– Gdzie idziesz Szkwale? Musisz iść spać teraz, by mieć dużo energii na następny wschód słońca. – Iść spać teraz, gdy reszta kotów gdzieś szła? Nie ma takiej opcji, nie chciałby, by go ominęło coś ciekawego.
– Idę do nich! Oni też się włóczą gdzieś w nocy, a ja nie mogę! – Pokazał palcem na zbiorowisko kotów, które już powoli wychodziło z obozu.
– Oni idą na zgromadzenie klanowe. Za to kociaki takie jak ty, nie mogą tam iść – Złocisty Widlik wyjaśnił niebieskiemu kociakowi, ale Szkwał tak bardzo chciał iść za grupą, która niestety już zniknęła mu z oczu i tylko z żalem patrzył na miejsce, gdzie niedawno stała.
– To kiedy mogę?! Też tak chce! – zaprotestował głośno.
– Wtedy gdy będziesz uczniem, a teraz idziemy spać. – Piastunek wypchnął do żłobka protestującego kociaka, który się mu wiercił. Jak będzie uczniem?!? To będzie trwać wieczność! Do tego momentu chyba nie dożyje.
Szkwał od wczorajszego wschodu słońca nie mógł spać z myślą, że pójdzie dopiero na zgromadzenie, jak będzie uczniem. Nawet przez tę myśl nie chciał się bawić z rodzeństwem. Musiał wiedzieć jak wyglądają te całe zgromadzenia i czym to było. Brzmiało to, jak jakieś spotkanie, tylko Szkwał jeszcze nie doszedł, z jakiej okazji niby ono było. Wyszedł ze żłobka, by się czymś zająć fajnym. Widział wokół siebie koty, które wykonywały swoje zwyczajne obowiązki, same nudy! Niczego fajnego nie widział, tylko jeszcze po drodze rzuciła mu się w oczy szylkretowa kocica, która rozmawiała z jakimś kotem, którego nie znał. W sumie wielu kotów nie kojarzył, oprócz swego ojca i rodzeństwa. Wyglądało to dość zwyczajne, póki kociak nie przypomniał sobie, że widział ją w tłumie, który szedł na zgromadzenie. Postanowił ją zapytać o szczegóły. Tak więc żeby się upewnić, że mu nie ucieknie, zaczął do niej biec z okrzykiem bojowym.
– AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!! – Tak poruszał się, krzycząc, jakby chciał kogoś staranować. Gdy tylko był blisko owinął się wokół jej łapy. – Nie uciekniesz mi! Widziałem cię! Teraz musisz mi wszystko powiedzieć. – Brzmiał, jakby ją złapał za jakąś zbrodnię. Choć i tak dla niego zbrodnią było, że większość kotów poszła na zgromadzenie bez niego. Było to dla niego niewybaczalne, więc teraz będzie musiała mu wyśpiewać, czym to jest te "zgromadzenie".
Popatrzyła na kociaka i zamruczała rozbawiona jego zachowaniem.
– Niegrzecznie tak wbijać się komuś do rozmowy Szkwale. – Machnięciem ogona dała do zrozumienia drugiemu kotu, że później odbędą rozmowę, na co wojownik niechętnie odszedł gdzieś na bok do pozostałych Nocniaków. – Co chcesz, żebym ci powiedziała? Bajkę? Chyba Złocisty Widlik zna ich więcej niż ja.
Położyła się, by mieć głowę na wysokości kociaka. Pacnęła go zadziornie łapką.
– Musisz mi powiedzieć, czym jest zgromadzenie! Bo wszyscy tam byli tylko nie ja! – wyżalił się kotce, a zareagował na pacnięciem łapą pokazaniem śmiesznie języka.
– Łobuziak – zaśmiała się z jego uroczej reakcji – Zgromadzenie to czas pokoju między wszystkimi klanami. Koty przychodzą na Bursztynową Wyspę, gdzie liderzy mówią, co działo się u nich przez ostatni księżyc. Ogólnie wtedy możesz porozmawiać z kotami z innych klanów, czasami jest ciekawie, a czasami jest nudno. Jednakże na Zgromadzenia nie przychodzą starsi oraz kocięta. Nie miałbyś tam, co robić. Byś się nudził pewnie – zauważyła kotka.
To tym było to zgromadzenie? Brzmiało fajnie, jeszcze to, że może spotkać jakieś inne klany, sprawiało, że tym bardziej chciał najprędzej tam być. Wyobrażał już sobie tę Bursztynową Wyspę z wypchaną po brzegi ilością kotów, z którymi mógłby pogadać.
– Wcale, że nie! Jakbym tam był, to bym gadał z każdym, do następnego dnia. – Był wręcz pewny, że jakby zagadał do każdego, to każdy kot by go polubił. Przecież był taką osobowością.
– Hmm... No jak masz niewyparzony język i lubisz sobie pogadać, to może by ci się podobało, jednakże jesteś jeszcze za młody na to, Szkwale.
Wcale, że nie był. Taka Rezedowa Łapa był starszy od niego o 10 księżyców, a on mógł iść, kociak był pewny, że na następnym zgromadzeniu postawi swoją łapę i dopilnuje tego.
– Co tam, jak będzie następne zgromadzenie, to tam będę – powiedział to tak pewnie, jakby to miało się ziścić, choć nie wiedział, kiedy będzie takie zgromadzenie. Sądził jednak, że będzie może niedługo.
– Idę do nich! Oni też się włóczą gdzieś w nocy, a ja nie mogę! – Pokazał palcem na zbiorowisko kotów, które już powoli wychodziło z obozu.
– Oni idą na zgromadzenie klanowe. Za to kociaki takie jak ty, nie mogą tam iść – Złocisty Widlik wyjaśnił niebieskiemu kociakowi, ale Szkwał tak bardzo chciał iść za grupą, która niestety już zniknęła mu z oczu i tylko z żalem patrzył na miejsce, gdzie niedawno stała.
– To kiedy mogę?! Też tak chce! – zaprotestował głośno.
– Wtedy gdy będziesz uczniem, a teraz idziemy spać. – Piastunek wypchnął do żłobka protestującego kociaka, który się mu wiercił. Jak będzie uczniem?!? To będzie trwać wieczność! Do tego momentu chyba nie dożyje.
* * *
– AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!! – Tak poruszał się, krzycząc, jakby chciał kogoś staranować. Gdy tylko był blisko owinął się wokół jej łapy. – Nie uciekniesz mi! Widziałem cię! Teraz musisz mi wszystko powiedzieć. – Brzmiał, jakby ją złapał za jakąś zbrodnię. Choć i tak dla niego zbrodnią było, że większość kotów poszła na zgromadzenie bez niego. Było to dla niego niewybaczalne, więc teraz będzie musiała mu wyśpiewać, czym to jest te "zgromadzenie".
Popatrzyła na kociaka i zamruczała rozbawiona jego zachowaniem.
– Niegrzecznie tak wbijać się komuś do rozmowy Szkwale. – Machnięciem ogona dała do zrozumienia drugiemu kotu, że później odbędą rozmowę, na co wojownik niechętnie odszedł gdzieś na bok do pozostałych Nocniaków. – Co chcesz, żebym ci powiedziała? Bajkę? Chyba Złocisty Widlik zna ich więcej niż ja.
Położyła się, by mieć głowę na wysokości kociaka. Pacnęła go zadziornie łapką.
– Musisz mi powiedzieć, czym jest zgromadzenie! Bo wszyscy tam byli tylko nie ja! – wyżalił się kotce, a zareagował na pacnięciem łapą pokazaniem śmiesznie języka.
– Łobuziak – zaśmiała się z jego uroczej reakcji – Zgromadzenie to czas pokoju między wszystkimi klanami. Koty przychodzą na Bursztynową Wyspę, gdzie liderzy mówią, co działo się u nich przez ostatni księżyc. Ogólnie wtedy możesz porozmawiać z kotami z innych klanów, czasami jest ciekawie, a czasami jest nudno. Jednakże na Zgromadzenia nie przychodzą starsi oraz kocięta. Nie miałbyś tam, co robić. Byś się nudził pewnie – zauważyła kotka.
To tym było to zgromadzenie? Brzmiało fajnie, jeszcze to, że może spotkać jakieś inne klany, sprawiało, że tym bardziej chciał najprędzej tam być. Wyobrażał już sobie tę Bursztynową Wyspę z wypchaną po brzegi ilością kotów, z którymi mógłby pogadać.
– Wcale, że nie! Jakbym tam był, to bym gadał z każdym, do następnego dnia. – Był wręcz pewny, że jakby zagadał do każdego, to każdy kot by go polubił. Przecież był taką osobowością.
– Hmm... No jak masz niewyparzony język i lubisz sobie pogadać, to może by ci się podobało, jednakże jesteś jeszcze za młody na to, Szkwale.
Wcale, że nie był. Taka Rezedowa Łapa był starszy od niego o 10 księżyców, a on mógł iść, kociak był pewny, że na następnym zgromadzeniu postawi swoją łapę i dopilnuje tego.
– Co tam, jak będzie następne zgromadzenie, to tam będę – powiedział to tak pewnie, jakby to miało się ziścić, choć nie wiedział, kiedy będzie takie zgromadzenie. Sądził jednak, że będzie może niedługo.
<Szylkretowa kotko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz