Pora nowych liście bywa niezwykle zmiennym sezonem oraz przeciwstawnym — Zszarzała Łapa uwielbiał, kiedy to poza obozem panowała nieco przytłaczająca, smętna, wręcz depresyjna aura. Miał wrażenie, że jego powoli ciemniejące futro idealnie wpasowuje się w szarawy nieboskłon, który panował przez pierwszą część nowych liście. Nic jednak nie trwa wiecznie — na nieszczęście pointa — i już po paru księżycach tereny Klanu Klifu zaczęły zielenieć, jakby wszystko na nowo budziło się do beztroskiego życia. Morskooki na ten widok niemal od razu skrzywił się, odnosząc wrażenie, że każdemu udziela się zmiana pogody i to w pozytywnym znaczeniu — no może oprócz Strzępka, gdyż kocurek to miał wrażenie, że zaraz będzie zwracać nie tylko kłaczki, a coś więcej. Już nie mógł patrzeć na tę całą miłość, którą spotykał na każdym kroku, jakby pora nowych liści była specjalna przeznaczona dla takich zalotów, a inne sezony poszły w kąt. Uczeń wolałby pozostać w przestronnym legowisku przeznaczonym dla każdego, kto posiadał mentora, niezależnie od wieku, jednakże obowiązki głośno wołały z centrum obozu, choć to bardziej KTOŚ wołał, niżeli owe obowiązki. Ledwo rozpoczął treningi z Bukową Koroną, a już o mało, co ostatnio nie poszarpał się ze starszym. Czy Judaszowcowa Gwiazda naprawdę go tak nienawidził, że dał jakiegoś jednookiego kalekę zamiast kogokolwiek innego z własnej rodziny? Naprawdę, morskooki nie wybrzydzałby, ale szanujmy się! Odnosił wrażenie, że czekoladowy po potyczce z mewą jest, nie wiadomo kim! Pointowi działało to wyjątkowo na nerwy, choć z poirytowaniem także rosła wewnętrzna zazdrość o siostrę — w końcu ona dostała Trójokiego Zająca, ich wujka za mentora. Dla niego z daleka śmierdziało to faworyzacją jednego z nich, wiadomo którego, jednakże w żadnym momencie dnia ani razu nie pojawił się choćby gram złości na Oszronioną Łapę. Co to, to nie! Już prędzej negatywne odczucie było wymierzone w przywódcę Klanu Klifu bądź zastępczynię, stwierdzając, że muszą być niezbyt kompetentni, skoro zmaścili tak prostą sprawę, jak przydział mentora dla niego.
No, ale kończąc to narzekanie, może widział gdzieś jakieś plusy? Haha, no na pewno nie przy Strzępku, na którego pora nowych liści działa, jak na pozostałych sezon opadających liści czy też nagich drzew. Zdawać, by się mogło, że kocur jest jakiś specjalny, nie wpisując się ramy większości społeczeństwa, choć bardziej, by tu pasowało określenie, że point jest po prostu indywidualistą, który nie idzie ślepo za tłumem, podążając własną drogą — nawet jeśli może się to spotkać z krzywymi spojrzeniami. Doskonale widział, że każdy nieprzychylny szept jest oznaką zazdrości o jego wyjątkowość, mimowolnie przyciągał wzrok innych, co bolało niektóre persony, uważające się za lepsze, na przykład… No nie wiem, taki Bukowa Korona, o. Zdawać, by się mogło, że Zszarzała Łapa ma jakąś obsesję na punkcie, lecz to nie jego wina, że ów kocur idealnie reprezentował to, co morskookiego odpychało w drugim kocie — nawet jeśli on sam może nie był lepszy, a nawet pod niektórymi względami podobny. Sam siebie wybielał tym, że to wszystko po to, aby zyskać przychylność klanu, co chyba jak na razie średnio szło. Jednak to go nie zniechęcało, gdyż zdawał sobie sprawę, że jego działania będą mieć długofalowy skutek, także każde słowo, krok czy nawet grymas na pysku musi być zrównoważony, wykonany w odpowiednim czasie, miejscu, towarzystwie. Wszelkie niuanse składały się na większą, znaczącą całość, więc nie mógł sobie pozwolić na większe potknięcia.
«★»
Z każdym wschodem słońca łudził się, że w końcu pora nowych liście zakończy się i pierwsze, co ujrzy po opuszczeniu obozu, będą kolorowe korony drzew, których jeszcze nie miał okazji zobaczyć, gdyż zbyt krótko żył, aby doświadczyć tego cudu natury. Choć nawet gdyby jego obecny wiek były wystarczający, to i tak większość z tego spędził w szarych ścianach jaskini, służącej za żłobek. Jednakże za każdym razem spotykał się z rozczarowaniem, kiedy tylko do jego uszu dochodziły donośne trele ptaków — nie tylko te skrzeczące należące do przebrzydłych mew — co już potęgowało jego irytację z samego rana. Jakby nie wystarczyło to, że musi oglądać ten szpetny dziób Bukowej Korony, będąc czasem zmuszony patrzeć z bólem, jak jego siostra spokojnie spędza czas z Trójokim Zającem. Jedyne co mógł na obecny moment to zacisnąć zęby i liczyć, że Bukowa Korona okaże się, chociaż w jakimś stopniu na tyle kompetentny, by wyszkolić go na dobrego wojownika i w najbliższym czasie zostać mianowanym.
Przerywając swoje przemyślenia, zauważył, że dzisiaj trochę ich pójdzie na patrol, jednak raczej nie ma się co dziwić, skoro ostatnio bywa groźnie przez wszechobecne mewy. Jeden Klifiak już doświadczył skutków potyczki z tymi ptakami — tak, dokładnie, Bukowa Korona. Ale wracając, oprócz ich dwójki szedł Mirtowe Lśnienie, Pchełkowy Skok i dwójka niedawno przybyłych kotów do Klanu Klifu. Dopiero w tym momencie Zszarzała Łapa zdał sobie sprawę, że rudy wojownik ma jednocześnie dwójkę uczniów, podobnie jak do niedawna Trójoki Zając — tylko że w jego przypadku było to tylko na pewien czas, który swoją drogą za szybko minął. Point nie pojmował czemu, akurat tak się sprawy mają, skoro w klanie nie brakowało wojowników mogących wziąć pod skrzydła ucznia. Według niego była to po prostu kolejna oznaka braku kompetencji ze strony dwójki ważniejszych kotów w klanowej hierarchii. Jednakże pozostał cicho, kontrolując wyraz pyska, by nagle nieproszony nie wpełzł na niego grymas, mogący świadczyć o niezadowoleniu.
Był to w stanie znieść, lecz to jak szylkretowa wojowniczka nieudolnie łasiła się do starszego, to był cios prosto w brzuch. Nie dość, że cała natura miała coś ku sobie o tej porze, to jeszcze ci! No ileż można… Już z trudem powstrzymywał kamienny wyraz pyska oraz uszczypliwe komentarze w ich kierunku. Jakby chociaż, no nie wiem, nie mogli poczekać, aż się reszta rozejdzie lub kiedy znajdą się w ustronnym miejscu. Ale żeby tak publicznie bez żadnych skrupułów, zażenowania, że inni patrzą? Nie był w stanie pojąć, jak pozostali pozostają na to obojętni, przecież to było takie… fuj.
<Pchełko, co powiesz na ten przenikliwy wzrok ucznia?>
[940 słów]
[Przyznano 19%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz