Być może Klan Gwiazdy uznał, że za bardzo interesuje się losem Wilczaków, dlatego pod koniec pory nagich drzew oraz wczesną porą nowych liści miała pełne łapy roboty, a lecznica wręcz pękała w szwach. Burzowe Chmury, który jeszcze nie tak dawno temu udało się wraz ze Słonecznym Fragmentem na poszukiwania ciężarnej kotki, teraz leżał na jednym z posłań na parterze Skruszonego Drzewa. Na czole niebieskiego znajdował się kompres z mchu, a na brzegu legowiska znajdowało się zawiniątko z ziołami, które pacjent powinien żarzyć po wybudzeniu. Wełnista Mszyca nie raz wzdrygnęła się, gdy przechodziła do innych pacjentów obok śpiącego kocura, a ten prowadził monolog przez sen.
Z pyska szylkretowej kocicy padło parsknięcie, gdy Wełna nakładała maść w miejscu, gdzie znajdowało się ugryzienie szczura. W związku z tym, że kocica zwlekała z udaniem się do medyków, uznając, że rana zagoi się sama, zdążyła się wdać infekcja. Na całe szczęście było to jej początkowe stadium, więc fioletowooka oprócz zużycia dużej ilości ziół, aby przygotować maść, dość szybko uporała się z kolejną pacjentką.
Resztę czasu spędziła na sprzątaniu lecznicy, w tym segregacji ziół, obserwując, jak Zawilcowa Korona oraz Wdzięczna Firletka zajmują się kolejnymi pacjentami, którzy nieśmiało zaglądali do Skruszonego Drzewa. Wśród nich dostrzegła Sójczy Błękit oraz starszego kocura, brata lidera, Barszczową Łodygę. Ruda kocica otrzymała zioła, dzięki którym przestała mieć nudności, a czekoladowemu przestały doskwierać bóle głowy.
~ ~ ~
Zamiast na terenach Klanu Burzy, znajdowała się na terenach, złudnie wyglądających, jak te które znajdowało się po stronie Klanu Wilka. Ze wszystkich stron była otoczona przez świerki, dęby i inne przeróżne drzewa, zarówno iglaste, jak i liściaste. Naprzeciw niej znajdowało się białe kocię o oczach w kolorze bezchmurnego nieba w piękny, słoneczny dzień. Młodziak wpatrywał się z zaciekawieniem w Wełnistą Mszycę, aż w końcu otworzył swój pyszczek. Do uszu albinoski zamiast przyjaznego, melodyjnego głosu kocięcia, dotarł głos, a raczej setki głosów, starających się przekrzyczeć siebie nawzajem. Tak, jakby cały Klan Gwiazdy chciał przestrzec córkę Szarej Skóry.
„Nie przez przypadek twe łapy stanęły na tej ścieżce, o Gwiezdne dziecię, zrodzone w kłamstwie i obłudzie. Przed tobą próba - nie pierwsza i nie ostatnia. Wybór, którego dokonasz, nie będzie między dobrem a złem, lecz między bólem a stratą. Pamiętaj, każda twa decyzja odbija się echem w gwiazdach. Jeśli zawahasz się, jeśli pozwolisz, by strach prowadził twoje kroki, blask Gwiezdnych może zgasnąć nad tobą jak ostatni promień o świcie. A wtedy ci, których kochasz, poniosą ciężar twojego milczenia i twoich czynów przez wiele księżyców. Lecz jeśli pozostaniesz wierna temu, kim jesteś i odważysz się zobaczyć więcej niż to, co oczy podpowiadają… gwiazdy nie odwrócą od ciebie spojrzenia."
Wełnista Mszyca z trudem była w stanie się skupić na wyjęciu kolca z łapy starszej szylkretki. W końcu w dość niedelikatny sposób wyciągnęła ciało obce z łapy kotki, która pod nosem wymruczała z grymasem na pysku: "Modliszkowa Cisza miał rację".
~ ~ ~
– Wełnista Mszyca... Pasuje ci – zamruczał kocica, krocząc tuż obok asystentki medyka, po swojej stronie granicy.
Wełnista Mszyca zaproponowała wojowniczce wspólną pomoc przy zebraniu ziół, zarówno dla Klanu Burzy, jak i Klanu Wilka. W gruncie rzeczy zbieranie ziół było jedynie przykrywką do przeprowadzenia rozmowy z kocicą na temat dotyczące tego, czego dowiedziała się na zgromadzeniu. Nie, czego dowiedziała się od Mglistego Snu, gdy widzieli się ostatnim razem. Na samą myśl o kocurze medyczka zrobiła zatroskaną minę. Czy byli bezpieczni? Czy powinna kolejny raz udać się na granicę i oczekiwać go przy moście?
Dostrzegając to, Brukselkowa Zadra przeprosiła młodszą za to, że nie udało jej się towarzyszyć Wełnie na zgromadzeniu w trudnej chwili, których skutki odczuwane były dotąd.
– Chyba po raz pierwszy w życiu czułam taką złość i bezsilność, gdy was ówczesny lider oczerniał Mglisty Sen oraz pozostałe koty, które opuściły klan. Najgorsze w tym wszystkim było to, że Klan Gwiazdy milczał, nie decydując się stanąć w ich obronie.
"Ty jesteś pośrednikiem Klanu Gwiazdy. To ty mogłaś zabrać głos i wyjawić prawdę, a jednak milczałaś. Pozwoliłaś, aby strach tobą kierował. Co ci po kłamstwach o byciu Gwiezdnym Kocięciem, darem gwiazd, narodzonym po śmierci Białego Pawia skoro nie umiesz tego wykorzystać"
– Brukselkowa Zadro – podjęła nagle, zastanawiając się, jak powinna ubrać w słowa to, co chciała przekazać wilczace. Nie, to co chciała zaproponować kocicy. Może po prostu powinna mówić prosto z serca? – Czuję, że Klan Wilka... Nie. – Pokręciła łebkiem. – Wiem, że Klan Wilka nie jest bezpiecznym miejscem dla kogoś takiego, jak ty czy ja. Nie jest odpowiednim miejscem, w którym powinny przychodzić na świat kocięta czy trenować młodzi uczniowie. Gęste korony drzew uniemożliwiają dotarcie gwieździstemu blasku do waszego obozu, pozwalając tym samym, aby mrok otulał serca i umysły większości twych braci. Dlatego chcę żebyś wiedziała, że ty i koty, które czczą Gwiezdnych mogą liczyć na moją pomoc, jak i myślę, że mogłyby liczyć na znalezienie bezpiecznego miejsce w Klanie Burzy, jeśli bylibyście gotowi na zmianę. Nie chcę już nikogo więcej z was stracić.
<Brukselko? Mglisty ma się dobrze i przesyła pozdrowienia, zaraz jakieś spotkanie zaaranżujemy matki i syna (i wełenki może)>
Wyleczeni: Burzowe Chmury, Pozłacana Pszenica, Sójcza Łapa (Sójczy Błękit), Barszczowa Łodyga, Szafirkowy Wiatr
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz