Burza huczała wszędzie dookoła. Grube krople deszczu uderzały o ziemię z taką siłą, że wbijały źdźbła trawy, owady i każde małe stworzenie głęboko w błoto. Wicher z furią szarpał gałęziami drzew, łamiąc je jak suche patyki. Cały las zdawał się przycupnąć w przerażeniu, skryty przed gniewem żywiołu. Prawie cały. Pietruszkowa Błyskawica, przemoczona do szpiku kości, była akurat na patrolu. Mimo porywistego wiatru i gwałtownego deszczu nie zdecydowała się ukryć. Zacisnęła zęby, niosąc w pysku sporego królika. Liczyła, że jej córki i ukochana są bezpieczne w obozie. Tylko ta myśl trzymała ją w pionie. Nagle coś przykuło jej uwagę. Pomiędzy zgiętymi drzewami, w półmroku i strugach deszczu, dojrzała ciemną, liliową kulę futra — skołtunioną i przemoczoną. Ktoś siedział przy pniu, nieudolnie próbując schować się przed nawałnicą. Pietruszka zmrużyła oczy. Po kilku sekundach rozpoznała sylwetkę brata. Podeszła do niego szybkim, niepewnym krokiem. Gdy tylko ją zauważył, jego oczy natychmiast rozjaśniły się ulgą.
— Pietruszkowa Błyskawico! — krzyknął, by przebić się przez ryk burzy. — Co ty tu robisz?!
— Mogłabym cię zapytać o to samo! — odpowiedziała równie głośno, odkładając królika na mokrą ziemię. — Musimy wracać do obozu!
— Nie ma szans! — warknął, niemal oskarżycielsko. — Za mocno wieje, prędzej nas zdmuchnie z klifu! Na otwartej przestrzeni to szaleństwo!
— Gołębia Łapa jest z tobą?! — zapytała natychmiast, mając nadzieję, że jej córka nie została nigdzie po drodze.
— Nie! Wróciła do obozu, ja jeszcze zostałem. Mam nadzieję, że dotarła cała! — wykrzyczał z niepokojem w głosie. Na chwilę przymknął oczy, gdy wiatr zawył jeszcze mocniej, jakby chciał ich porwać.
Pietruszka rozejrzała się nerwowo po okolicy. Ich powrót do obozu w takich warunkach był niemal niemożliwy. I nagle przypomniała sobie o czymś ważnym — w pobliżu znajdowała się dawno opuszczona nora borsuka.
— Wstawaj! — warknęła, trącając go łapą. Chwyciła zdobycz i ruszyła przed siebie, nie oglądając się nawet.
Mroźny Wicher zawahał się tylko przez chwilę, po czym pobiegł za nią. Po kilku minutach mozolnego przedzierania się przez wiatrołomy i błoto, dotarli do nory. Zapach borsuka był ledwie wyczuwalny — stary, odległy, tak stary, że pamiętał czasy sprzed narodzin Pietruszki. Weszli ostrożnie do środka. Ciemność przyjęła ich jak ramiona dawno zapomnianego sojusznika. W końcu — cisza. Tylko wściekłe uderzenia deszczu o ziemię i liście docierały do wnętrza. Mroźny Wicher otrzepał się z wody, zaraz potem zrobiła to Pietruszka. Nie zabrała się jednak za wylizywanie futra, jak jej brat. Usiadła nieruchomo, z uszami wyciągniętymi w kierunku wejścia. Patrzyła w mrok — czujna. Może nie byli jedyni, którzy zostali na zewnątrz podczas tej nawałnicy. Deszcz chwilami przycichał, by po sekundzie znowu uderzyć z podwójną siłą. Wiatr świszczał ponad ziemią, tańcząc między koronami drzew.
— Co ty robisz?! — burknęła nagle Pietruszka, pacając brata łapą po głowie. Zauważyła, że właśnie pochylał się nad królikiem z zamiarem ugryzienia.
— To dla Klanu, nie dla ciebie! — dodała z oburzeniem, przysuwając ofiarę bliżej siebie.
— Nie wiemy, ile tu będziemy siedzieć! A ja jestem głodny — mruknął, przybierając pozycję "chlebka" i patrząc na nią spod półprzymkniętych powiek.
— Nie będziemy tu wiecznie. Nic ci się nie stanie bez jedzenia. Może nawet ci to wyjdzie na dobre — zaśmiała się lekko, nie odrywając wzroku od wejścia do nory.
Zapadła cisza. Poza deszczem i wiatrem nie było słychać nic. A jednak Pietruszka wyczuwała, że brat na nią patrzy. Jego spojrzenie ważyło więcej niż słowa.
— Nasz ojciec... — zaczął nagle, a Pietruszka spojrzała na niego pytająco. — Zginął…
— Wiem — odparła spokojnie, chociaż serce przyspieszyło jej nieznacznie. Nie wiedziała, do czego zmierza.
— Był wtedy na patrolu z Eterem. Eter powiedział, że zaatakował ich pies. Ale skoro Eter okazał się zdrajcą... Myślisz, że tego psa w ogóle nie było?
Pietruszka milczała chwilę.
— Zdrada Etera mnie nie zaskoczyła. Zawsze był... dziwny. Wycofany. Ale... rzeczywiście, pachniał psem — mruknęła. Nagle uniosła głowę. — Tylko... co pies robił sam? Bez dwunożnych? Jak się tu dostał? I czemu Klan Wilka nic o tym nie wspomniał? Nie znaleźliśmy żadnych śladów…
Zamilkła. Jej oczy rozszerzyły się ze zdziwienia. Powoli spojrzała na brata.
— Myślisz, że... to Eter zabił naszego ojca? — zapytała szeptem, jakby sama nie wierzyła w te słowa. W jej głosie brzmiało niedowierzanie i ból.
Nie... To niemożliwe. Czemu miałby to zrobić? Przecież Eter i Bławatek... zdawali się być przyjaciółmi.
Mroźny Wicher zawiesił spojrzenie na siostrze. Jego pysk nagle wykrzywiła irytacja.
— To... bardziej prawdopodobne niż pies śmierdzący Srokoszową Gwiazdą. — Powoli pokiwał głową. — Chociaż zależy kogo spytasz, jak się okazuje. Dla niektórych to nie ma znaczenia — prychnął cicho. Futro na jego karku zjeżyło się nagle. — Zbyt wiele kotów wykorzystuje Srokoszową Gwiazdę do swoich własnych interesów. Jeśli się zastanowisz, skąd wiemy, że klątwa istnieje? Skąd wiemy, że te wszystkie nieszczęścia to nie jest po prostu zbieg okoliczności, do którego ktoś dopisał sobie większe znaczenie? Czemu wmówiliśmy sobie, że to właśnie przez Srokosza, przez jego działania cierpimy, więc zasługiwał by zostać ośmiokrotnie zamordowanym? Czy myślisz, czy również morderca Zagubionego Obuwika nie wmówił sobie, że przecież zrobił dobrze, bo przecież na pewno miał powód? Nawet jeśli nie, to co z tego jeśli tak naprawdę czerpał z tego satysfakcję? Czy do jej śmierci też dobudujemy sobie legendę o przeklętej wojowniczce, która musiała umrzeć, bo tak zinterpretowaliśmy wiadomość z gwiazdek na niebie? — Ogon wojownika uderzył o ziemię. Wypływały z niego niewypowiedziane przemyślenia, które wydawały się żyć w nim od pewnego czasu.— To nie ma znaczenia, czy Eter zabił naszego ojca. Zabójca Srokoszowej Gwiazdy rozpoczął cykl. Każda kolejna śmierć będzie przesunięciem granicy. Bo przecież zawsze można obwinić wolę Klanu Gwiazdy! Uwierzyliśmy, że Srokoszowa Gwiazda pośmiertnie zemścił się na Bławatkowym Wschodzie, bo jego zło było tak wielkie. W porównaniu do niego wszystkie nasze działania są moralnie dobre, więc możemy robić wszystko. Nikogo nigdy nie obchodziła prawda o śmierci naszego ojca.
Pietruszka westchnęła ciężko i skinęła głową.
— Masz rację, to wszystko to szaleństwo. Śmierć przywódcy była jak pierwsza ciemna chmura... a teraz mamy prawdziwą burzę w Klanie Klifu. Może naprawdę nie ma to znaczenia? Może warto sobie odpuścić — mruknęła, kładąc pyszczek na łapach i odwracając się od brata.
Ten spojrzał na nią smutno, po czym również odwrócił wzrok. Nie powiedział nic. Między rodzeństwem zapadła głęboka cisza. Tylko odległe grzmoty i szum deszczu uderzającego o liście wypełniały przestrzeń wokół. W powietrzu unosiła się napięta bezradność, a chłodne podmuchy wiatru wciskały się do legowiska, jakby niosły ze sobą cień tego, co miało dopiero nadejść.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz