Kropla ostatnio… Czuła się dziwnie zmęczona. I to nie było to zmęczenie, które odczuwała przez treningi, a takie zmęczenie, które mówiło jej, że coś jest nie tak. Czuła się po prostu słabo. Nie przejęła się tym jednak za bardzo — zwaliła to na zwykłe przemęczenie. Ostatnio faktycznie trochę bardziej zaczęła starać się na treningach. Nie miała szczególnie dużo rzeczy do nauki, bo wiele potrafiła na tyle dobrze, że Fruczak był zadowolony. Ale chciała, żeby Czerwiec też z niej był dumny. Chociaż za każdym razem ojciec powtarzał jej, że kocha ją nieważne, jaką ścieżką idzie i jest z niej dumny, że w ogóle próbuję i uczy się na to, czym chce być, to kotka nadal czasem czuła się, jakby nie pasowała. Tak, Miodunka też była stróżem i Czerwiec nadal ją kochał, ale Kropla czuła, że tak naprawdę jest zdolna na więcej.— Kropla! — Fruczak podszedł do niej, a kotka się podniosła. — Dasz radę iść dziś do uzdrowicieli sama? Mam kilka spraw do załatwienia.
— Jasne, spokojnie. — Uśmiechnęła się. — Mam im po prostu pomóc.
— Tak, może się czegoś ciekawego nauczysz. — Uśmiechnął się i zaraz odbiegł.
Uczennica kiwnęła głową na jego słowa, przeciągnęła się leniwie i mimo złego samopoczucia ruszyła do dziupli medyków. Weszła tam i się rozejrzała. Nie było nikogo chorego, więc uzdrowiciele rozmawiali między sobą ściszonym głosem.
— Um… Przepraszam — mruknęła cicho kotka, a kocury spojrzały na nią. — Fruczak mnie przysłał do pomocy…
— Och, jasne. Poukładasz zioła? — Poranek się uśmiechnął.
Kropla kiwnęła głową i zaczęła wykonywać swoje zadanie. Strasznie jednak bolała ją głową, więc w pewnym momencie kotka położyła się gdzieś na boku, bo i tak wykonała już zadanie.
— Kropla! Przyniesiesz czosnek?! — zawołał chyba Wiciokrzew po chwili.
Uczennica więc jęknęła niezadowolona, ale wstała, wzięła zioło i poszła je przynieść kocurowi. Ten jednak przyjrzał jej się uważniej, gdy brał od niej czosnek.
— Dobrze się czujesz? — zapytał, podając zioło jakiemuś kotowi.
— Tak…
— Nie wyglądasz.
— Jestem zmęczona… — westchnęła.
Liliowy pokręcił głową i kazał jej się położyć. Przebadał jej, a potem poszedł po jakieś zioło i podał kotce.
— Przewiało cię. Pewnie to te deszcze — stwierdził z uśmiechem. — To powinno pomóc i za kilka dni będziesz się czuć jak nowo narodzona.
— Dziękuję — mruknęła, zjadając stokrotkę.
— I odpocznij! Wystarczająco dla nas zrobiłaś ostatnio — zarzucił, odchodząc.
Czekoladowa westchnęła, ale ostatecznie kiwnęła głową i położyła się wygodnie na posłaniu, zamykając oczy.
[378 słów; trening medyka]
[Przyznano 8%]
Wyleczeni: Kropla
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz