– Śmiało – zamruczała Mroczna Wizja – To może wydawać się trudne, jednak wcale takie nie jest. Wszystko, co musisz zrobić to wyciągnąć pazury i wbić je w korę.
Mroczna Wizja podeszła do drzewa i stanęła na tylnych łapach opierając przednie o pień drzewa. Wysunęła pazury i zaczepiła się.
– Pierwszy krok jest prosty. A drugi to nic innego jak zrobienie tego samego tylnymi – kontynuowała i odbiła tylne łapy od ziemi, zaczepiając się o korę. Następnie powtórzyła te dwa kroki kilka razy i znalazła się na pierwszej gałęzi.
– Teraz twoja kolej – miauknęła. Pustułkowa Łapa niepewnie poruszył wąsami. Zapewnie zastanawiał się, czy to nie za szybko. Dalej kociaku. Dasz radę.
Uczeń po chwili przełamał lęk i zaczął się wspinać. Przez pierwsze sekundy szło mu opornie, jednak po chwili sprawnie zaczął wspinać się coraz wyżej i wyżej. Kiedy dotarł do gałęzi, na której siedziała Mroczna Wizja, tylna łapa osunęła mu się, a on stracił równowagę i wisiał zaczepiony jedynie przednimi łapami. Serce podeszło Mrocznej Wizji do gardła, jednak nie pomogła mu. Zamiast tego zaczęła przemawiać do niego spokojnym, lecz stanowczym głosem:
– Pustułkowa Łapo, posłuchaj mnie uważnie. Trzymaj się mocno przednimi łapami i zamiast wymachiwać tylnymi jak oszalały, znajdź oparcie. Powolutku. Po prostu przybliż tylną łapę do drzewa i wczep się ponownie.
Jeszcze zanim Mroczna Wizja skończyła mówić, Pustułka już siedział na gałęzi obok niej, całkiem dumny z siebie. Powtórzyli to ćwiczenie jeszcze kilka razy. Kiedy Mroczna Wizja uznała, że wystarczy, zaczęli wracać. W drodze powrotnej do obozu Pustułkowa Łapa złapał nornika. Czarna kotka zamruczała ciepło.
– Coraz lepiej ci idzie, Pustułkowa Łapo – miauknęła. – Przed tobą jeszcze daleka droga, ale mogę już powiedzieć, że zostaniesz świetnym wojownikiem.
Pustułkowa Łapa wytrzeszczył oczy z zaskoczenia, a po chwili jego pierś wypięła się. Prawdopodobnie nie przywykł do pochwał od matki. Dla niej, jeśli nie było idealnie, było źle. Musiała zacząć częściej doceniać swoje dzieci. Powinny czuć, że je kocha, a jednocześnie wiedzieć, czego od nich wymaga.
Odprowadziła Pustułkową Łapę do legowiska uczniów, pozwalając mu wziąć ze sobą piszczkę ze sterty, a sama udała się do leża wojowników. Wrócili późno, było już po posiłku, a większość kotów już spała. Jutro nowy dzień i kolejny trening. A Pustułkowej Łapie było coraz bliżej do miana wojownika.
[363 słów]
<Pustułkowa Łapo?>
[przyznano 4%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz