Nastała wielka tragedia, wiadomo. Nie był jakoś przywiązany do Obserwującej Gwiazdy, dodatkowo nie pozwoliła mu wyrzucić z klanu tych pomiotów szatana (Widma) a potem miało to swoje konsekwencje. I wiedział, że nie był jedyny. Nagietkowy Wschód popierał jego zdanie, Margaretka na pewno nie chciała też widzieć ich pysków w obozie. A na domiar wszystkiego, jego własna córka zdawała się być zainteresowana jednym z ostałych w klanie szczurów. Nie mógł jej jednak wchodzić już teraz na głowę, było na to za późno. Dodatkowo, miał wrażenie, że raczej nic dobrego by z takiej próby przekonania do swojej racji nie wynikło. Już wystarczyło, że Przepiórka nie była z powodu jego zachowania szczególnie szczęśliwa. Kocur westchnął, jakby strapiony, zerkając na jedną ze swych młodszych córek.
- Masz nigdy nie zadawać się z dziećmi mordercy, dobrze? - Pierwomrówcza Łapa zerknęła na ojca, marszcząc brwi. To było losowe, nawet jak na niego. - Aha! - odpowiedziała szybko, zaraz wracając do swojej ekscytacji, na co Szept strzepnął uchem. To jej ,,aha" wcale go nie przekonało, szczególnie, że ta zdawała się często wpuszczać wiadomości i jego próby przekazania nauk jednym uchem, a wypuszczała drugim. A te oklapnięte uszka, jak na ironię, nie pomagały zatrzymać w jej umyśle słów ojca. Westchnął jednak, puszczając to na razie w niepamięć, później do tego wróci, a na chwilę obecną ciężko było winić kotkę za jej ekscytację. Wyczyściła się, wręcz świeciła, rzucając na boki dumne spojrzenia, pusząc się bardziej niż to przerośnięte ptaszysko które nadal jakimś cudem żyło pod opieką klanowiczów. Czy się jednak można było jej dziwić? Sam gdyby mógł i był w młodszym nieco wieku, rzucałby na boki uśmiech zwycięzcy. Przepiórczy Puch została zastępczynią! Aż się łezka w oku zakręciła, czuł się jak dumny ojciec. W końcu jeszcze nie aż tak dawno przybyła do Klanu Burzy w przebraniu wyrzuconego pieszczocha, które swoją drogą, sam "uszył", a teraz stała tam, trochę zmieszana jednak już nieco uspokojona, przy ścianie pamięci, gdzie Królicza Gwiazda odbijał swoją łapę, upamiętniając czas swoich rządów. Oczywiście była jakaś przemowa, jednak Szept niezbyt był nią zainteresowany, z resztą podobnie jak Mrówka, która pewnie teraz najchętniej by stała koło matki. Z resztą, już próbowała. Szybko została powstrzymana.
- Ale to znaczy, że mama wybierze mnie na zastępcę, oczywiście, jak będzie już przywódcą. Albo może odstąpi swojego miejsca mi? - podreptała sobie łapkami w miejscu, zerkając po chwili na Szepta z błyskiem w oku. - Kiedy Królicza Gwiazda umrze? - spytała ściszonym tonem, chociaż wciąż słyszalnym. A przynajmniej na tyle, by dotarł do uszu Gracji, która to uciszyła ich zaraz machnięciem ogona. Przemowa Królika trwała, wraz z jakimiś postanowieniami i pomysłami na rozwój kronikarskiej dziury. Nic, co by lilowego interesowało.
- Jestem pewien, że wtedy na zastępcę wybierze mnie - odpowiedział córce po chwili, nachylając się do niej, by mogła usłyszeć. Nie patrzył jednak na nią. Jedynie kątem oka zerknął na jej reakcję, uśmiechając się przy tym złośliwie.
- Ale ja jestem młodsza. - rzuciła argumentem - I mama wie, że się do tego idealnie nadaję.
- I nie podzielisz się władzą...? - mruknął, niby smutno. Nastąpiła chwila ciszy, podczas której dymna zdążyła się namyśleć.
- Może troszkę, musiałabym się zastanowić. Może mogłabym ci oddać robienie całej nudnej pracy pracy.
- Nudnej? To jak zostawianie mi resztek - obruszył się na pokaz chwilę przed tym, jak przemówienie się skończyło, a koty po skandowaniu imienia zaczęły się kierować do tuneli ku wyjściu. Niektórzy jeszcze zostali, coś omawiając, w tym Przepiórczy Puch, która dała znać rodzinie, że dołączy do nich później. Reszta rodziny się rozeszła, a Kniejki, zdawało się, że w ogóle nie widział. A może przeoczył? Cóż, akustyka w tym pomieszczeniu na pewno nie jest pomocna z jej problemem.
- Dobrze, mała księżniczko. Pójdziemy upolować coś potężnego dla mamy, z okazji awansu, co ty na to? - spytał, zerkając na córkę. Może nie dogadywała się z Salamandrą, ale chyba nauczyć się polować już się nauczyła. Musi się dopytać kronikarki w wolnym czasie, jak jej idzie trening z, cóż, na pewno niezbyt współpracującą córką.
<Mrówcia?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz