Siedziała samotnie na półce wojowników, spoglądając z goryczą na to, co działo się w obozie. Wieczór powoli rozlewał się nad horyzontem. Słońce, niczym znużony wędrowiec, chowało się za linią lasu, a granatowe niebo, rozsiane srebrzystymi punkcikami gwiazd, przejmowało władzę nad światem. W powietrzu unosiła się ciężka woń jesieni, a chłodne podmuchy niosły ze sobą delikatne cykanie cykad, które właśnie zaczynały swój nocny koncert. Gdzieś z oddali rozległ się niepokojący krzyk sowy, a w cieniu zarośli poruszyły się sylwetki nocnych łowców. W obozie panowała zaskakująca cisza. Większość kotów zniknęła wewnątrz swoich legowisk lub patrolowała granice, więc mało kto przechodził pod pomarańczowym spojrzeniem Pietruszki. Jej oczy lśniły w półmroku, jakby próbowały rozświetlić mrok nocy, ale też ciemność, która zaległa w jej sercu. Pomału zaczęła łączyć ze sobą różne fakty i obrazy. W końcu coś zaczęło się układać w spójną całość. Jednak to, co zaczęła rozumieć, przerażało ją z każdą kolejną chwilą coraz bardziej. Możliwymi zabójcami czwórki kotów byli ci, którzy byli jej bliscy — jej przyjaciele, towarzysze codziennych treningów i wspólnych polowań. Przerażał ją sam fakt, że sprawcą mógł być ktoś, z kim się śmiała, kogo darzyła zaufaniem, z kim godzinami rozmawiała pod gwiazdami. Jednak teraz miała jeden cel. Odszukać tych okrutnych sprawców i postawić ich przed sądem klanów, bez względu na cenę. Jej uwagę nagle przykuł Jerzykowa Werwa. Bury wojownik przeciągnął się leniwie na środku opustoszałego obozu, po czym spojrzał w stronę półki wojowników. Ich spojrzenia się spotkały. Jego wzrok natrafił na zimne, przenikliwe oczy Pietruszki, które niemal wciskały go w ziemię. Zawahał się. Przez chwilę wyglądał, jakby chciał się wycofać, ale ostatecznie podszedł bliżej i bez słowa wskoczył na skalną półkę. Zerknął jeszcze raz na kotkę z pytaniem w oczach, lecz ta milczała. Odwrócił się więc i ułożył na swoim posłaniu, otulony ciszą i cieniami. W pobliżu nie było nikogo — jedynie chłodne powietrze nocy i samotność dzieliły z nim legowisko. Biedny, zmęczony buras nie miał jednak okazji zasnąć.
— Jerzykowa Werwo — odezwała się nagle Pietruszka, która jakby znikąd pojawiła się tuż nad nim.
Kocur otworzył oczy i drgnął lekko, wyraźnie zaskoczony.
— Pietruszkowa Błyskawico, twoje zachowanie mnie niepokoi. Czy wszystko u ciebie dobrze? — zapytał z nutą troski w głosie, po czym usiadł.
— U mnie dobrze, a u ciebie? — zapytała, mrużąc lekko oczy. Jej końcówka ogona drgała nerwowo.
—Też... — odchrząknął, przesuwając wzrokiem po jej sylwetce.— Mogę ci w czymś pomóc? — dodał z lekkim rozdrażnieniem w głosie.
— Możesz. Ale czy to zrobisz? — odpowiedziała, przechylając głowę w bok. Jej ton był spokojny, ale oczy zdradzały napięcie.
Wojownik rozszerzył oczy i strzelił ogonem, wyraźnie zaskoczony.
— Jeśli będę mógł — mruknął, kiwając lekko głową, jakby chciał już mieć to wszystko za sobą.
— Ty i Przyczajona Kania byliście sobie bardzo bliscy. Nie straciłeś do niego zaufania i często stawałeś po jego stronie — zaczęła łagodnie, z ostrożnością w głosie.
— Tak, i co w związku z tym? — kocur uniósł brew, marszcząc czoło.
Mimo szumu wodospadu w oddali, zdawało się, że nagle zapadła całkowita cisza — ciężka i pełna napięcia, jakby sam las wstrzymał oddech.
— Więc może wiesz, dlaczego uciekł? Myślisz, że ktoś go zastraszył? Obserwowałeś go po śmierci Srokoszowej Gwiazdy... Pewnie się o niego martwiłeś. Może ktoś go odwiedzał? Może z kimś rozmawiał? Może uda ci się przypomnieć cokolwiek ważnego — mówiła spokojnie, rozluźniając się nieco przy końcówce zdania.
Pytanie o zastępcę było jednak wyjątkowo delikatnym tematem. Bo przecież kocur uciekł. Po prostu zniknął — bez słowa, bez pożegnania, jak tchórz. Większość kotów właśnie tak o nim myślała: tchórz, który nie poradził sobie z odpowiedzialnością. Ale były też inne głosy. Głosy takie jak Pietruszki. Głosy, które szeptały, że może on czegoś się bał... a może kogoś? Może ktoś mu groził? Bo dlaczego nie?
— Gdybym tylko mógł wskazać, przez kogo podjął taką decyzję, jaką podjął, zrobiłbym to dawno temu. — Pokręcił głową. — Przyczajona Kania był rozsądny. Jeśli... jeśli rzeczywiście przed kimś uciekł, tak jak twierdzisz, musiał mieć powód. Musiał wiedzieć, że nie da rady wygrać. Może bał się, że skończy jak Srokosz? Wszyscy i tak widzieli go tylko jako jego zastępcę — prychnął. — Nie pamiętam pyska każdego kota, który tamtego dnia poszedł z nim porozmawiać. Na pewno musieli odwiedzić go ci, którzy zazwyczaj zajmują się klanem i ci najbardziej zainteresowani tą całą "klątwą". Chociaż kto wie? Być może oni już dawno podjęli decyzję, by spisać go na straty. Najwyraźniej mieli rację — ostatnie zdanie wypowiedział szeptem, który wyraźnie nie miał trafić do uszu Pietruszki.
Kotka poruszyła uszami na ostatni szept kocura. Ten zaś odwrócił wzrok, kładąc pysk na łapach — jakby chciał już spokojnie zasnąć.
— Dziękuję i dobranoc. — Mruknęła cicho. — Mam nadzieję, że Przyczajona Kania ma się dobrze.
Potem powoli wróciła na swoje posłanie, miękko układając się na mchu. Jerzykowa Werwa nie odpowiedział już ani słowem; jedynie mocniej ścisnął się w kłębek, jakby szukając w sobie siły albo spokoju.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz