Na dźwięk głosu starszego wojownika kocur odwrócił się nagląco w jego stronę. Niepewnie przesunął łapą po ziemi, formując delikatne wgłębienie.
— Wszystko jest w porządku, wszystko toczy się po staremu. Nie… nie narzekam.
Właściwie Jaskrowy Pył nie powiedział nic, co jakoś mijałoby się z prawdą. Od wielu księżyców jego życie przebiegało według stałej, niezmiennej rutyny. Podczas gdy jego znajomi od kołyski przeżywali przygody, podpadali liderce czy zaczynali zakładać rodziny, on tkwił niezmiennie w tym samym miejscu. Całkiem mu to odpowiadało, nie znosił zmian. Ale mimo to na dłuższą metę odczuwał coś porównywalnego do pustki. Może jednak spróbowałby ruszyć swoje życie do przodu i zmienić w nim cokolwiek?
— Rozumiem. Na pewno nikt ani nic ci się nie naprzykrza? — Łagodny ton głosu Jesionowego Wichru i wyjątkowo spokojne jak na niego ruchy zachęcały do dalszej rozmowy.
— Nie, na pewno. Nie musisz się tak o mnie troszczyć, Jesionowy Wichrze. — Pochylił łebek i poczuł, że zapiekły go uszy.
— Wolę mieć pewność, że u ciebie wszystko jest w porządku. — Kocur lekko się uśmiechnął. — Ale skoro tak, to się cieszę.
Jaskrowy Pył podniósł głowę, wbijając wzrok w niebieskie ślepia byłego mentora. Nerwowo się uśmiechnął. Och, ile by dał za tyle optymizmu i pewności siebie!
***
Gwiazdy jaśniały na niebie, oślepiając swoim majestatem. Jaskier wbijał w nie wzrok, wręcz onieśmielony ich potęgą. Ciekawe, które z nich były mamusią, siostrą i jej synem, Pluskającym Ogonem… może tatuś też był wśród nich? Wojownik przełknął, na moment schylając wzrok, lecz niebawem znowu przeniósł go na gwiazdy. Ostatnio coraz częściej myślał o swojej ostatniej rozmowie z Jesionowym Wichrem. Czy rzeczywiście powinien wreszcie ruszyć do przodu? Zrobić coś wielkiego, zamiast wiecznie ukrywać się w cieniu innych i płakać? Nigdy nie chciał być ciężarem dla innych! Pragnął jedynie zrozumienia i akceptacji, mimo, że momentami sam wątpił, czy aby na pewno na nie zasługuje. Ale gdyby jednak… wreszcie zdecydował się na ruch do przodu?
Tak, muszę w końcu coś zrobić. Muszę pokonać swoje własne ograniczenia.
Zastygł. Albo tylko mu się wydawało, albo jedna z gwiazd przecięła niebo, szybując w nieznane. Słyszał o tym, że czasami tak się dzieje. Ale co działo się z wojownikiem Klanu Gwiazdy sMuszę pokonać swoje własne ograniczenia. padającym w niewiadomym kierunku? Oddalał się od wszystkiego co mu znane czy może ginął już na zawsze? Czy on… pokonał własne ograniczenia?
Kocur westchnął cichutko. Robiło się coraz zimniej, powinien już wracać do legowiska, by być wypoczętym na rano. Wstał i odwrócił się na pięcie, kierując w stronę legowiska wojowników. Wkrótce otoczyło go jego ciepło, które zaczął z satysfakcją wdychać, a potem cichutko, aby nikogo nie zbudzić, ułożył się na swoim posłaniu. Ale aż do zaśnięcia dręczyła go ta jedna myśl: Muszę pokonać swoje własne ograniczenia.
***
Kocur wzdrygnął się i zmrużył oczy pod napływem mocniejszego podmuchu wiatru. Gdy ten przeminął, zatrząsł się lekko, by następnie ruszyć dalej chwiejnym krokiem. Nastały bardzo niepewne czasy, na które strachliwa dusza Jaskra zdecydowanie nie była przygotowana. Tej pory nagich drzew opady śniegu i zmniejszona ilość zwierzyny, a co za tym idzie pusty brzuch, były małą szpilką w morzu problemów Klanu Nocy. Na świat przyszły dwa kocięta Zbożowego Kłosu, przyjaciółki wojownika, co samo w sobie oczywiście było świetną wiadomością, ale wrzaski rodzącej kotki niejednego przyprawiły o ból głowy. Do tego wykarmienie młodych może być utrudnione podczas najtrudniejszej pory roku… czy to mogło wpłynąć jakoś na stan biedaczków?
Natychmiast przystanął na szelest gdzieś w pobliskich krzakach, ale szybko ruszył dalej zrezygnowany po zorientowaniu się, że to tylko wiatr poruszał gnijącymi wśród śniegu liśćmi.
Ile jednak znaczyły nowo narodzone kocięta przy odnalezionym bezwładnym ciele Słodkiego Języka i nagłej śmierci Pstrągowej Gwiazdy? Cały klan był w szoku. Najpierw dostali w prezencie truchło swojej byłej medyczki, która ich zdradziła, a na dokładkę Klan Gwiazdy zaserwował im zgon bądź co bądź najważniejszego kota w klanowej społeczności. Co będzie deserem? Aktualnie wszystkimi rybojadami zawładnęły chaos, przesłuchania i dochodzenie w sprawie sprawcy, jak obstawiono, zatrucia starej kotki. Co prawda Jaskrowy Pył sam okropnie nie lubił ich przywódczyni, lecz nie mógł pojąć, jak ktoś śmiał umyślnie podać jej truciznę.
Śnieg skrzypił pod jego krótkimi łapami, gdy kocur zapuszczał się coraz głębiej w las. Brak jakiejkolwiek zwierzyny zaczął go coraz bardziej martwić. Przecież klan musi jeść, w szczególności w tak niepewnym okresie jak ten!
I jeszcze ta jedna rzecz nie dająca mu spokoju od kilkunastu zachodów i wschodów słońca. Muszę pokonać swoje własne ograniczenia.
Zatrzymawszy się, rozejrzał się niepewnie z nadzieją ujrzenia futra Jesionowego Wichru między drzewami. Wyszli razem z obozu, by chociaż na chwilę odetchnąć od jego gęstej atmosfery i przy okazji upolować co nieco. Po chwili wojownik dostrzegł czekoladową plamę przesuwającą się ostrożnie przy podłożu. Jego uszy były chyba postawione na sztorc, Jaskier nie był w stanie dostrzec tego z takiej odległości. Czyżby starszemu wojownikowi bardziej się poszczęściło i złapał trop? Kocurek zastrzygł uchem, ale po chwili odwrócił się w swoją stronę. Skoro jemu się tak udało, to mu też powinno. Nie mógł zostać w tyle! Zaczął ponownie brnąć przed siebie, mimo, że wiatr stawał się coraz bardziej dokuczliwy. Szkoda tylko, że wraz ze swoim nasileniem nie przynosił żadnych zapachów zwierzyny.
Jaskrowy Pył na tyle skupił się na próbie wywęszenia potencjalnej zdobyczy, że nie wyczuł zbliżającego się Jesionowego Wichru. Kocur zaszedł go od tyłu z cichym, bezemocjonalnym "bu" niesionym na ustach, przez które wojownik o mało co nie podskoczył z piskiem.
— Wystraszyłeś mnie! — Obrócił się w jego stronę z wyrzutem w ślepiach.
— Ups, przepraszam. Upolowałeś coś? Ja mam dwie żylaste ryjówki.
Jaskier ze wstydem pokręcił przecząco głową. Ponownie przygniótł go potencjał byłego mentora. Dwie żylaste ryjówki to już było coś.
— Bardzo się starałem, ale nic nie wyczu-— przerwał w pół słowa z niedowierzaniem.
Przepełniła go naiwna nadzieja, że jego modły zostały wysłuchane. Wyczuł królika.
— To znaczy, nic nie słyszałeś. — Zerwał się z miejsca, nawet nie oglądając się za Jesionkiem.
Co królik robił na terytorium Klanu Nocy? Zwykle nie były tutaj widywane, a polowanie na nie było odwieczną domeną Klanu Burzy. Czyżby zwierzę zapuściło się tak daleko w poszukiwaniu jedzenia? Jaskrowy Pył musiał przyznać, że nie miał zielonego pojęcia, jak poluje się na króliki. Jeszcze nigdy w życiu żadnego nie podchodził. A więc to będzie pierwszy raz!
Muszę pokonać swoje własne ograniczenia!
Szybko namierzył swój cel. Zajęcowaty beztrosko kicał wśród drzew, rozkopując śnieg, jakby poszukiwał świeżych roślin. Kocur napiął wszystkie mięśnie i skupił się jak tylko umiał. W ogóle nie zwrócił uwagi na to, że jego towarzysz podążał za nim. Jaskier zmrużył ślepia, odczekał jeszcze kawałek i ruszył pędem przed siebie.
Niestety, królik zauważył go wcześniej, niż wojownik mógłby się tego spodziewać. Stworzenie natychmiast rzuciło się biegiem w panicznej ucieczce. Oj nie, nie może uciec tylko z powodu beznadziejnych, krótkich łap jego niedoszłego zabójcy. Jaskrowy Pył zmusił swe ciało do przyspieszenia, starając się nie zważać na to, że już teraz wypluwał sobie płuca. W końcu musi pokonać swoje własne ograniczenia. Do reszty zaabsorbowany królikiem nie patrzył, dokąd biegnie.
— JASKIER, STÓJ!
Niestety, Jesionowy Wicher odezwał się już za późno. Młodociany wojownik wleciał prosto w sidła znienacka zaciskujące mu się na gardle. Przez ułamek sekundy był niewyobrażalny ból, a potem pojawiła się już tylko ciemność.
Hej mamusiu, hej siostro i hej… t-t-ta-tata? T-to n-naprawdę t-ty? N-n-nie w-w-wierzę! Och… j-jejku. Tak bardzo za wami tęskniłem… i mam wam tyle do opowiedzenia.
Bo, wiecie, chyba udało mi się pokonać swoje własne ograniczenia.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Jezu. Płaknęłam :(
OdpowiedzUsuńAaaa! Jaskier! *płaku* Nie zasłużyłeś <\3 [*]
OdpowiedzUsuńjejku baka :(((
OdpowiedzUsuńŻegnaj Jaskier :(
OdpowiedzUsuń[*] Żegnaj...
OdpowiedzUsuńJaskier o bogowie :<< ale ryczę
OdpowiedzUsuń