym wyszedł z kociarni. Skierował się w stronę legowiska dla uczniów, wygodnie układając się na swoim własnym mchu. Zakrył nos ogonem, aby mniej odczuć niską temperaturę. Miał nadzieję, że pogoda może za niedługo się poprawi…
950 słów
Walka w tunelach
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz