Przeszłość
Był zimowy wieczór, noc zbliżała się dużymi krokami. W lesie niedaleko Owocowego Lasu można było ujrzeć gniazdo z mchu, w którym ładna kotka leżała z dwoma ciekawskimi kulkami futra.
— Mamo?
To pytanie zostało zadane przez Lisa, malutkiego kociaka.
— Tak, słodziaku? — odparła matka, znana jako Tefra.
— A czy kiedyś nas zostawisz?— zapytał Lis, przytulony do boku Iskrzyka, brata.
— Dopóki nie dorośniecie i nie będziecie silnymi, wyrośniętymi kotami, nie pozwolę, byście mnie opuścili — wymruczała Tefra.
Lis piskliwie zamruczał i przytulił się do mamusi.
—To dobrze, mamusiu. — Kociak zadarł łebek, przez co wywrócił się na bok. — Czemu nie umiem utrzymać równowagi? — parsknął kocurek.
— Nie wiem, kochany.
Lis wepchnął się między brata a mamę, aby być obok obu z nich podczas snu.
— Hej! — zaprotestował Iskrzyk.
— Pszpszam — wymamrotał Lis niezrozumiałe, gdyż pyszczek miał wciśnięty w futro mamy.
— Dobranoc, maluchy. Śpijcie dobrze — miauknęła Tefra.
— A…mamusiu? — wyszeptał Lis.
— Tak?
— Czy…czy obiecujesz, że nie pozwolisz, żeby ktoś nas porwał? Albo nie opuścisz nas zbyt wcześnie?
— Obiecuję, mały Lisku. A teraz śpij dobrze i nie miej żadnych trosk. Mamusia jest przy tobie.
Tak oto Lis zasnął, jego oddech stał się wolny, a myśli odleciały daleko, do krainy snów. Obok niego także braciszek zasnął. Ich matka chwilę się im przyglądała z czułością w łagodnych oczach, po czym ułożyła głowę na mchu i też zasnęła, mrucząc pod nosem.
“Obiecuję” pomyślała jeszcze raz przed zaśnięciem…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz