Rano
— Wilcza Łapo? Wszystko w porządku? — zapytała zmartwiona stanem swojego ucznia. Młody skinął głową, a ta od razu go pociągnęła za sobą do legowiska medyczki. Cisowe Tchnienie układała swoje medykamenty, lecz dwójka Wilczków musiała jej to przerwać.
— Dzień dobry Cisowe Tchnienie — zaczęła Brukselkowa Zadra i skinęła głową w pozdrowieniu do Medyczki. — Możesz się przyjrzeć Wilczej Łapie? Źle wygląda… — Zostawiła cętkowanego ucznia samego w lecznicy. Cisowe Tchnienie zaczęła przyglądać się całemu uczniowi; zero ran. Ale na twarzy było widać kaprys, a jego ogon z bólu uderzał w ziemię, rozprowadzając pył i kurz po legowisku.
— Bardzo boli mnie głowa... Ból nie przestaje wzrastać, pomożesz mi? — mruknął cicho do medyczki, krzycząc w środku w agonii.
︶⊹︶︶୨୧︶︶⊹︶
— Jak się czujesz? Wszystko w porządku? To coś poważnego? — sapnęła; przebiegła właśnie pół obozowiska, aby tylko zadać zdesperowane pytania swojemu uczniowi.
— Na Klan Gwiazdy… Brukselkowa Zadro wszystko okej... Nawet się w sumie wyspałem! Już się czuję o wiele lepiej serio — zachichotał pod nosem, gdy widział, jak Brukselka sapie i wzdryga uszami. Chciałby się przejść wokół granic z Klanem Klifu, może zapyta się mentorki czy go zabierze!
— Brukselkowa Zadro, może przejdziemy się... no wiesz z granicami Klanu Klifu... — spytał lekko zestresowany samym pytaniem o takie rzeczy — Spacer dobrze nam zrobi! — pociągnął dalej swoje zdanie. Liliowa kotka się zgodziła, wyszli oboje z obozowiska. Pokierowali się w stronę granicy z nadmorskim klanem.
︶⊹︶︶୨୧︶︶⊹︶
Po dotarciu do granicy
Słońce już powoli znikało za horyzontem. Przyjemny szum rzeki oraz ostatnie ciepłe promienie słońca łagodziły jego ciężki dzień.
"Najlepsza rzecz w ciągu dzisiejszego dnia..." — pomyślał. Przyjrzał się dokładnie temu, co znajdowało się po drugiej stronie rzeki. Puste tereny Klanu Klifu ani żywego kota po drugiej stronie. Z daleka było widać odlatujące mewy.
— Tęsknisz za Astrową Łapą? — Mentorka Wilczej Łapy przerwała spokojną ciszę, może była po prostu ciekawa albo cały czas o tym myślała.
— No wiesz... Tęsknię za nią! To moja siostrzyczka, oczywiście, że będę tęsknić. Ale nie zostawię takiej wspaniałej mentorki prawda? — Uśmiechnął się do liliowej wojowniczki. Słońce już zaszło, oby dwoje zaczęli się kierować w stronę obozowiska. Byli zmęczeni, ale miło spędzili wieczór. Czekoladowy uczeń lubił swoją mentorkę, była w sumie jego przyjaciółką! Spędzali ze sobą dużo czasu, przynajmniej dzień nie został do końca zmarnowany...
Wrócili już do obozu, pożegnali się i skierowali do swoich ciepłych legowisk. Inni uczniowie już szykowali się do spania. Wilcza Łapa ugniótł mech łapami i ułożył się w kulkę. Myślał jeszcze chwilę o tym, jak dobrze spędził dzisiaj czas mimo bólu głowy. Każdy dzień da się wykorzystać, przynajmniej tak uważał. Położył głowę na łapach i zaczął powoli zasypiać. Spacery zawsze go męczyły, mimo iż je uwielbiał; nie ma lepszej rzeczy na sen niż spacer! Ostatni raz ziewnął i zamruczał przez obecność każdego z uczniów; w legowisku było ciepło, miło i przyjaźnie. Zawsze można dowiedzieć się jakiejś nowej plotki; kto co zrobił i rzeczy podobne do tego. Ciekawe nieprawdaż?
Cętkowany już zasnął. Najwidoczniej coś mu się przyśniło naprawdę miłego — mruczał przez sen i się kręcił, ale nie nerwowo. Może przyśniła mu się siostra? Nie wiadomo! Niestety sen nie może trwać wiecznie, za niedługo znowu ranek i kolejne przygody... albo treningi.
"Najlepsza rzecz w ciągu dzisiejszego dnia..." — pomyślał. Przyjrzał się dokładnie temu, co znajdowało się po drugiej stronie rzeki. Puste tereny Klanu Klifu ani żywego kota po drugiej stronie. Z daleka było widać odlatujące mewy.
— Tęsknisz za Astrową Łapą? — Mentorka Wilczej Łapy przerwała spokojną ciszę, może była po prostu ciekawa albo cały czas o tym myślała.
— No wiesz... Tęsknię za nią! To moja siostrzyczka, oczywiście, że będę tęsknić. Ale nie zostawię takiej wspaniałej mentorki prawda? — Uśmiechnął się do liliowej wojowniczki. Słońce już zaszło, oby dwoje zaczęli się kierować w stronę obozowiska. Byli zmęczeni, ale miło spędzili wieczór. Czekoladowy uczeń lubił swoją mentorkę, była w sumie jego przyjaciółką! Spędzali ze sobą dużo czasu, przynajmniej dzień nie został do końca zmarnowany...
︶⊹︶︶୨୧︶︶⊹︶
Cętkowany już zasnął. Najwidoczniej coś mu się przyśniło naprawdę miłego — mruczał przez sen i się kręcił, ale nie nerwowo. Może przyśniła mu się siostra? Nie wiadomo! Niestety sen nie może trwać wiecznie, za niedługo znowu ranek i kolejne przygody... albo treningi.
[738 słów]
[przyznano 15%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz