Ciemność otoczyła obie kotki, zabierając wzrok, upragnione światło oraz poczucie bezpieczeństwa tak wymagane według piramidy Maslowa. Kot ślepy, przyzwyczajony do używania zmysłu wzroku, był kotem zestresowanym, a zestresowany - skorym do popełniania głupot. Dlaczego więc Szakala Gwiazda wzięła Lawendową Łapę najpierw do tuneli, zamiast oprowadzić ją jak normalny mentor po terenach? Powodów ku temu miała kilka; dość znacznych i z resztą całkiem ważnych.
Liderka od czasu narodzin dzieci Ważkowego Skrzydła obserwowała trójkę brzdąców, mając na nie sokole oko. Nie zapomniała o czasach Wielkiej Gwiazdy oraz jej potomkach, które nosiły w sobie ten pseudo-feminizm. I choć ta jedna kotka zdawała się zachowywać przyzwoicie jak dumna dama na królewskim balu, okazała się jednak być durna niczym reszta rodzeństwa, przynajmniej tego obecnie żyjącego. Różnica pomiędzy liliową a Czerwoną Różą była taka, że pierwsza ukrywała seksizm, druga niezbyt. Ale nic z tego nie wyszło, bowiem złotawa zauważyła kulturę niebieskawej panny, która... pozostawiała wiele do życzenia. Lawendowa Łapa dzieliła świat na lepsze kotki i gorszych kocurów.
— Podczas przechadzki przez nieznane labirynty warto wykorzystywać wibrysy. To one powiadamiają nas, czy zmieścimy się w danym tunelu bądź nie. — rozpoczęła dialog, nie odwracając głowy do uczennicy. Nie musiała mówić wprost do jej pyska; echo pomagało nieść ważne słowa. — Trzymaj się zawsze prawej strony. Nie odrywaj futra od ścian, nawet jeżeli są zimne i mokre - w przeciwnym razie się zgubisz. A teraz złap za pomocą zębów mój ogon.
Usłyszała, jak drobne łapki zatrzymują się na kamieniach.
— Jest... Pani tego pewna? Nie powinnam nikogo gryźć, to nie wypada.
— Tu nie chodzi o wbijanie kłów do krwi. — odpowiedziała — Zrób to po prostu lekko. Chyba nie chcesz zostać w tyle w tym brudnym, śmiercionośnym miejscu, prawda?
Niebieskawa prędkawo podbiegła do liderki. Jej małe ząbki, zgodnie z rozkazem, uczepiły się puchatej, złotej kity.
— Doskonale. — dopowiedziała Szakala Gwiazda — Teraz nic nie mów. Miej wyłącznie nastawione uszy na ewentualne zagrożenie.
Córka Stokrotkowej Polany nie bez powodu wzięła Lawendową Łapę na własną uczennicę. Chciała wychować istotkę na swój sposób, by wybić głupotę z mysiego móżdżka; by stworzyć z niej porządnego kota godnego miana Wilczaka. Jej umysł w tym wieku był jeszcze podatny na zmianę - jak plastelina, z której można wszystko sformować. Dlatego też pierwszym krokiem do przemiany stały się tunele: stęchłe, wilgotne, niszczące sierść. Córka Ważkowego Skrzydła za bardzo dbała o urodę, a w Klanie Wilka nie było na to miejsca. Wieczne walki prowadzone pomiędzy wojownikami, morderstwa, krew lejąca się z samotników brudziła i niszczyła kota, tworząc z niego prawdziwego "dzikusa". Uczennica musiała wpasować się do standardów spartańskiej społeczności, w przeciwnym wypadku czekało ją wyśmianie, którego z pewnością nie pragnęła. Dobry start oznaczał najczęściej dobry koniec. Chłonąc pewne nietypowe wzorce od samej przywódczyni zapewniała sobie szacunek Klanu Wilka, gdzie przyszło jej nieszczęśliwym losem żyć.
— Nieznane, coś czego nie potrafimy opisać lub zrozumieć, staje się tematem okrutnych bajek, jakie czasami słyszymy w żłobku. Zapewne znasz legendę ciernistego drzewa, którego korzenie jak żywe stworzenia poruszają się, by spuścić krew z przypadkowych przechodniów. Być może nawet dotarła do ciebie historia o Lisiej Gwieździe z Klanu Klifu porywającego kocięta. Lecz czy w tym wszystkim dosłyszałaś coś o pradawnym incydencie mającym tutaj miejsce? — Złotawa chwilowo poczekała na reakcję młodszej. Poczuła, jak jej ogon za pomocą pyska porusza się w geście "nie". — Tak myślałam, a więc włącz swą wyobraźnię i mnie posłuchaj.
Dwa młode organizmy zeszły dalej w głąb, zbliżając się do mroźniejszej części tunelu. Ściany coraz to bardziej zmiękłe od wody odsuwały się od siebie, przemieniając się w coś innego; coś co przypominało otwartą jaskinię. Nikt nie mógł tego widzieć, lecz liderka i uczennica znalazły się w przejściu prowadzącym do urwiska tak głębokiego, że żaden kot nie przeżyłby upadku. Gdzieś dalej, poza zasięgiem łapy, szumiał wartki strumyk płynący w czeluści.
— Pod nami właśnie mruczy rzeka, która daje życie i nigdy nie marznie. Czy to pora nagich drzew, czy zielonych liści, pozostaje dostępna jako dar od naszych wspaniałych przodków. — zamruczała — Odkryłam ją niedawno, gdy z nudów postanowiłam zapuścić się na te tajemnicze tereny, jednakże również z tym natrafiłam się na coś innego, co powinnaś w tej chwili dotknąć. Idź do przodu, zabezpieczę ciebie.
Lawendowa Łapa posłuszna matce, okazała się być równie skora do wykonywania poleceń przywódcy. Krocząc niepewnie do przodu została złapana przez Szakalą Gwiazdę w karku, by nigdy nie spaść - koniec końców liderka nie pragnęła niewinnych ofiar od tak dla przyjemności, by zabawić się nad czyimiś zwłokami. Jej drobne pazurki zadbane przez kilkugodzinną pielęgnację dotknęły stalaktytu zbudowanego z gliny, zwisającego z podziemnego stropu o brudno-białawej barwie. Przejechały tak jeszcze po nacieku kilka razy, dopóki złotawa nie odciągnęła niewyrośniętego dzieciaka do tyłu w bezpieczne miejsce.
— To, co poczułaś, tutejsze koty postanowiły nazywać twardym soplem. Dokładnie swoimi łapami musnęłaś przeszłość, która może się niestety powtórzyć. — Wzięła głęboki oddech. — Dawno, dawno temu tymi zakamarkami poruszali się pradawni wojownicy, zapomniani przez dzisiejszą erę. Byli lepszą wersją nas - silniejsi, więksi i bardziej skoczni przemierzali puszczę, przeganiając nawet paskudnych dwunożnych. Nazywali się Klanem Lwa, Tygrysa, Lamparta oraz Geparda. Żyli od czasów, których my nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić.
— Niesamowite!
— Prawda? — mruknęła ucieszona — Jednakże zginęli, pogrzebani przez niezgłębione tajemnice tunelów. Nie pokonał ich łysy szczur, nie pokonała ewolucja, a zwykłe trzęsienie ziemi następujące zgodnie z mijającymi sezonami. Przez wibracje, jakie dochodziły z jądra wszechświata spadły na nich twarde sople, które odczepiły się nagle od sufitu. Wbiły się w ciała wielkich kotów, powodując że wykrwawiły się tu na śmierć; powoli, w bólu, przez wiele godzin... — Przerwała. Słyszała szybko bijące serce ucznia siedzącego zaraz obok. — Dlatego musimy się pozbyć tego stożka, by nie stwarzał zagrożenia wojownikom na dole. Ty wydrapiesz dziurę swoimi łapami, wzmocnisz poduszki oraz zamienisz pazury w igły. Połączymy pożyteczne z koniecznym, przychodząc tutaj co dwa dni. Poznasz podziemny świat lepiej niż własne legowisko.
Najpierw, po komentarzu liderki, zapadła cisza tak wyczuwalna, że w grobie najczęściej bywało głośniej. Z kamiennego sufitu skapywała woda, która świadczyła o obecności jakiegokolwiek elementu przyrody… a potem rozniósł się kocięcy pisk podobny do agonii, kiedy wyrywają ci żywcem flaki z brzucha. Jak zareagowała na to Szakala Gwiazda? Mianowicie miała ochotę paść ze śmiechu, bo w końcu wiedziała, że nikomu krzywda się nie dzieje - to tylko jej uczennica umierała właśnie wewnętrznie, zderzywszy się pierwszy raz z rzeczywistością. Małe to i głupiutkie było. Tak jak ona w przeszłości; tak jak każdy zza dzieciństwa.
— A-ale jak to?! — Niemal zachłysnęła się powietrzem, gdy do jej uszu dotarły wieści o pracy. — Tu jest strasznie, nieładnie… mama mnie zabije za stan, w jakim wrócę! Ja muszę być dla niej czyściutka!
Przywódczyni prychnęła z rozbawieniem. Spodziewała się takiego komentarza po wypranym mózgu Lawendowej Łapy.
— Powiedz więc swojej rodzicielce, żeby przestała żyć niespełnionymi marzeniami. W Klanie Wilka nie da się wiecznie chodzić z wypolerowanym futrem. — wymruczała, a swe kroki skierowała w stronę wyjścia — Czas pójść na świeże powietrze. Nie narzekaj i złap się ponownie mojego ogona. Gwarantuję, że przez cały trening zapewnię ci inne ścieżki niż tylko tą, którą dzisiaj kroczyliśmy. Będzie… znośnie dla twojego komfortu.
Milcząc tak po nieprzyjemnej opinii oraz trzymając się tym razem lewej strony, po kilkunastu wdechach i wydechach osobniczki ujrzały punkcik światła zwiększający się z każdym energicznym krokiem - nadchodziła wolność, upragniona przerwa od koszmaru. Liderka czuła, jak kotka za nią uśmiecha się coraz szerzej w związku z nadchodzącym spotkaniem świata zewnętrznego; i nie dziwiła się szczęściu podopiecznej - zapewne w jej wieku również jak najszybciej spieprzyłaby z nieznajomej czeluści, byleby poczuć prawdziwie tętniące życie, a nie zapach rozkładających się zwłok.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot u Samotników!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
10 listopada 2023
Od Szakalej Gwiazdy CD. Lawendowej Łapy
<Lawciu? :3>
[1252 słów; nawigacja w tunelach]
[Przyznano 18%]
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz