* * *
Jak już wszyscy wstali
— Na następny patrol łowiecki wyruszą Czereśniowy Pocałunek, Czyhająca Murena, Dryfująca Bulwa, Rozpromieniona Łapa i Wężynowa Łapa. Na patrol graniczny udadzą się Kolcolistne Kwiecie, Krabowe Paluszki, Kijankowe Moczary i Samowolna Łapa. — Właśnie skończyła rozsyłać patrole. Ah jak ona uwielbiała tę pracę. Mogła kazać kotom robić coś o konkretnej porze. Mogła też dawać niektórym znajomym bardziej wygodne godziny na patrole. Nagle poczuła czyjś zimny nos na swojej łapie. Obróciła się w tym kierunku. Uczeń. Pachniał Pierzastą Kołysanką. A to ten. Lulkowa Łapa. Szkolił się na ogrodnika. Kocurek zaczął przepraszać, ewidentnie będąc na skraju załamania psychicznego. Żałosne.
— Pogadam jeszcze z waszą matką. Dam ci znać o wysokim słońcu — odpowiedziała tylko. Czarny skinął głową i posłusznie podreptał w kierunku wyspy ogrodników, zostawiając kwiatki. Wzięła je. Teraz trzeba było znaleźć Wężynę. Może da je jej? Dzisiaj miała mieć trening nieco później, więc mogła porozmawiać z nią na ten temat już teraz. Wzięła pstrąga ze stosu zwierzyny i podeszła do przyjaciółki. Ta miała przed sobą mysz.
— Możesz już jeść? Przecież nie byłaś dzisiaj na treningu — zapytała Mandarynka. Chciała skorygować szylkretkę, by na przyszłość nie wpakowała się w kłopoty.
— Zaniosłam już zwierzynę starszym. O czym chciałaś porozmawiać? — zapytała długowłosa.
— Chodzi o to, co wyprawiały twoje dzieci na zgromadzeniu. Biły się, a do tego nawet z uczniem z Klanu Burzy — wypunktowała. Bardzo nie podobała jej się cała ta sytuacja. Nie chciała nic z tym nie robić, bo chciała być dobrą zastępczynią. Nie chciała jednak donosić o tym Spienionej Gwieździe. Wężyna mogłaby się na nią obrazić. W końcu i tak za dużo kotów w klanie już nie lubi ich rodzinki. Nie podobała jej się też ta rozmowa. Nie chciała jej mieć. Wolała, kiedy rozmawiała z zielonooką o przyjemniejszych rzeczach. Jak o różnych metodach stylizowania futra albo o innych kotach.
— Oczywiście pomówię sobie z nimi. Takie zachowanie jest niedopuszczalne i stanowi ujmę na honorze Klanu Nocy. Chyba nie zamierzasz załatwić im karnych imion? To jeszcze dzieci. Dopiero wyszły ze żłobka. Zapewniam, że po rozmowie to się już nie powtórzy.
— No nie wiem Wężyno… To raczej trochę większe przewinienie, szczególnie że Klan Burzy też się w to wmieszał… Jestem zastępczynią, mam obowiązek mówić o takich rzeczach Spienionej Gwieździe…
Wężyna wbiła na chwilę w nią twardy wzrok swoich szmaragdowych oczu, po czym zrobiła minę ofiary.
— Coś czuję, że jak Spieniona Gwiazda się dowie, będziemy zmuszeni opuścić tereny Klanu Nocy…
Dramatyzowała, ale coś w sercu Mandarynki się poruszyło. Nie może wysłać przyjaciółki na pewne wygnanie!
— Dobrze, ale tylko jeden raz — powiedziała niepewnie. Była samotniczka uśmiechnęła się. Księżniczka pożegnała się i odeszła bijąc się z myślami. Czy zawodzi w tym momencie Sroczą Gwiazdę? Czy musi wybierać pomiędzy rodziną a przyjaciółką?
"Nie przejmuj się. Nic się nie stało. To tylko dzieci. Poza tym to był tylko jeden raz…" — powtarzała w kółko w głowie.
* * *
Wysokie słońce
Siedziała w obozie, pilnując porządku jak zwykle, kiedy podszedł do niej Lulkowa Łapa.
— Dzień Dobry proszę pani… To… jak poszła rozmowa z mamą? — Malec trząsł się cały, nadal na nią nie patrząc. Westchnęła ciężko.
— Wasza mama już sobie z tym poradzi. Pomówi sobie z wami.
<Lulek? Szczęśliwy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz