— … Aż tak ci się nudzi, że musisz się jeszcze swoimi brzydkimi oczyma gapić na mnie i moją rodzinę? Nie masz co robić w wolnym czasie, a może nie wystarcza ci fakt, że kradniesz mi Dryfującą Bulwę i chcesz jeszcze się na niego napatrzeć? — zapytała ją, po dłuższej ciszy — Tylko to nie gra z tym, co rozpowiadasz po obozie.
W końcu spojrzała się wrogo na kocicę. Nie ukrywała nienawiści, którą czuła do niej. Mimo że na ogół nie uginała się pod uczuciami, tak w tym wypadku mogła zrobić wyjątek. Niechęć, o ile można nazwać to uczucie, samo też nie wyrosło z ziemi. To nie powstało z powietrza, nie z emocji samych w sobie, jakie Trzcince dokuczały, kiedy to patrzyła na oblicze Wężynowej Łapy. Zachowania kotki oraz sposób jak traktowała innych, dawało wiele do życzenia. Trzcinka nie miała też zamiaru bawić się w bohaterkę i ratować Klan Nocy od środka, lecząc go ze złych kotów. Nie. Puchata szylkretka zadarła właśnie z jej rodziną. Obrażała jej ojca, zabiera go na całe dnie i jeszcze śmie pokazywać się przed żłobkiem, by obserwować ich rodzinę. Może jeszcze wejdzie do jej posłania, tylko po to, aby patrzeć się jej tym wstrętnym wzrokiem, na jej matkę oraz siostrę.
— Wiesz, jak zabawnie wyglądasz? Rządzisz się jak nie wiadomo kto! — Kotka zaśmiała się szyderczo — Nie jesteś zastępcą ani przywódczynią! Nic nie znaczysz, jesteś najniżej w hierarchii tego Klanu. Jesteś na samym dole niczym ohydny robak!
Wężynowa Łapa podniosła się i odwróciła do rozmówczyni. Jej czyste futro ze złości zaczęło się podnosić. Pewnie kotka, była oburzona, jak kociak mógł, w ogóle do niej pyskować.
— Zapomniałaś, że ty też nie jesteś kimś ważnym w obozie. Tylko głupią uczennicą. Nie zdziwię się, kiedy całe twoje rodzeństwo zostanie mianowane, a ty nie. Takiemu rybiemu móżdżkowi, nie da się pomóc — wytknęła jej Trzcinka, też się podnosząc — Taka głupia, głupia, głupia z ciebie uczennica.
— A chcesz się założyć? — było to raczej pytanie retoryczne — Przynajmniej wyglądam normalnie, a nie jak jakaś wychudzona, brzydka ropucha!
Trzcinka położyła po sobie uszy, a jej futro falowało z gniewu. Nie była brzydka! Mama zawsze jej i siostrze powtarzała, że wyglądają uroczo, miały wyrosnąć na piękne szczupłe kotki. Wkurzona dała krok w stronę uczennicy, a jej ogon niczym bicz smagał powietrze.
— To ty świecisz się od tej swojej śliny na futrze, niczym zasmarkana ropucha! — warknęła Trzcinka z furią.
Wężynowa Łapa nie zamierzała puścić jej tego płazem. Szylkretowa uczennica z furią pchnęła Trzcinkę. Kotka upadła na ziemię, a łapa drugiej przybiła, ją do ziemi. Wijąc się pod jej ciężarem, nie mogła się wydostać.
— Aaaah! Puść mnie, bo pożałujesz! — warknęła koteczka.
— Nie, dopóki mnie nie przeprosisz! Zachowujesz się karygodnie! Nie możliwe, że można być tak głupim i przynosić wstyd swojej rodzinie!
— Nie przeproszę takiej paskudy jak ty! — fuknęła, kiedy Wężynowa Łapa, ją mocniej docisnęła do ziemi — Nie mam jak przynosić mojej rodzinie wstydu, ponieważ w przeciwieństwie do ciebie, mnie matka kocha!
Wężynowa Łapa obruszyła się bardzo. Podniosła łapę z Trzcinki i cofnęła się.
— Ty głupia pokrako! Kto cię uczył szacunku dla starszych? — Kopnęła w leżącą koteczkę ziemią. — Głupi bachor! — syknęła, tak by kotka dobrzę ją usłyszała.
Obrażona, z wysoko uniesioną głową uczennica odeszła od niej w stronę legowiska uczniów. Trzcinka czuła jak naelektryzowane jest powietrze nienawiścią do Wężynowej Łapy. Zła, wstała i otrzepała się z ziemi, jaką naniosła na nią uczennica. Nie zamierzała, biec za nią. Byłoby to bezcelowe i nie była aż taka głupia, by biegać za innymi, tylko po to, aby ich zwyzywać. Nie leżało to w jej naturze. Grzecznie, więc wróciła do żłobka. Została umyta przez Baśniową Stokrotkę, a Dryfująca Bulwa opowiedział jej i Różyczce, bardzo fajną historię, jak to powstały najróżniejsze maści kotów. Szczerze, Trzcinka współczuła kotom o brązowej maści. Sama mogła powiedzieć, że podobał się jej ten kolor. Wróbelki wyglądały na bardzo urocze, chociaż jeśli ta bajka tak długo istnieje, to czasem nie może być w tym, chociaż wąs prawdy?
* * *
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz