— Ja mogę z tobą pójść na zewnątrz się pobawić — zaoferował się.
Horyzont będzie musiała się mu odwdzięczyć za jego poświęcenie. Opornie wstał, będąc nadal niewyspanym. Pogłaskał krótko rudawe futerko siostry, która wywalczyła, zostanie w legowisku jeszcze chwili, a on biedny został wywleczony przed żłobek.
— Śnie, trzeba cię jakoś rozbudzić! Wiem, co ci pomoże! — zapiszczała Gwiazdnica, o mało co nie wybuchając z nadmiaru energii.
Kocurek spłaszczył na chwilę uszy. Taki nagły pisk z rana, kiedy był zaspany, prowadził do nagłego bólu w uszkach.
— No to w co zamierzamy się bawić? — ziewnął, przy tym rozciągając się leniwie.
— Walkę! — krzyknęła tamta, od razu się na niego rzucając.
Sen będąc jeszcze nie wybudzony, legł pod nagłym ciężarem Gwiazdnicy. Zaskoczony, nie wydał nawet jednego dźwięku, tylko przyjrzał się pyskowi siostry, która właśnie po przeturlaniu się z nim po mokrej trawie od rosy, przycisnęła go do gruntu.
— Wygrałam! — odpowiedziała zadowolona — Śnie! Jesteś bardzo wolny! Nawet się nie postarałeś tym razem! To nie jest takie fajne, wygrywać z kimś, kiedy drugi kot się wcale nie postarał!
Sen wywrócił oczyma i odepchnął tylnymi łapkami siostrę, po to, by się na nią rzucić. Wskoczył jej na plecy, by kotkę przewalić. Udało mu się i przybił ją do ziemi, poprzez położenie łapy na jej klatce piersiowej.
— Też się umiem bawić, tylko ty o tym nie wiesz! — zaśmiał się, widząc zdziwiony pyszczek szylkretki.
Ta jednak sama się zaśmiała. Mając więcej energii niż on, bez problemu udało się jej uwolnić. Znów zaczęli walczyć oraz przepychać, a koty Klanu Wilka, które zamierzały wyjść na pierwsze patrole, bądź właśnie jadły swoje śniadanie, oglądały ich uważnie. Ich ciche komentarze dotyczące techniki maluchów bądź zakłady kto wygra.
Sen właśnie wrócił do żłobka, czując, jak jego wszystkie kończyny odmawiają posłuszeństwa, a w dodatku mógł się spodziewać kilku tęgich siniaków na swoim ciele. Nie wiedział, jakim cudem Gwiazdnica ma tyle siły i werwy, by tak dobrze walczyć na ten moment. Dzięki Klanie Gwiazdy, że nie wiedział, jakby to było walczyć z siostrą na poważnie. Byłby poharatany jak liść porą spadających liści. Tamta jeszcze nie wróciła do środka, bo ją wrobił, że wygrany przynosi jedzenie dla nich do żłobka. Usiadł na posłanku obok Horyzont.
"Może powinienem częściej się z nimi bawić?" — pomyślał.
Przeszkadzała mu świadomość, że mógłby być gorszy od rodzeństwa. Pewnie był uznany przez Wilczaków za przegranego, w tej rozgrywce.
— Wstawaj! — Pacnął łapą Horyzont w kark — Co to za harcowanie po nocach, a spanie w dzień? — zamruczał rozbawiony i pacnął ją drugi raz — Przegrałem z Gwiazdnicą, teraz twoja kolej na dostanie bęcków.
Horyzont będzie musiała się mu odwdzięczyć za jego poświęcenie. Opornie wstał, będąc nadal niewyspanym. Pogłaskał krótko rudawe futerko siostry, która wywalczyła, zostanie w legowisku jeszcze chwili, a on biedny został wywleczony przed żłobek.
— Śnie, trzeba cię jakoś rozbudzić! Wiem, co ci pomoże! — zapiszczała Gwiazdnica, o mało co nie wybuchając z nadmiaru energii.
Kocurek spłaszczył na chwilę uszy. Taki nagły pisk z rana, kiedy był zaspany, prowadził do nagłego bólu w uszkach.
— No to w co zamierzamy się bawić? — ziewnął, przy tym rozciągając się leniwie.
— Walkę! — krzyknęła tamta, od razu się na niego rzucając.
Sen będąc jeszcze nie wybudzony, legł pod nagłym ciężarem Gwiazdnicy. Zaskoczony, nie wydał nawet jednego dźwięku, tylko przyjrzał się pyskowi siostry, która właśnie po przeturlaniu się z nim po mokrej trawie od rosy, przycisnęła go do gruntu.
— Wygrałam! — odpowiedziała zadowolona — Śnie! Jesteś bardzo wolny! Nawet się nie postarałeś tym razem! To nie jest takie fajne, wygrywać z kimś, kiedy drugi kot się wcale nie postarał!
Sen wywrócił oczyma i odepchnął tylnymi łapkami siostrę, po to, by się na nią rzucić. Wskoczył jej na plecy, by kotkę przewalić. Udało mu się i przybił ją do ziemi, poprzez położenie łapy na jej klatce piersiowej.
— Też się umiem bawić, tylko ty o tym nie wiesz! — zaśmiał się, widząc zdziwiony pyszczek szylkretki.
Ta jednak sama się zaśmiała. Mając więcej energii niż on, bez problemu udało się jej uwolnić. Znów zaczęli walczyć oraz przepychać, a koty Klanu Wilka, które zamierzały wyjść na pierwsze patrole, bądź właśnie jadły swoje śniadanie, oglądały ich uważnie. Ich ciche komentarze dotyczące techniki maluchów bądź zakłady kto wygra.
* * *
"Może powinienem częściej się z nimi bawić?" — pomyślał.
Przeszkadzała mu świadomość, że mógłby być gorszy od rodzeństwa. Pewnie był uznany przez Wilczaków za przegranego, w tej rozgrywce.
— Wstawaj! — Pacnął łapą Horyzont w kark — Co to za harcowanie po nocach, a spanie w dzień? — zamruczał rozbawiony i pacnął ją drugi raz — Przegrałem z Gwiazdnicą, teraz twoja kolej na dostanie bęcków.
< Horyzont? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz