— Oj, nie chciałem... Chyba to twój listek Niezapominajko? — zwrócił się do współklanowiczki.
Wręczył jej listek, nadal nie przestając się skromnie uśmiechać. Widział jak jej siostry, zdążyły się bawić z koteczką, jednak sam nie miał zbyt wielu okazji, by rozmawiać z Niezapominajką.
— Idzie Pora Opadających Liści, na pewno nie zmarzniesz, dzięki swojemu długiemu futerku. — zaczął rozmowę, chcąc lepiej poznać koteczkę. Wyglądała naprawdę przyjaźnie, wręcz czuł to w kościach.
Kotka spojrzała na listek, a potem na kocura.
— Tak, w sumie to faktycznie jest mi dzięki niemu ciepło. — Uśmiechnęła się do kocura. Wiedział, że koteczka lubi się bawić, jednak też zdążył usłyszeć kilka nieprzyjemnych komentarzy od innych kotów na temat jej wyglądu.
Zaobserwowawszy odwzajemnienie uśmiechu od koteczki, zamruczał cicho pod noskiem.
— Widziałem, jak bawiłaś się czasami z moimi siostrami. Horyzont i Gwiazdnica są co prawda bardzo ruchliwe i pełne energii. Mam nadzieję, że się do nich nie zdążyłaś zrazić. — Skłonił lekko główkę, w przeprosinach, jeśli się rzeczywiście coś stało — Czasami mogą rzeczywiście coś głupiego palnąć, jednak zazwyczaj nie mają nic złego na myśli. — zauważył, jakby czytał koteczce w myślach, tylko że on znał swoje siostrzyczki.
Niezapominajka razem z jej braciszkiem wyróżniali się urodą, spośród kotów z Klanu Wilka i to bardziej niż on, który był znajdkom. Było to dziwne, a jednak prawdziwe. Sam zauważył nieprzychylne spojrzenia w ich kierunku.
— Jak chcesz, możemy się pobawić, no, chyba że wolisz wspólną rozmowę? – zaproponował, co było dość nowe dla niego. Zazwyczaj to do niego się przychodziło i proponowano mu jakąś zabawę.
Kotka spojrzała na liść, dzięki któremu właśnie Sen nawiązał z nią znajomość.
— Możemy pobawić się listkiem. Znaczy, jeśli chcesz oczywiście. — Kotka widocznie się speszyła. Zazwyczaj widział ją, kiedy była pewna siebie, ale teraz w rozmowę była dość nieśmiała. Patrzyła teraz na niego z nadzieją w oczach.
"Hmm... Chyba chce, bym się zgodził" — pomyślał.
Sen widząc, że się leciutko speszyła, zamruczał pocieszająco.
— Jasne, możemy się pobawić razem! — wziął listek i podrzucił go do góry, by śmiesznie wirował w powietrzu i opadał w miejsce, w które żadne z nich nie mogło przewidzieć.
Chodziło o to, by złapać go, zanim dotknie ziemi. Podbiegł do miejsca, w którym listek był już na tyle nisko, żeby znaleźć się w jego zasięgu i złapał go. Dumny z siebie wypiął pierś. Właśnie był przykładem! Pokazał Niezapominajce, jak wygląda zabawa. Sam się nie poznawał, zazwyczaj to on był tym, który obserwował.
— Teraz twoja kolej. — zamruczał, podając jej listek — Możemy na zmianę go podbijać, tak by nie dotknął ziemi.
Kotka spojrzała na listek przez dłuższą chwilę. Od razu się rozpromieniła. Wzięła od kocurka listek, po czym przykucnęła przy ziemi. Przez chwilę się chwiała, po czym wystrzeliła wysoko i wyrzuciła listek. Cóż, po jej minie widać było, że liczyła na lepszy skok. Listek poleciał w górę i zaczął powoli opadać. Sen uśmiechnął się szerzej. Właśnie o to chodziło! Niezapominajka wkręciła się w jego zabawę. Teraz wiedział, jak się czuje Horyzont, kiedy wpada to na nowsze pomysły i zaciągała wiecznie go do ruchu.
— Dobrze ci idzie! — pochwalił ją.
Skoczył w stronę listka, wyhamował ostro, by się nie wywrócić i podbił go na nowo. Tym razem to kotka miała złapać listek. Gdy kocur wyrzucił go w górę, ta znów jak wcześniej lekko zachwiała się i wyskoczyła po niego, łapiąc go pyszczkiem. Uśmiechnęła się szeroko do kocurka.
— Faktycznie! Masz o wiele fajniejsze pomysły na zabawy niż Koniczynek! — zapiszczała, wkręcając się w zabawę.
— Ja? Lepszy od Koniczynka? — nie spodziewał się od kotki takiego pochlebstwa.
Stanął, uważnie wpatrując się w jej zielone oczy — Bardzo mi miło. Natomiast ty bardzo szybko łapiesz listek. Widać, że jesteś zwinniejsza!
— To pewnie przez moją budowę, może i mam długie futerko, ale dzięki temu to, że jestem taka szczupła, jestem bardzo zwinna! — zaśmiała się do Snu. Czarny kocurek naprawdę dawał jej wiele radochy! — Choć zastanawia mnie, czy łatwo balansuje ci się bez ogona? Moja mama mówiła, że jest on bardzo ważny przy skoku, czy też biegu.
Zakłopotany odwrócił się do kotki tyłem, pokazując przy tym swój krótki ogonek, który bardziej przypominał kikut królika, niż ogon kota. Zamerdał nim, co musiało wyglądać śmiesznie.
— Taaak... Przydałoby się, żeby był dłuższy. Nie mogę być tak zwinny, jak bym chciał. Tylko, jak zdążyłaś pewnie już zauważyć, nie znaczy to, że jesteśmy wolniejsi. Horyzont z Gwiazdnicą są bardzo ruchliwe. Trudno zachować równowagę, a przy skokach trzeba się bardziej skupić, by wylądować na cztery łapy — przyznał kotce.
Wręczył jej listek, nadal nie przestając się skromnie uśmiechać. Widział jak jej siostry, zdążyły się bawić z koteczką, jednak sam nie miał zbyt wielu okazji, by rozmawiać z Niezapominajką.
— Idzie Pora Opadających Liści, na pewno nie zmarzniesz, dzięki swojemu długiemu futerku. — zaczął rozmowę, chcąc lepiej poznać koteczkę. Wyglądała naprawdę przyjaźnie, wręcz czuł to w kościach.
Kotka spojrzała na listek, a potem na kocura.
— Tak, w sumie to faktycznie jest mi dzięki niemu ciepło. — Uśmiechnęła się do kocura. Wiedział, że koteczka lubi się bawić, jednak też zdążył usłyszeć kilka nieprzyjemnych komentarzy od innych kotów na temat jej wyglądu.
Zaobserwowawszy odwzajemnienie uśmiechu od koteczki, zamruczał cicho pod noskiem.
— Widziałem, jak bawiłaś się czasami z moimi siostrami. Horyzont i Gwiazdnica są co prawda bardzo ruchliwe i pełne energii. Mam nadzieję, że się do nich nie zdążyłaś zrazić. — Skłonił lekko główkę, w przeprosinach, jeśli się rzeczywiście coś stało — Czasami mogą rzeczywiście coś głupiego palnąć, jednak zazwyczaj nie mają nic złego na myśli. — zauważył, jakby czytał koteczce w myślach, tylko że on znał swoje siostrzyczki.
Niezapominajka razem z jej braciszkiem wyróżniali się urodą, spośród kotów z Klanu Wilka i to bardziej niż on, który był znajdkom. Było to dziwne, a jednak prawdziwe. Sam zauważył nieprzychylne spojrzenia w ich kierunku.
— Jak chcesz, możemy się pobawić, no, chyba że wolisz wspólną rozmowę? – zaproponował, co było dość nowe dla niego. Zazwyczaj to do niego się przychodziło i proponowano mu jakąś zabawę.
Kotka spojrzała na liść, dzięki któremu właśnie Sen nawiązał z nią znajomość.
— Możemy pobawić się listkiem. Znaczy, jeśli chcesz oczywiście. — Kotka widocznie się speszyła. Zazwyczaj widział ją, kiedy była pewna siebie, ale teraz w rozmowę była dość nieśmiała. Patrzyła teraz na niego z nadzieją w oczach.
"Hmm... Chyba chce, bym się zgodził" — pomyślał.
Sen widząc, że się leciutko speszyła, zamruczał pocieszająco.
— Jasne, możemy się pobawić razem! — wziął listek i podrzucił go do góry, by śmiesznie wirował w powietrzu i opadał w miejsce, w które żadne z nich nie mogło przewidzieć.
Chodziło o to, by złapać go, zanim dotknie ziemi. Podbiegł do miejsca, w którym listek był już na tyle nisko, żeby znaleźć się w jego zasięgu i złapał go. Dumny z siebie wypiął pierś. Właśnie był przykładem! Pokazał Niezapominajce, jak wygląda zabawa. Sam się nie poznawał, zazwyczaj to on był tym, który obserwował.
— Teraz twoja kolej. — zamruczał, podając jej listek — Możemy na zmianę go podbijać, tak by nie dotknął ziemi.
Kotka spojrzała na listek przez dłuższą chwilę. Od razu się rozpromieniła. Wzięła od kocurka listek, po czym przykucnęła przy ziemi. Przez chwilę się chwiała, po czym wystrzeliła wysoko i wyrzuciła listek. Cóż, po jej minie widać było, że liczyła na lepszy skok. Listek poleciał w górę i zaczął powoli opadać. Sen uśmiechnął się szerzej. Właśnie o to chodziło! Niezapominajka wkręciła się w jego zabawę. Teraz wiedział, jak się czuje Horyzont, kiedy wpada to na nowsze pomysły i zaciągała wiecznie go do ruchu.
— Dobrze ci idzie! — pochwalił ją.
Skoczył w stronę listka, wyhamował ostro, by się nie wywrócić i podbił go na nowo. Tym razem to kotka miała złapać listek. Gdy kocur wyrzucił go w górę, ta znów jak wcześniej lekko zachwiała się i wyskoczyła po niego, łapiąc go pyszczkiem. Uśmiechnęła się szeroko do kocurka.
— Faktycznie! Masz o wiele fajniejsze pomysły na zabawy niż Koniczynek! — zapiszczała, wkręcając się w zabawę.
— Ja? Lepszy od Koniczynka? — nie spodziewał się od kotki takiego pochlebstwa.
Stanął, uważnie wpatrując się w jej zielone oczy — Bardzo mi miło. Natomiast ty bardzo szybko łapiesz listek. Widać, że jesteś zwinniejsza!
— To pewnie przez moją budowę, może i mam długie futerko, ale dzięki temu to, że jestem taka szczupła, jestem bardzo zwinna! — zaśmiała się do Snu. Czarny kocurek naprawdę dawał jej wiele radochy! — Choć zastanawia mnie, czy łatwo balansuje ci się bez ogona? Moja mama mówiła, że jest on bardzo ważny przy skoku, czy też biegu.
Zakłopotany odwrócił się do kotki tyłem, pokazując przy tym swój krótki ogonek, który bardziej przypominał kikut królika, niż ogon kota. Zamerdał nim, co musiało wyglądać śmiesznie.
— Taaak... Przydałoby się, żeby był dłuższy. Nie mogę być tak zwinny, jak bym chciał. Tylko, jak zdążyłaś pewnie już zauważyć, nie znaczy to, że jesteśmy wolniejsi. Horyzont z Gwiazdnicą są bardzo ruchliwe. Trudno zachować równowagę, a przy skokach trzeba się bardziej skupić, by wylądować na cztery łapy — przyznał kotce.
< Niezapominajko? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz